Wiecznie pusta kieszeń

Jeżeli w zeszłym roku nie odłożyłaś ani złotówki, pocieszamy cię: tak żyje dwie trzecie Polakow. Mówimy, że nie stać nas na oszczędzanie. Ale może po prostu nie radzimy sobie z finansami?

- Na pensję czekam, jak na zbawienie - mówi 35-letnia Zofia Rychter, pielęgniarka z podwarszawskich Marek, matka dwojga dzieci. - Zarabiam dwa tysiące, mąż trzy i pół tysiąca. Na normalne życie powinno wystarczyć, zwłaszcza że nie mamy kredytu. Ale pod koniec miesiąca zawsze brakuje nam pieniędzy.

Reklama

Tuż po pierwszym opłacają rachunki, kupują bilety miesięczne, mąż tankuje auto do pełna i jadą na większe zakupy. Do połowy miesiąca żyją na względnym luzie. Raz w tygodniu pizza, dzieci w sobotę chodzą na basen. - Staram się odłożyć do skarbonki dwieście złotych, ale pod koniec miesiąca i tak muszę je wyjąć. Bo to dzieci chcą iść do kina albo zepsuje się samochód. Wstyd się przyznać, ale pożyczam od matki emerytki. Nie wiem, jak ona to robi, ale zawsze ma jakieś zaskórniaki.

Z ołówkiem w ręku usiądź!

- Oszczędności mają ci, którzy racjonalnie gospodarują domowym budżetem - mówi bankowiec Edyta Maciejewska. - Nasi dziadkowie i rodzice byli przyzwyczajeni do oszczędzania, więc oni nadal są w stanie uciułać coś z niskich emerytur. To kwestia dyscypliny i konsekwencji. Wiedzą, że mogą wydać dwadzieścia złotych dziennie i tego się trzymają.

Tymczasem, jak pokazują badania MillwardBrown SMG/KRC, dotyczące sytuacji finansowej Polaków, aż 46 procent z nas nie planuje domowego budżetu! 35 procent rodziców nie rozmawia z dziećmi na temat finansów. A przecież oszczędzanie to wysiłek zespołowy. Wszyscy członkowie rodziny muszą wiedzieć, na co oszczędzamy i rozumieć, że w związku z tym nie wydajemy wszystkiego. Godzimy się na wyrzeczenia w imię tego, że np. chcemy pojechać na wakacje.

- Rodzina z dochodami miesięcznymi pięć i pół tysiąca złotych powinna bez większych wyrzeczeń odłożyć pięćset złotych na czarną godzinę - uważa księgowa Teresa Ruciak-Brzozowska. - A oprócz tego z dwieście złotych na fundusz wakacyjny.

Budżet radzi planować z ołówkiem w ręku. Po jednej stronie wpisywać dochody, po drugiej obowiązkowe opłaty: np. czynsz, media, bilety miesięczne, wydatki na szkołę.

Z pensji od razu trzeba odłożyć pieniądze na oszczędzanie. Nie trzymać ich w domu, lecz w banku, bo wtedy jest szansa, że ich nie wydamy. Gdy już wiemy, ile zostaje na życie, dzielimy tę kwotę przez ilość dni w miesiącu.

W ten sposób mamy jasność, ile możemy wydać każdego dnia. Łatwiej oszczędzać, gdy operujemy gotówką. Bo płacąc kartą debetową, mamy wrażenie, że nie wydajemy. A płacenie kartami kredytowymi może doprowadzić tylko do katastrofy ekonomicznej.

Jak oszczędzić, gdy tak kuszą?

Oszczędzanie utrudniają wszechobecne reklamy zachęcające do zakupów.

- Trudno żyć oszczędnie, gdy wciąż słyszymy, że "powinniśmy zrobić sobie małą przyjemność"- twierdzi psycholog społeczny Maria Romaniszyn. - Sięgamy do portfela i spełniamy te swoje zachcianki: krem cudownie odmładzający skórę, supermodny ciuch. Przez chwilę czujemy się szczęśliwsi, lepsi. Ale dobry nastrój pryska, gdy pod koniec miesiąca na koncie znowu mamy debet.

Sondaż firmy GFK Polonia z 2010 r. dowodzi, że oszczędzanie udaje się zaledwie 29 procentom Polaków. Przez rok pięć-dziesięć tysięcy odłożył tylko co dwudziesty z nas. A dziesięć-dwadzieścia tysięcy już tylko co setny. Aż 65 procent Polaków przyznaje, że w ich gospodarstwie domowym nie ma żadnych oszczędności.

Monika Galicka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje