W tym kraju małżeństwa nie uprawiają seksu. Dlaczego?

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Japońską Agencję ds. Planowania Rodziny, ponad połowa małżeństw w Kraju Kwitnącej Wiśni w ciągu ostatniego miesiąca nie uprawiała seksu. Dlaczego? Bo są na to zbyt zmęczeni.

Stu w poniedziałek pracował 13,5 godziny. Wrócił do domu, trochę poćwiczył, przespał 6 godzin i pojechał do biura. Znów na 13,5 godziny. Tak samo spędził kolejny dzień. I następny. W sumie w ubiegłym tygodniu przepracował 80 godzin.

Reklama

Mimo że opowieść Stu, zarejestrowana telefonem komórkowym i umieszczona w serwisie You Tube, zrobiła furorę w internecie, z perspektywy Japończyków nie jest niczym niezwykłym. Tak jak Stu pracują tam setki tysięcy młodych ludzi na dorobku - tzw. salaraymanów. Jeśli do kilkunastu godzin spędzonych w pracy doliczyć godzinę na dojazd do biura i godzinę na powrót, nietrudno zrozumieć, że gdy salaryman znajdzie się wreszcie w domu, marzy już tylko o łóżku. A to łóżko kojarzy mu się wyłącznie ze snem.


Dramatyczny spadek libido jest kolejnym - obok nerwic i uzależnień - skutkiem pracoholizmu. Badania, przeprowadzone na grupie 3 tys. osób w wieku 16-49 lat przez Japońską Agencję ds. Planowania Rodziny pokazały, że ponad połowa małżeństw w tym kraju nie uprawiała seksu od ponad miesiąca. Co więcej - badani nie przewidują, aby ten stan rzeczy miał ulec zmianie.

Z europejskiej perspektywy zaskakująca wydaje się nie tylko liczba aseksualnych małżeństw, ale również liczba osób, które nigdy nie odbyły stosunku. Jak wynika z badania, ponad 40 proc. Japonek i Japończyków między 18 a 34 rokiem życia nigdy nie uprawiało seksu.

Niepokojąca jest też dynamika zjawiska. W porównaniu z 2004 rokiem, kiedy takie badanie przeprowadzono po raz pierwszy, liczba aseksualnych par wzrosła o ponad 30 proc. Japońscy eksperci określają to zjawisko mianem "masowego spadku libido".

I rzeczywiście, z deklaracji badanych wynika, że Japończycy po prostu nie mają ochoty na seks. Więcej niż 20 proc. kobiet uznało seks za "zbyt kłopotliwy". Co trzeci mężczyzna zaś uznał, że jest "zbyt zmęczony", by kochać się ze swoją partnerką.

- Pierwszy raz ponad 30 proc. mężczyzn uznało, że praca wykańcza ich tak bardzo, że nie mają czasu na miłość - mówi Kunio Kitamura, dyrektor agencji przeprowadzającej badania. - Żeby rozwiązać ten problem, nie wystarczy skrócenie liczny nadgodzin. Trzeba również przyjrzeć się warunkom, w jakich ludzie pracują.

Wypowiedź Kitamury nawiązuje do toczącej się w Japonii dyskusji na temat ograniczenia nieludzkich godzin pracy. Debata rozgorzała po tym, jak w 2015 roku 24-letni pracownik umarł po przepracowaniu 100 nadgodzin w jednym miesiącu. Aby nie dochodziło do podobnych tragedii, rząd rozważa wprowadzenie miesięcznego limitu nadgodzin, który miałby wynosić nie więcej niż 60 godzin w miesiącu.

A na tym, żeby Japończycy odnaleźli czas i siłę na miłość, powinno zależeć nie tylko indywidualnym parom, ale całemu społeczeństwu. Kraj Kwitnącej Wiśni od wielu lat dotknięty jest niżem demograficznym. W tej chwili, statystycznie na jedną kobietę przypada 1,4 dziecka, przy czym współczynnik zastępowalności pokoleń wynosi 2,1. Jeśli dotychczasowa tendencja się utrzyma, Japonia, licząca dziś 127 milionów obywateli, w 2060 roku będzie miała tylko 87 mln mieszkańców.

Dla wielu Polaków informacje o problemach Japończyków brzmią pewnie jak smutna egzotyka. Jednak, jak wynika z opublikowanego ostatnio raportu prof. Zbigniewa Izdebskiego "Seksualność Polaków 2017", nad Wisłą również coraz rzadziej znajdujemy czas na seks. W ostatnim roku 76 proc. badanych choć raz uprawiało seks - przed dekadą było to 86 proc. Dodatkowo co trzeci respondent przyznaje, że bez żalu mógłby zrezygnować z igraszek w sypialni. Czyżby japoński scenariusz wkrótce miał stać się polskim scenariuszem?

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje