Z kim się kochasz?

Nawet przypadkowy seks może rozbudzić miłość. Podstępna oksytocyna sprawia, że to co wieczorem bierzesz za zabawę bez zobowiązań, rano okazuje się związkiem z mężczyzną, który w dodatku zupełnie do ciebie nie pasuje.

Jak mówi seksuolog i psycholog Wiesław Ślósarz, dla mężczyzny związek zwykle zaczyna się od seksu, ponieważ to atrakcyjność erotyczna kobiety powoduje, że zaczyna mocniej bić mu serce.

Reklama

Z nami najczęściej jest odwrotnie. Współczujemy koledze w kłopotach i bach, nagle mamy ochotę się z nim kochać i to nie raz. Traktujemy kogoś jak przyjaciela, aż pewnego dnia odkrywamy, że jest pociągającym mężczyzną. Ale coraz więcej z nas testuje na sobie nowy rodzaj zakochiwania się: przez seks właśnie. Helen Fisher, antropolog z Rutgers University, zbadała, że co trzecia z nas, decydując się na weekendowe szaleństwo, ryzykuje miłość.

Miłość aż po grób

Na prerii Ameryki Północnej żyją zwierzęta, które kochają się wiernie aż po grób. To nornice, gryzonie podobne do myszy. Samiec spotyka samicę, przypadają sobie do gustu, uprawiają seks i zostają ze sobą do końca życia. Czy my, ludzie, moglibyśmy podobnie? Samice nornic realizują ten monogamiczny scenariusz dzięki oksytocynie, hormonowi, który wyzwala czułość. Jej działania doświadczamy i my, kobiety, ale nie w tak mechaniczny sposób. Kiedy się kochamy, do krwi dostaje się zwiększona dawka oksytocyny. Ale jak duża? To ruletka. Jeśli podwojona, czujemy do seksualnego partnera przypływ sympatii. Ale podczas stosunku ilość oksytocyny we krwi może wzrosnąć nawet pięciokrotnie, a wtedy kochanek zaczyna nam się wydawać coraz bardziej atrakcyjny, bliski, kochany. Takie uczucie może wyzwolić nawet przypadkowy seks, bez zobowiązań - zupełnie nie mamy na to wpływu.

A mężczyźni? Samce nornic dostają podczas zbliżenia "zastrzyk" wazopresyny, hormonu, który powoduje, że stają się opiekuńczy wobec potomstwa i agresywni (zazdrośni) wobec innych samców. Mężczyźni również. Tylko że wazopresyna u wielu z nich ma "działania uboczne". Podnosi poziom testosteronu, który zwiększa ochotę na seks, ale na związek już nie. Ani przygodny, ani przyjacielski seks, jak mówi Helen Fisher, nie są "złą" strategią miłosną, lecz dla kobiet ryzykowną emocjonalnie. Nie jesteśmy uczuciowo "symetryczni" jak nornice. To czyni nasze życie bardziej urozmaiconym, ale i skomplikowanym. Możemy z łatwością zakochać się w kimś, kto do nas nie pasuje, czuć się związanym z osobą, której nie rozumiemy, a nawet nie lubimy.

Łączy nas tylko łóżko

Z sondażu PBS (2007) wynika, że niezobowiązujące, weekendowe przygody przeżywa 7 procent Polek. Kolejne 17 procent mówi: "Nie związałabym się na stałe z mężczyzną, z którym jestem. Łączy nas tylko łóżko". Helen Fisher nie wierzy: - Oksytocyna jest także hormonem zaufania. Jeśli często się z kimś kochamy, po prostu się angażujemy, zaczynamy mu wierzyć, lekceważyć wady, tłumaczyć niechciane zachowania. Rozkosz zaślepia, utrudnia racjonalne decyzje. Wystarczy o tym pamiętać. Nie mów: to tylko seks, i uważaj, z kim idziesz do łóżka.

Dowiedz się więcej na temat: łóżko | oksytocyna | miłość | seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje