Wakacyjne wieczory...

Wakacyjne wieczory, te z pola namiotowego, domu wczasowego czy miejscowości uzdrowiskowej, znacznie różnią się od wieczorów tradycyjnych, spędzanych w domowym zaciszu.

Podczas urlopów męsko-damskie sprawy nabierają nieco innego wymiaru, bo też - co nietrudno zauważyć - w bardzo wielu osobach zachodzą tajemnicze przemiany. A wakacje potrafią zmieniać ludzi, zwłaszcza wieczorem...

Reklama

Oto spokojna, skromna i pracowita księgowa, która przez cały rok, miesiąc w miesiąc odkładała pieniądze na letni urlop, zostaje "Królową Lata" w jednej z miejscowości uzdrowiskowych. Tytuł przyznaje jej jury złożone z bywalców nocnej dyskoteki, urzeczonych faktem, że przez dwa tygodnie: "nie odmówiła nikomu, kto poprosił ją do tańca"...

"Przed urlopem mocno popracowałem: prawie nie jadłem, ćwiczyłem na siłowni, biegałem, no i efekty są" - napisał do nas Kamil. (...) "Wieczory na nocnych szlakach Mazur są moje! Pływamy z przyjaciółmi na łajbie, codziennie prawie nowy brzeg i nowe znajomości. I - mówiąc oględnie - nie mam żadnych kłopotów z nawiązywaniem nowych znajomości. (...) Zwłaszcza że utwierdzam się w przekonaniu, że wielu dziewczynom naprawdę wystarcza to, co ja reprezentuję (...) Pozdrawiam całe Mazury".

Tutaj nie trzeba zatrudniać psychologa ani socjologa. Wystarczy trochę poobserwować, by dostrzec, jak zmienia się podczas wakacji mentalność wielu rodaków. Sytuacje wakacyjno-urlopowe - wczasowe, "obozowe" (obozy wędrowne), "spływowe" (kajaki), "łódkowe" (żagle), uzdrowiskowe i podobne - stają się okazją do uzewnętrznienia tej swoistej, "urlopowej" psychiki. Można zaryzykować twierdzenie, że dzieje się to głównie podczas letnich wieczorów.

"(...) Kilka lat czekaliśmy na ten urlop. Kiedy nasz synek miał już pięć lat, zdecydowaliśmy się zostawić go z moją mamą i pojechaliśmy pod namiot nad morze (...) Mąż mnie zawsze bardzo kochał, dawał tego dowody, ale tamte dwa tygodnie stały się dla mnie koszmarem (...) Codziennie przyprowadzał wieczorem kogoś na ognisko, gdzieś znikał, upijał się (...) Postanowiłam z nim bardzo poważnie porozmawiać i co? Okazało się, że nie mógł sobie poradzić ze swoją, mówiąc w uproszczeniu, płcią... i bał mi się o ty powiedzieć (...) Szkoda tylko, że ta rozmowa odbyła się w przeddzień naszego wyjazdu znad morza" - napisała Halina z Poznania. List ten jest znakomitą ilustracją czegoś, co można nazwać "wakacyjną płciowością".

Czy jest w tym coś złego, "nagannego"? Raczej nie, o ile owo wakacyjno-wieczorowe szaleństwo nie prowadzi do ludzkiej krzywdy w rodzaju: on wyjeżdża z nią, ale poznaje inną, z którą potajemnie się spotyka, po czym usiłuje wrócić do niej, ale ona też już jest z innym itd.

Czy są jakiekolwiek bariery, ograniczenia, rady i przestrogi związane z wakacjami, urlopami, "wieczorkami zapoznawczymi", "ogniskami integracyjnymi" i innymi, podobnymi sytuacjami? Myślę, że znakomitą wskazówkę na takie wakacyjne życie dał mi mój ojciec, kiedy pierwszy raz wyjeżdżałam z chłopakiem pod namiot: "Córeczko, pamiętaj tylko, jak się nazywasz"!

Ola

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje