Wszystko o moim ojcu

Kochający, nadopiekuńczy. Albo tyran, nieobecny. Pierwszy mężczyzna - ojciec. Czasem najbliższy, czasem obcy. Od relacji z nim zależą nasze dorosłe związki z mężczyznami i to, jak radzimy sobie w życiu.

Co zawdzięczają, a czego nie mogą wybaczyć swoim ojcom, odpowiadają po latach córki: Kinga, Maja, Ola i Monika.

Reklama

Kinga: Ojca wymazałam
Rozmowa telefoniczna, dwa lata temu. - "To ja, twoja córka. - Dzień dobry. - Dzwonię... może będziesz zainteresowany... niedawno urodziłam dziecko. Jesteś dziadkiem. - I nie masz pieniędzy? - Mam dobrą pracę. Chciałam tylko... - Chorujesz ciężko? - Nie. - Więc wszystkiego dobrego". Koniec rozmowy. Kinga. 33 lata, stanowisko menedżera w firmie konsultingowej, trzy rozwody na koncie. Oliwkową cerę i czarne włosy ma po ojcu. Tak jak oryginalne poczucie humoru, niekontrolowane napady gniewu i skłonność do zdrady. Uprzedza, że wielu wspomnień z ojcem nie ma, mówi o nim "on", nigdy ojciec, tata.

"On, doktor literatury, budził mnie w środku nocy i kazał recytować Beniowskiego". "On wpadał w szał i młotkiem rozbijał meble", "Nie pił, a szkoda, alkohol byłby jakimś wytłumaczeniem" . Nie czuję nienawiści, raczej obojętność. Myślę o nim tylko wtedy, gdy wrzeszczę na swoje pięcioletnie dziecko: "nie pójdziesz spać, jeśli nie nauczysz się dobrze alfabetu". Nie chcę być jak on ani mówić, że coś jest przez niego. Chcę go wymazać. Nie myśleć "tyran", tylko "obcy człowiek".

Młotek na wszelki wypadek

Jaki humor ma tata, można poznać po jego krokach, kiedy wraca z uniwersytetu. Jeśli są ciężkie i słychać je w mieszkaniu z klatki schodowej, to znaczy, że trzeba zasnąć z młotkiem pod łóżkiem. To pierwsza zasada, jakiej przez większość dzieciństwa trzyma się Kinga. Sama nie wie, po co jej młotek ani w jakiej sytuacji miałaby go użyć, ale tak jest bezpieczniej. Wyobraźnia dziecka podpowiada najgorsze scenariusze, że kiedyś w szale ojciec, krzycząc i waląc pięściami w meble, uderzy matkę albo ona jego. A jeśli się pozabijają? Młotek jest na wszelki wypadek. Zasada numer dwa. Ołówek. Należy go włożyć między naoliwione drzwi swojego pokoju a futrynę, żeby się nie zamykały, żeby lepiej widzieć i słyszeć, co się dzieje w nocy w domu. Kiedy głosy ucichną, można spać. Tylko czasem w swoim łóżku trzeba zrobić miejsce mamie.

Trzecia zasada Kingi. Tata w gruncie rzeczy jest dobry. Miał biedne i ciężkie dzieciństwo, był więźniem politycznym. Tak mówi mama, kiedy po cichych tygodniach znów śpi z ojcem w jednym pokoju. Kinga daje się przekonać. Gdy po awanturach ona z mamą wyjeżdża "na zawsze" do babci, tata biegnie za nimi ulicą, płacze i przeprasza. Widowisko, więc wracają. A potem są wspaniałe dni - karmienie łabędzi w parku, oglądanie niedźwiedzi w zoo i czytanie przez ojca bajek La Fontaine'a na dobranoc. Podczas wizyt profesorów w ich domu ojciec mówi: "mam taką mądrą córkę".

Aż do dnia, kiedy coś go zdenerwuje i na klatce znów będzie słychać głośne i szybkie tupanie. Zacznie się: "głąbie, gnoju, wszystko psujesz", "kiedyś się wyprowadzę i pozdychacie z głodu". Nie bił, nie szarpał, chłodno wykładał: "Jesteś do niczego i tyjesz jak matka, gówno osiągniesz, nikt cię nie zechce, kogo ja wychowałem?".

Dowiedz się więcej na temat: Ojców | córka | rzeczy | włosy | zabawki | awantura | seks | obiad | młotek | książki | matki | córki | matka | ojciec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje