Wakacyjne zdrady

Możemy się oburzać, wskazywać na poczucie moralności i obowiązku, ale statystyki nie kłamią, zwłaszcza te, do których dane są zbierane anonimowo: w czasie wakacji zdradzamy się na potęgę! Z tym, że mężczyźni jednak częściej...

Aż 63 procent Polaków uważa, że erotyczna przygoda na wakacjach to żadna zdrada. - Przecież to tylko szybki seks, tylko kilka razy, bo są wakacje, a żona czy dziewczyna nigdy się o tym nie dowie - tłumaczą. Ale znacznie ciekawsza jest odpowiedź kolejnych 10 procent panów. Otóż są oni za wakacyjnym seksem, ale tylko wtedy, gdy się odbywa przynajmniej 100 kilometrów od domu. Dlaczego akurat tyle - nie powiedzieli.

Reklama

Może właśnie taki zasięg mają ich wyrzuty sumienia... Jeśli tak, to kolejne 7 procent ma przechlapane - oni dopuszczają wakacyjną zdradę, ale w odległości nie mniej niż tysiąc kilometrów od prawowitej partnerki! 70 procent panów przyznaje się, że nigdy w życiu by się nie przyznało do wakacyjnej przygody, a 24 - że owszem, przyznałoby się, ale tylko wtedy, gdyby nie mieli innego wyjścia, to znaczy stanęli w obliczu niepodważalnych dowodów, takich na przykład, jak ślad cudzej szminki na bokserkach.

A aż 85 procent facetów twierdzi, że wakacyjny seks jest bardziej podniecający niż zwyczajny stosunek z tą samą kobietą co zwykle...

Kobiety nie są tu święte - ale ich sumienie ma zdecydowanie dłuższe nogi i jest wrażliwsze.

Do wakacyjnych zdrad przyznało się 50 procent ankietowanych kobiet, ale powodem seksu z nieznajomym najczęściej wcale nie była chęć przygody, tylko nieporozumienie i brak seksu we własnym związku.

Odległość od partnera w kilometrach nie miała większego wpływu. Niestety, tyle samo, to znaczy połowa, przyznałaby się partnerom do wakacyjnej zdrady, uważając, że to forma kary, jaką powinny ponieść.

Gdzie najczęściej dochodzi do owych gorszących zdarzeń? Okazuje się, że nad morzem.

Największym powodzeniem wśród zwolenników wakacyjnego seksu cieszą się Dąbki - wybrało je aż 21 procent ankietowanych, ale tylko 1 procent mniej pojechałoby w tym celu do Gdańska, Gdyni lub Sopotu.

15 procent wybrałoby na wakacyjny seks Półwysep Helski, a 8 procent - Międzyzdroje. Nieco mniej, bo 6 procent zdradzałoby się w Zakopanem - miejmy nadzieję, że tylko latem, nie zimą, bo jednak byłoby to przeżycie mrożące - i to dosłownie! - krew w żyłach...

Ale dlaczego nad morzem? Bo, zdaniem 50 procent pytanych, jest tam najwięcej ładnych, samotnych i bezpruderyjnych kobiet. 25 procent uważa, że to nieprawda, że takie kobiety najłatwiej można spotkać na Mazurach, a 13 procent wyznało ze smutkiem, że z pewnością takie kobiety nie jeżdżą tam, gdzie oni...

Najwięcej wakacyjnych zdrad rozpoczyna się w plażowych barach, co nie powinno dziwić, bo przecież roi się tam od barczystych opalonych mężczyzn, zgrabnych półnagich kobiet i egzotycznych drinków, a do tego dochodzi muzyka taka że nic, tylko się przytulać, a później pójść na plażę pooglądać wschód czy też zachód słońca...

Ale na zakończenie mamy dla zwolenników wakacyjnych zdrad kubeł zimnej wody na głowę - nieubłagane statystyki twierdzą, że aż 20 procent wakacyjnych seksualnych ekscesów zakończyło się stałym i długotrwałym związkiem...

mmm

Dowiedz się więcej na temat: statystyki | seks | zdrady | procent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje