Ty jesteś szczęśliwa, ktoś inny cierpi...

Budujesz swoje szczęście na cudzym nieszczęściu? Zastanów się czy warto! Konsekwencje mogą być nieciekawe...

Dagmara ma 27 lat i kilka nieudanych związków za sobą. Teraz nareszcie jest zakochana po uszy! Szczęśliwa, radosna, czuje, że żyje. Problem jednak polega na tym, że jej wybranek, to mąż dobrej koleżanki mamy...

Reklama

- Jurek jest starszy ode mnie o 20 lat.- opowiada dziewczyna. - Ma żonę, dwójkę dorosłych już dzieci, ale wiem, że tylko mnie kocha! Ponieważ jego żona i moja mama pracują w tej samej szkole, znamy się z Jurkiem od dawna. On obserwował, jak dorastam, zmieniam się... Aż w końcu zaczęliśmy się spotykać.

Jak do tego doszło? Gdy Dagmara wróciła do rodzinnego miasta po skończeniu studiów, natknęła się na Jurka: - Spacerował w parku z psem.- wspomina kobieta. - Zaczęliśmy przechadzać się po alejkach. Opowiadałam mu o studiach, planach zawodowych, ludziach, których poznałam. A on słuchał tak chętnie, jak nikt z moich znajomych czy rodziny! Zadawał pytania, żartował... Wspaniale nam się rozmawiało. Z chęcią zgodziłam się więc, gdy Jurek zaprosił mnie na kawę.

Wtedy nie traktowałam tego spotkania jak randki, ale gdy umówiliśmy się po raz trzeci, czułam dreszcze, z niecierpliwością czekałam na wybicie tej właściwej godziny, długo zastanawiałam się, w co mam się ubrać.

Przez różowe okulary

W październiku minie rok, odkąd się spotykają. Od jakiegoś czasu jednak radości zaczęły towarzyszyć inne emocje: - Jurek ma żonę i dwójkę dorosłych już dzieci.- opowiada Dagmara. - Gdy się z nim wiązałam, nie myślałam o rodzinie mojego ukochanego. Czarne myśli i niepokój nadszedł jednak wtedy, gdy wylądowałam z nim w łóżku.

Wróciłam do domu, a tam zastałam... żonę Jurka, która wpadła w odwiedziny do mojej mamy. Musiałam szczebiotać o nowej pracy, prowadzić zwykłą rozmowę. To było straszne! Myślałam, że nie wytrzymam napięcia! Boję się jednak, że jego syn od jakiegoś czasu domyśla się prawdy o nas.

Historia Dagmary skłania do zastanowienia się nad tym, czy warto budować swoje szczęście na czyimś cierpieniu.

Nie bez powodu mawia się, że "miłość jest ślepa". Przecież zakochujemy się bez kalkulacji i zimnych obliczeń korzyści, jakie może nam przynieść związek. Tak jest w przypadku naszej bohaterki, podobnie bywa w życiu wielu kobiet. Związki z żonatymi mężczyznami, chłopakami

przyjaciółek - każda z nas o tym słyszała.

Trzeba zabić tę miłość

Korzyści takiej miłości są oczywiste: czułość, dobry seks, spełnienie skrytych pragnień. Bywa jednak i tak, że, z czasem, zalety zostają zdominowane przez wady związku, a osoby trzecie cierpią.

Ukrywanie się, niepokój, świadomość tego, że ktoś znajomy może nakryć zakochaną parę- to uczucia, z którymi Dagmara musi się liczyć.

Ale to nie wszystko! Trzeba jeszcze przecież umieć patrzeć prosto w twarz zdradzanej żonie i udawać wobec niej serdeczność.

Dlatego w takich sytuacjach zwykle daje o sobie znać sumienie. Przychodzi więc chwila, gdy trzeba postawić sobie pytanie: czy ta gra warta jest świeczki? Czy warto budować swoje szczęście na cierpieniu zdradzonej żony, porzuconych dzieci?

Dowiedz się więcej na temat: miłość | jurek | szczęście

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje