Udawana rozkosz

Żaden facet nie lubi być oszukiwany, a już na pewno nie w łóżku. Orgazm udawany przez partnerkę to bolesny policzek wymierzony w jego męskość. Aktorstwo, prędzej czy później, i tak wyjdzie na jaw.

Dlaczego kobiety udają?

Reklama

Niektóre robią to dlatego, że nie są w stanie osiągnąć orgazmu, nigdy go jeszcze nie przeżyły. Są przygotowane teoretycznie, ale wiedzy tej nie miały możliwości sprawdzić w praktyce. Jedne z nich są jeszcze zbyt młode, by moc przeżywać prawdziwą ekstazę, inne - zbyt oziębłe albo wewnętrznie zablokowane. Przeczytały, jak wygląda orgazm, co kobieta wtedy przeżywa i próbują, z marnym skutkiem, naśladować to. Bo w przeciwnym razie on pomyśli, że z nimi coś nie tak i zacznie rozglądać się za inną partnerką.

Orgazm bywa przez kobiety udawany również po to, by zbyć partnera. Nie mają one ochoty na seks w danej chwili, akurat z tym partnerem, chcą to mieć po prostu z głowy. W grze aktorskiej nie każdy się połapie, a do następnego razu może szybko nie dojdzie.

Nieodpowiedni partner to częsta przyczyna braku kobiecego orgazmu. Ta sama kobieta, która wcześniej o orgazmie mogła jedynie pomarzyć, z nowym mężczyzną przeżywa rozkosz bez problemów. Bywa jednak też odwrotnie - nowy partner w żaden sposób nie jest w stanie dorównać poprzedniemu. Bo robi to inaczej, zbyt krótko, zbyt mocno... Stara się, ale rezultaty tych starań nie przynoszą zamierzonego skutku.

Udawanie orgazmu to jednak najczęściej sposób na to, aby mężczyzna nie poczuł się rozczarowany, sfrustrowany, niedowartościowany. Kobiety odgrywają szalone uniesienia, by ich partner poczuł się świetnym kochankiem. Wolą oszukiwać, a nawet siebie obwiniać za brak orgazmu, niż powiedzieć mu prawdę. A mężczyzna, o ile nie zorientował się w tej całej maskaradzie, wciąż zachowuje się w łóżku dokładnie tak samo, przekonany, że w tej dziedzinie osiągnął już mistrzostwo.

Niech sobie udają...

Są faceci, którym wcale nie przeszkadza, że ich partnerka udaje orgazm. Co więcej, niewiele ich obchodzi to, czy partnerka w ogóle osiąga z nimi rozkosz, czy potrafią ją zaspokoić. To egoiści, którzy myślą jedynie o tym, żeby zrobić to jak najszybciej. Kobiecy orgazm traktują jak babskie fanaberie, o których naczytałyśmy się w różnych pisemkach i poradnikach. Kto by tam zawracał sobie głowę jakąś grą wstępną, stymulowaniem odpowiednich miejsc na jej ciele, odpowiednim zwalnianiem i przyspieszaniem wspólnych pieszczot. A że one nie mogą nadążyć, nie odczuwają żadnej przyjemności... to już ich problem.

Porozmawiaj o tym na Forum

Dowiedz się więcej na temat: orgazm | partner

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje