Uczucia na granicy wytrzymałości...

Życie nie rozpieszcza ludzi, którzy zwykli kierować się głównie uczuciami, którzy "idą za głosem serca", którzy mają odwagę wyrażać swoje emocje.

W ich postępowaniu czasem brakuje roztropności, zdrowego rozsądku, odrobiny myśli... No i tego najgorszego, czyli odpowiedzialności.

Reklama

Nie od dzisiaj wiadomo, że działanie w afekcie może prowadzić do błędów, niekiedy nie do naprawienia. Z trudnością jednak ta prosta prawda dociera do kogoś, kto kocha, kto przepełniony jest uczuciem.

Jeżeli na dodatek sytuacja rozgrywa się w tak często opisywanych przez Was trójkątach, to każdy jej uczestnik zbliża się w swoich działaniach do bardzo cienkiej granicy..., za którą może czasem znależć się w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

Wtedy pojawia się wołanie o pomoc, w drogowskaz, który mógłby wyprowadzić nas z labiryntu. I tu, jak wynika z mojego doświadczenia, wbrew wielu podręcznikowym teoriom, w większości przypadków można jednak znaleźć wyjście z sytuacji.

Takie wyjście jest w stanie znaleźć w sobie każdy, kto - mimo wszystko - zechce zastosować kilka prostych, wielokrotnie już na tych stronach przypominanych prawd (zasad, kanonów postępowania).

Kiedy znajdziemy się już na tej cienkiej granicy, kiedy zaprowadzi nas tam już nasze postępowanie, to nie wolno nam krzywdzić innych ludzi! Trzeba koniecznie pamiętać o tym, że jeżeli w związku jest dziecko, to jego ochrona przed naszymi nawet najbardziej pokomplikowanymi losami osobistymi jest naszym głównym obowiązkiem! Nie należy też kłamać, lepiej czasem czegoś nie powiedzieć...

To może brzmieć banalnie, ale te proste prawdy okazują się niekiedy skuteczniejsze - po ich głębszym rozważeniu - niż stosy poradników. Pamiętajmy o tym, kiedy zbliżymy się do granicy... Zanim ją przekroczymy!

Ola

Dowiedz się więcej na temat: uczucia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje