Zamiast księdzem, został moim mężem

Opowiem wam niebywałą historię mojej miłości.

Mój ukochany, wiele lat temu jeszcze w ogóle mi nieznany osobiście, przewinął się parę razy w opowiadaniach mojej koleżanki jako osoba niesamowicie ciekawa i godna poznania. Później może dwa razy mignął mi na jakiejś imprezie. I pamiętam, że po tym wszystkim odwiedziłam wspomnianą na początku koleżankę. Siedziałyśmy przy porannej kawie i plotkowałyśmy o różnych rzeczach. Jakoś tak przy okazji wspomniała, że on po skończeniu studiów poszedł do seminarium duchownego. Ku wielkiemu mojemu przerażeniu, moje serce w tym momencie coś ścisnęło i poczułam potworny ból, a przez głowę przeleciała nieprawdopodobna myśli: "jak to, przecież miał się ze mną ożenić?!".

Reklama

Kompletnie ogłupiona, czerwona na twarzy zadałam jej pytanie:"a co na to jego dziewczyna?". Moja koleżanka odpowiedziała, że o ile jej wiadomo nie miał dziewczyny. Uspokoiłam się od razu.To było niesamowite przeżycie, zwłaszcza, że tego człowieka w ogóle nie znałam i nie miałam szans poznać. Nie miałam pojęcia skąd wzięły się te myśli.

Pół roku później, jak już zapomniałam o całej sprawie, zobaczyłam go na dworcu kolejowym i potem przez kilka miesięcy mijaliśmy się w tym miejscu. On zawsze się do mnie uśmiechał, choć mnie nie znał. I tak mogło to trwać w nieskończoność, gdyby nie przypadek.

Po jakichś udanych egzaminach koleżanka zaciągnęła mnie do klubu. Tam poznałam osobiście niedoszłego kleryka, a później zostałam jego żoną:)

I to byłoby na tyle.

Lucyna

Historia miłosna Lucyny została nagrodzona w konkursie Twoja historia miłosna.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje