W edukacji seksualnej nie chodzi o przełamywanie tabu

Edukacja seksualna, która wciąż jest w naszym kraju na nie najlepszym poziomie i która stanowi przedmiot sporów, wbrew pozorom nie ma służyć przełamywaniu tabu i szerzeniu wyzwolenia seksualnego.

Ma ona raczej oswoić młodzież z tematem seksu, pokazać rolę wstydu w relacjach seksualnych i nauczyć stawiać sobie granice. Młodzi ludzie często wchodzą w relacje seksualne wbrew własnej woli, aby spełnić oczekiwania grupy rówieśniczej i zademonstrować swoją otwartość seksualną.

Reklama

Dorośli najczęściej nie potrafią rozmawiać o seksie, zwłaszcza z dziećmi. Mówią ogólnie, moralizują, pouczają. Młodzież z kolei stara się udowodnić, że temat seksu nie jest dla nich tabu. Jednak ich wiedza najczęściej jest powierzchowna, dotyczy przede wszystkim nagości i technik seksualnych.

- W edukacji seksualnej tak naprawdę nie chodzi o przełamywanie tabu. Pewna doza wstydu w seksie jest przydatna, służy ochronie samego siebie, wyznaczaniu granic, podejmowaniu świadomych decyzji. Pracując z młodzieżą, tłumaczę, że odczuwanie wstydu jest bardzo właściwe, ale w kontekście osobistym. Jest naszym wewnętrznym głosem, który podpowiada, czy chcemy tej sytuacji, w którą wchodzimy, czy nie - mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle dr n. hum. Alicja Długołęcka, edukatorka seksualna.

W relacji seksualnej istotne jest zadanie sobie pytania o jej sens, o związane z nią emocje. Wejście w taką relację powinno być zawsze świadomą decyzją, zgodną z własnymi odczuciami, potrzebami. Zwłaszcza młodzi ludzie często decydują się na relacje seksualne bez zastanowienia, starają się oddzielić seks od sfery uczuć. Taka otwartość seksualna bywa wśród młodzieży wręcz wymagana, jednak ma zazwyczaj negatywne skutki.

- Żyjemy w takich czasach, że presja związana z atrakcyjnością fizyczną, wyglądem, zachowaniami seksualnymi jest o wiele większa niż kiedyś. Coś, co możemy traktować jako pewnego rodzaju otwartość seksualną, jest pseudootwartością seksualną tak naprawdę. Jest zachowaniem konformistycznym, które jest często źródłem cierpienia. I myślę, że to jest istotą edukacji, żeby człowiek był wolny w tej sferze. Świadomy i wolny - podkreśla Alicja Długołęcka.

Problem edukacji seksualnej jest w Polsce poważny. W większości rodzin ten temat nie jest poruszany, rodzice zwykle wstydzą się i liczą na to, że dzieci zdobędą potrzebną im wiedzę w szkołach. Z kolei nauczyciele nie są odpowiednio przygotowani do prowadzenia zajęć lub mają osobiste opory przed poruszaniem pewnych tematów. Młodzież w rezultacie szuka informacji w internecie lub wymienia się nimi między sobą.

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje