Zabawa w dorosłą

Wyzywające zdjęcia dziesięcioletniej modelki wywołały wielką awanturę. Czy świat mody posunął się tym razem za daleko?

Francuzki z niecierpliwością czekają na ten dzień miesiąca, gdy do kiosków trafia nowy numer paryskiego "Vogue'a". Kiedy kartkowały styczniowy numer magazynu, ich wzrok zatrzymał się na sensacyjnej sesji zdjęciowej zatytułowanej "Cadeaux" (Prezenty), gdzie trzy małe modelki: Thylane, Lea i Prune wystylizowano na dorosłe, zamożne kobiety. Dziewczynki miały na sobie kreacje najlepszych domów mody, były mocno umalowane i obwieszone biżuterią.

Dziesięciolatka topless

Reklama

Na zdjęciach brakowało radości i ciepła. Małe modelki ani nie buszowały po garderobie mamy, ani nie bawiły się jej kosmetykami. Zachowywały pełną powagę. Próbowały być dystyngowane, ale na ich twarzach malował się też smutek. Wokół opisywanej sesji rozpętała się burza. Zaniepokojeni psycholodzy nie szczędzili redaktor naczelnej "Vogue'a", Carine Roitfeld, słów krytyki.

"Wywoływanie skrajnych emocji, sprzeciwu lub ekscytacji, jest stałym elementem świata sztuki. Fotografowie i redaktorzy poszukują nowych inspiracji, sposobów na szokowanie. I w tym wypadku to się udało, bo wszyscy dyskutowaliśmy o tym kontrowersyjnym materiale" - mówi SHOW Małgorzata Leitner, właścicielka agencji modelek Avant. Sukces Roitfeld był jednak połowiczny.

Choć magazyn sprzedał się na pniu, naczelna wkrótce została zwolniona. Temat wrócił na pierwsze strony gazet w sierpniu, gdy dziennikarze amerykańskiej telewizji ABC News przyjrzeli się krążącym po internecie zdjęciom Thylane Blondeau. Wśród nich były nie tylko te z sesji do paryskiego "Vogue'a". Szokujące wydały się zwłaszcza fotografie, na których pozowała topless w dżinsach i pióropuszu (w tej chwili zdjęcia są wycofywane z agencji fotograficznych).

Za zgodą matki

Sprawę postanowiła w końcu skomentować matka Thylane. Na facebookowym profilu swojej córki napisała, że dziewczynka nie wie o medialnym szumie, jaki wywołały jej zdjęcia. Dodała, że z całej siły chce chronić Thylane. Niedługo potem zamknęła jej oficjalną stronę. Okazało się, że matką małej gwiazdy jest francuska eksmodelka, a obecnie prezenterka telewizyjna i projektantka Véronika Loubry. To ona zachęciła znajomych redaktorów i fotografów, by zaangażowali Thylane do swoich projektów. Teraz musi bronić się przed zarzutami, że jest wyrodną matką, że poprzez dziecko realizuje swoje niespełnione aspiracje.

Loubry nie sądzi, aby w sesjach, w których wystąpiła Thylane, było coś niestosownego. "Uważam, że reklama Petit Bateu (producenta ubranek dla dzieci - przyp. red.) z jedenastolatkami pokazującymi sutki jest znacznie bardziej szokująca. Moja córka nie jest nawet naga, nie ma potrzeby, żeby to rozdmuchiwać" - twierdzi Loubry, odnosząc się do praktyk jednej z francuskich firm odzieżowych.

Drapieżny świat mody

Niewątpliwie sprawa Thylane zwróciła uwagę na fakt, że świat mody od dawna żeruje na dziecięcej niewinności. Dawid Woliński w rozmowie z SHOW zauważa, że choć z dziecięcych modelek korzystał niedawno również dom mody Lanvin, nie wywołało to specjalnie negatywnych komentarzy.

Mało kto miał odwagę skrytykować tak ważnego gracza na rynku mody i zarazem potencjalnego reklamodawcę, argumentuje projektant. Trudno odmówić mu racji. Inny przykład potwierdzający jego przypuszczenia: gdy ostatnio do mediów trafiły reklamy z trzynastoletnią Elle Fanning i czternastoletnią Hailee Steinfeld (jedna promuje Marca Jacobsa, druga Miu Miu), tylko nieliczni wyrazili oburzenie.

Specjaliści alarmują, że w takich sesjach zdjęciowych dziewczynki przedstawia się jako obiekty erotyczne. To nie jedyne zagrożenie. "Większość dzieci w modelingu nie jest na tyle dojrzała psychicznie, by podołać pracy w dorosłym świecie. Najmłodsi nie radzą sobie z presją, manipulacją, stresem, oczekiwaniami własnymi i innych" - komentuje dla SHOW psycholog Małgorzata Ohme. Ostrzega, że małe gwiazdy "często stają się przedwcześnie dorosłe, a potem całe dorosłe życie pozostają dziećmi, jakby próbując nadgonić stracony czas".

Jej miejsce jest w piaskownicy

Nawet tak doświadczone modelki jak Kasia Struss czy Anja Rubik mówią "nie" zatrudnianiu w branży małych dziewczynek. "Nie chciałabym zaczynać pracy w tak wczesnym wieku. Czułabym się pozbawiona dzieciństwa, które było najpiękniejszym okresem w moim życiu" - zwierza się nam Struss. Anja Rubik też ma na ten temat wyrobiony pogląd: "Dziesięcioletnie modelki powinny bawić się w piaskownicy!" - mówi.

Zdaniem Małgorzaty Ohme, jeżeli Thylane dalej miałaby pracować jako modelka, jej rodzice nie mogą spuszczać dziewczynki z oka. Muszą towarzyszyć jej podczas podróży i spotkań z fotografami, troszcząc się o jej bezpieczeństwo.

Konieczne jest, by Thylane miała w pracy czas na odpoczynek. Trzeba pamiętać, że wielogodzinne sesje zdjęciowe, podczas których dziecko nieraz musi stać w bezruchu, to dla małych modelek udręka. Jak twierdzi psycholog, istotne jest też, by rodzice wybierali dla Thylane projekty, w których występowałaby w roli dziecka, a nie prowokującej lolitki. Dziewczynki w jej wieku zamiast rzucać powłóczyste spojrzenia, powinny być roześmiane, a zamiast chodzić w szpilkach - powinny biegać w tenisówkach.

Najlepiej jednak, by mała miss porzuciła na jakiś czas marzenia o pracy na wybiegu i wróciła do szkoły oraz zabaw z rówieśnikami. W dorosłym życiu Thylane nie będzie już mieć tyle czasu na lepienie babek z piasku.

Andrzej Grabarczuk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje