Twardziele niemile widziani

Kobietom nie imponują mężczyźni, którzy napędzani testosteronem rzucają się ze spadochronem w przepaść, biorą udział w wyścigach samochodowych czy skaczą na bungee.

Może to zaskakujące, ale panie lubią spokojnych mężczyzn. Do takich wniosków doszli naukowcy, którzy opublikowali wyniki swoich badań w magazynie "The Scientist".

Reklama

Naukowcy postawili przy tym tezę, która zaprzecza stereotypowi, jakoby naładowany testosteronem samiec jest niesamowicie pociągający dla kobiet.

Rozsadek, głupku

- Teza, że tylko nieprzewidywalny mężczyzna, który ryzykuje swoim życiem, jest kuszący dla kobiety, jest mocno lansowana przez media we współczesnej kulturze - tłumaczy Małgorzata Ledwoń, psycholog z Uniwersytetu Łódzkiego. - A to nijak ma się do ewolucji i do wyboru kobiet. Kobieta nie szuka szaleńca, który w każdej chwili może stracić życie, tylko kogoś, kto zapewni jej stabilizację w rodzinie i przetrwanie.

Na tego rodzaju wybór nie ma wpływu nawet status materialny kobiety oraz fakt, że w wielu wypadkach płeć piękna może zapewnić materialny byt sobie i ewentualnie dzieciom. Przy wyborze spokojnego i zrównoważonego mężczyzny decyduje podświadomość, a ta krzyczy: rozsądek, rozsądek, rozsądek. - Kobiety potrafią przewidzieć możliwe złe konsekwencje pewnych działań, myślą o zapewnieniu przyszłości sobie i swojej rodzinie, a do tego potrzebują mężczyzny żywego i zdrowego - mówi psycholog.

Zamiast polowania

Podczas badań ujawniła się jeszcze jedna szalenie zaskakująca rzecz. Mężczyźni uprawiają wspinaczkę i skaczą na bungee tylko po to, aby pokazać innym samcom, jakimi są znakomitymi... samcami. Janusz Kocoń, antropolog kultury, zauważa, że w różnych kulturach świata mężczyźni przez setki lat rywalizowali ze sobą o rolę przywódcy. W obecnych czasach trudno zaimponować kolegom udanym polowaniem na mamuta.

- Ktoś, kto potrafi skoczyć na bungee i zaryzykować, będzie cieszyć się większym uznaniem wśród mężczyzn niż facet podlewający kwiatki w ogrodzie - mówi Janusz Kocoń. - Dlatego mężczyźni ryzykują, żeby pokazać, jakimi są twardzielami.

A imponowanie kobietom? Kultura masowa jest zbudowana na wzorcu bohatera i takie kulturowe klisze przenosimy do życia. Małgorzata Ledwoń przypomina, że mężczyźni mają potrzebę sprawdzenia się i rywalizacji, kiedyś robili to na polowaniach, walcząc o byt w trudnych warunkach naturalnych, teraz szukają innych sposobów, np. sportów ekstremalnych, dzięki którym mogą pokazać swoją sprawność, siłę i wyższość nad innymi mężczyznami.

A mnie to nie kręci

Kasia Majer (31 l.), dyrektor: - Wariatów, którzy co weekend wyjeżdżają wspinać się na ścianę bez asekuracji, chodzą po wieżowcach, nie lubię, i tacy mężczyźni mi nie imponują, ale nie lubię też skończonych ciap. Wyznaję zasadę, że w związku musi istnieć równowaga i jestem także zwolenniczką, że fajnie jest zrobić razem raz na jakiś czas coś szalonego. Ale naładowani adrenaliną faceci to nie mój typ.

To robi wrażenie

Marcin Radoń, (25 l.) uprawia wolną wspinaczkę: - Nie wiem, czy to co robię, imponuje kobietom, ale na pewno zaciekawia podczas pierwszych spotkań. Dzięki mojej pasji odróżniam się od sporej grupy mężczyzn spędzających czas przy komputerze czy piwie. Opowieści o wspinaczce, np. w Dolomitach, robią wrażenie na płci pięknej. Natomiast nie wiem, jak do tego podchodzą kobiety budujące stałe związki, bo w takim nie jestem.

Maciej Petrycki

Tekst pochodzi z gazety

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje