Życie bez seksu...

Czym jest dla nas seks? Czy bez niego można żyć? Jakie było by nasze życie bez igraszek w sypialni? Odpowiedź jest prosta - nudne.

To dzięki "erosowi" pojawiamy się na świecie. Przy jego pomocy można "sprzedać" wszystko, a my sami często jesteśmy reklamą swojej seksualności. Trwałość naszych związków uczuciowych w większości zależy od dopasowania w sferze seksualnej. Nawet najatrakcyjniejszy partner bez znajomości "sztuki miłosnej" prędzej czy później okazuje się "wydmuszką". Jednak są osoby, dla których ta sfera życia nie ma aż takiego znaczenia...

Reklama

Aseksualiści

To nie kolejna sekta czy moda to sposób na życie. Mają po dwadzieścia i więcej lat. Nie chcą żyć tak jak nakazują im kolorowe pisemka, oraz ekscytować się pogonią za doskonałym orgazmem. Bo i po co, przecież nigdy nie byli z nikim sam na sam.

Dziwolągi? Otóż nie. Większość aseksualistów to po prostu zwykli ludzie, często nawet bardzo atrakcyjni. Są lubiani przez rówieśników i pod każdym względem są podobni do nich poza jedną rzeczą - nigdy nie uprawiali seksu. Z badań wynika, że inicjacja seksualna w Polsce najczęściej rozpoczyna się między 17 i 18 rokiem życia (35 proc.). Są jednak osoby, które czekają lub nie podejmują nigdy kontaktów seksualnych.

Samotność

Aseksualistów najbardziej męczy nie związek bez seksu, lecz samotność. Chcą spędzić życie z drugą osobą, ale trudno im udawać kogoś, kim nie są. Większość osób nie rozumie, dlaczego tak postępują. Czym motywują ich zachowanie? Odpowiedź nie jest taka prosta.

Kasia ma 25 lat. Skończyła studia, pracuje. Nie jest szczególnie religijna, nie boi się zawierać nowych związków, często spotyka się ze znajomymi na dyskotekach czy w pubie. Przez znajomych uważana jest za atrakcyjną dziewczynę. Otwarcie nie przyznaje się do życia "bez seksu".

- Większość uważałaby to za jakieś dziwactwo. Ja po prostu nie umiałabym iść do łóżka z kimś przypadkowym. Na pewno też nie mam skłonności homoseksualnych. Takich jak ja, jest na pewno więcej, ale nikt tak naprawdę otwarcie się nie przyznaje, bo boi się śmieszności i odrzucenia.

Inni

Czy aseksualiści nie odczuwają nic? Niektórzy z nich "mają" pociąg do innych osób, ale seks nie jest dla nich najważniejszą rzeczą ani celem ich związków. Wolą przebywać z partnerem, rozmawiać niż przeżywać czysto fizyczne uniesienia. Chcą dostrzec przede wszystkim intelektualne i duchowe zalety tej drugiej osoby. W świecie, w którym seks sprzedaje wszystko - od gazet po sok pomarańczowy - aseksualiści czują się spychani na margines.

Niektórzy nie czują podniecenia. Początkowo nikt im nie wierzy. W takich przypadkach mówi się: "to na pewno minie... a może nie spotkałeś/łaś właściwej osoby?"

A co jeżeli nie minie? Jak żyć w świecie, w którym ciągle panuje przekonanie, że człowiek musi pozostawać w seksualnym związku, żeby być szczęśliwym?

Petra Boynton, brytyjska seksuolog uważa że: "Aseksualność nie wymaga leczenia i nie jest niczym nowym. Naukowcy zajmujący się seksem już od jakiegoś czasu zdają sobie sprawę z jej istnienia. Nie badano jej głębiej, ponieważ aseksualiści nie robią z tego problemu. Jeśli nie prowadzisz życia seksualnego, ale ci to nie przeszkadza, wszystko jest w porządku". W społeczeństwie od zawsze istniały osoby, dla których intymność intelektualna i emocjonalna jest ważniejsza niż seks.

Na świecie istnieją portale i strony, na których osoby wyrażające podobne poglądy znajdują dla siebie partnerów. Jedną z nich jest asexuality.org. Zamieszczane są tu między innymi anonse osób poszukujących partnerów życiowych, którzy marzą o "białym małżeństwie".

Agnieszka Sapińska

Dowiedz się więcej na temat: seks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje