Reklama

  •  

    Dlaczego często zmieniamy partnerów

Zmiana partnerów, mimo iż całkiem naturalna, jest źle przyjmowana przez społeczeństwo. Jak często możemy zmieniać partnera, by nie budzić zdziwienia?

Zdjęcie

Zmiana partnerów, mimo iż całkiem naturalna, jest źle przyjmowana przez społeczeństwo /Intimate Medicine
Zmiana partnerów, mimo iż całkiem naturalna, jest źle przyjmowana przez społeczeństwo
/Intimate Medicine
Wiktoriański wizerunek kobiety upadłej, która straciwszy niewinność, wymienia partnerów każdego dnia, został stworzony po to, by strachem uchronić młode kobiety przed ich seksualnością i grzechem. Taką postawę narzucała panująca wówczas podwójna moralność, równocześnie istniało bowiem przyzwolenie na seksualną rozwiązłość.

Frywolne lata studenckie

Typowy przykład został opisany przez Maureen Green w książce "The Sexual Side of Love" (1973). Audrey, atrakcyjna młoda studentka, jest znany z tego, że często zmienia partnerów. Wybiera atrakcyjnego młodzieńca, uwodzi go i spędza z nim noc. Przyjaciele Audrey są zbulwersowani jej postępowaniem.

Skąd takie zachowanie? Bohaterka nigdy nie wiedziała, czy jej ojciec kochał ją naprawdę, nie znała także sposobu na zdobycie jego miłości. Gdy dorosła, uświadomiła sobie, że jest atrakcyjna i może mieć wielu partnerów. Po każdym spotkaniu oczekiwała jednak przerodzenia się relacji w głębokie uczucie.

Reklama

Swoje postępowanie zmieniła dopiero wówczas, gdy poznała starszego mężczyznę, który zrozumiał pobudki jej działania i pomógł jej dostrzec je. Dał Audrey również to, za czym całe życie tęskniła: poczucie bezpieczeństwa.

Wymiana partnerów w generacji "zdrajców"

Pokolenia lat 60. i początku 70. nie otrzymało wystarczającej dawki miłości rodzicielskiej , to okres tzw. zimnego chowu. Wielu próbowało "nadrobić" braki uczucia w dzieciństwie wolną miłością i częstą wymianą partnerów w dorosłym życiu.

Powody częstej wymiany partnerów

Mężczyzn kobieta, która staje się potencjalną partnerką pobudza do działania, kobiet najczęściej nie. Reakcja mężczyzn jest prawdopodobnie uwarunkowana przez wcześniejsze doświadczenia oraz samą myśl o możliwych nowych przygodach i doświadczeniach seksualnych. Żaden z tych czynników nie jest istotny dla przeciętnej kobiety.

Męska swoboda seksualna często bierze się z przyjemności, jaką daje uwodzenie i kontakty z nową partnerką. Kiedy mężczyzna chce sobie i światu udowodnić własną atrakcyjność seksualną, szuka nowej kobiety. Gdybyśmy trzymali się tej logiki, moglibyśmy dojść do stwierdzenia, że mężczyźni nie myślą jedynie o seksie ze swoją partnerką, ale wszystkimi napotkanymi kobietami.

Teoria Kinseya

Według badań Kinseya przyczyną częstej zmiany partnerów jest niepewność oraz poszukiwanie głębokich relacji i szczęśliwego związku. Ciągła potrzeba uwodzenia i konieczność potwierdzania własnej atrakcyjności wiąże się właśnie z niepewnością. Wilhelm Reich doszedł do wniosku, że ludzie, którzy osiągnęli pewną zdolność ekstatycznego zadowolenia utrzymują monogamiczne stosunki dużo częściej niż ludzie, którzy cierpią na blokady związane z seksem.

Monogamiczna orientacja tych pierwszych nie jest konsekwencją tłumionych poligamicznych skłonności albo moralnych nakazów, ale opiera się na seksualnym zadowoleniu, wypływającym z doświadczania silnej rozkoszy seksualnej z tym samym partnerem seksualnym. Warunkiem osiągnięcia takiego stanu jest jednak harmonia między partnerami.

Gdy nie jesteśmy z odpowiednim partnerem, wzrasta chęć odnalezienia partnera, który spełniłby nasze oczekiwania i związane z tym częste zmiany partnerów. Wracamy do monogamii wówczas, kiedy trafimy na kogoś odpowiedniego. Ten stan trwa tak długo, jak długo istnieje harmonia między partnerami.

Artykuł pochodzi z kategorii: Seks

Zobacz również

  • Wasze komentarze

  • Oceń tekst

    Ocen: 48

Reklama

Wasze komentarze (27)

  • 28.07.2010 (11:35)
    ~healer
    o czym tu w ogóle dyskutować - dobry sex jest podstawowym (choć nie jedynym) warunkiem udanego związku,. Jak nie ma dobrej chemii to nie ma związku, jest męcząca się z sobą para...
  • 24.07.2010 (14:37)
    ~kusicielka
    myślę, że nie ma sensu udawać albo się seksu potrzebuje więcej bo ma się takie a nie inne libido albo nie. Żeby być tzw. demonem seksu, trzeba tego chcieć, a nie udawać, ze sie chce, a myslę sobie, że w zyciu każdej kobiety raz jest pod tym względem górka raz dół w zależności od sytuacji, gospodarki hormonalnej itd. Myślę, że w cenie powinna być naturalność w zachowaniu, co nie znaczy, że nie warto urozmaicać współzycia typowo kobiecym repertuarem (piękna bielizna, pończochy, znaczące spojrzenia, czasem taniec dla wybranka), ale trzeba chcieć, czuć to i mieć w sobie to coś, co pozwala przeistoczyć się w demona, nie tylko dla satysfakcji partnera ale i własnej (uwielbiam ten błysk podziwu i pożądania w oczach)
  • ~Link sponsorowany
  • 20.07.2010 (09:42)
    ~mj
    j.w.
  • 11.07.2010 (19:44)
    ~olisia
    gdzie ty się podziewaleś? nie zdazaja się tacy co nie zdradzają, jeśli jesteś wrażliwym człowiekiem to wiesz jak trudno znależć tą drugą połowę
  • 10.07.2010 (18:32)
    ~heheh
    jesteś ... no wiesz ku zadowoleniu mas :)