Przeciągnij i upuść logo "INT" z ramki obok na ikonę strony domowej (domek)
na pasku Twojej przeglądarki.
Potwierdź wybór klikając "Tak".
Możesz to również ustawić w opcjach przeglądarki według instrukcji »
Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright by INTERIA.PL 1999-2012. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wasze komentarze
Dlaczego często zmieniamy partnerów (27)
Wróć do artykułuAle kretyństwo
tak często , jak tylko czujemy potrzebę - to nasze życie , nasza wola i nikomu nic do tego
jak się komuś nie podoba , to niech zajmie się swoim życiem , ewentualnie nauczy się haftować z braku innego zajęcia
i żeby nie było - jestem w stałym związku (małżeńskim , zresztą ) od 12 lat :P
Po kilku miesiącach czasem nawet 3 a ostatnio nawet 4 okazało sie, że on szuka tylko koleżanek....
Chyba faceci zaczeli je poprostu kolekcjonować...
W komórce tylko nr do koleżanek...no może 2/3 facetów...z którymi widują się sporadycznie...
Faceci z INTERNETU...smrut!!!
Naprawdę nie ma już normalnych mężczyzn!?
Tak naprawde to jest dramat dla dwuch stron
Mialas do wyboru byc z nim i go zdradzac, zyc w celibacie cale zucie albo znalezc sobei pratnera z ktorym stworzyc satysfakcjonujacy zwiazek. Nic w tym zlego! Uwazam ze wybralas dobrze.
Byłam z nim w związku prawie 5 lat, po 2 latach znajomości zamieszkaliśmy ze sobą. Na początku był prawie wszystko w porządku, po 4 latach "bycia razem", zaczął mnie traktować inaczej, tzn. niezbyt... ciekawie.
Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że nie mogę nadal tkwić w czyś takim i z kimś takim. Rzucał w moją stronę mało mądre hasła, zachowywał się niestosownie, nawet poniżał... Myślę, że chyba za bardzo się spouchwalił i przyzwyczaił... Z czasem stawało się to nie do zniesienia. Zastanawiało mnie, dlaczego on się tak zmienił i zmieniał - nie znalazłam żadnej odpowiedzi. Rozmowa z nim, też do niczego nie doprowadziła. Pamiętam jeszcze, jak mój brat dał mi do zrozumienia, że to nie jest człowiek dla mnie...
Nie traktował mnie już, jak powinien mężczyzna - mężczyzna, który kocha swoją kobietę i wiąże z nią swoją przyszłość.
Oczekiwania, jakie miał m.in.: w kwestii seksu, również mnie przerastały i zaskakiwały. No, niestety - stwierdziłam, że z tego nic dobrego nie będzie, skoro przekroczył pewne granice. Nie sądzę, że planował w ten sposób pozbyć się mnie. Myśleliśmy o małżeństwie, rodzinie...
Wydaje mi się, że nie wytrzymał i w najzwyklejszy sposób pokazał swoje prawdziwe oblicze, swoje ekstremalne wady, które były w min stłumione. Dobrze, że jego zachowanie zaskoczyło mnie jeszcze w okresie narzeczeństwa, a nie tak, jak w wielu przypadkach innych kobiet... w małżeństwie, a nawet tuż po ślubie.