W roli kochanki...

Nierzadkie to zjawisko, że wiele par decyduje się zamieszkać razem, bez legalizacji urzędowej i kościelnej tego związku.

W terminologii naukowej określa się to mianem kohabitacji, a jest to po prostu konkubinat lub "życie na kocią łapę". Taki związek przytrafił się również Iwonie.

Reklama

Przyjechała niedługo po ślubie, z mężem i dzieckiem, z prowincjonalnego miasteczka do dużego miasta. Szybko podjęła pracę, do której codziennie dojeżdżała miejskim autobusem. I w autobusie poznała Leszka.

Niewinny flirt

To był taki niewinny flirt - rozmowy w autobusie, w czasie których Leszek nie szczędził jej komplementów. A po pracy był dom pełen przyziemnych obowiązków - pranie, sprzątanie, gotowanie i ... pomoc mężowi, który uparł się, że na działce przez nich kupioną, zbuduje dom. Nie wierzyła własnym oczom, jak ta obietnica szybko się spełnia. Mąż zdecydowanie dążył do celu. Tyle tylko, że zmęczony całodzienną pracą, nie okazywał Iwonie zbyt dużo czułości, nie mówił miłych słów. Po kolacji obejrzał jakiś film w telewizji i zasypiał.

Co innego Leszek. Od słowa do słowa i zaproponował Iwonie wspólny wyjazd na wczasy. Zresztą Leszek zauroczył Iwonę do tego stopnia, że rychło odkryła, iż są dla siebie stworzeni.

Wczasy zbliżyły ich do siebie

Iwona powiedziała mężowi, że zakład pracy wysyła ją na kurs doskonalenia zawodowego, bo znakomicie wywiązuje się ze swoich zadań, więc ten wyjazd to miała być taka nagroda. A po kursie dostanie podwyżkę, zatem żal byłoby taką szansę zaprzepaścić. Mąż nie podejrzewał żony o zdradę i dlatego zgodził się na ten jej wyjazd. Argument o obiecanej podwyżce przekonał go całkowicie. W końcu, pomyślał, przyda się w domu każdy grosz. Tymczasem Iwona pojechała do przepięknie położonej górskiej miejscowości, żeby spędzić urocze chwile w objęciach kochanka.

Wyszło szydło z worka

Romans z Leszkiem trwał nieskończenie długo. Były wspólne wypady za miasto, do kina, teatru, na koncert... Mąż Iwony w tym czasie budował dom. I słowa dotrzymał. Zbudował, przy pomocy wynajętych fachowców, okazałą, jednopiętrową willę. Nie przypuszczał, że niebawem nie on, ale małżonka z kochankiem zajmie się meblowaniem pokoi. Po prostu Iwona oczarowana Leszkiem, całkiem nieoczekiwanie dla swego małżonka, oznajmiła mu, że wnosi pozew o rozwód. Leszek obiecał, iż uczyni to samo, że też rozwiedzie się ze swoją żoną. Iwona obwiniała męża o... nadużywanie alkoholu.

Dowiedz się więcej na temat: wyjazd | mąż

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje