5 najpopularniejszych nieprawdziwych opinii na temat botoksu

Botoks wywołuje emocje. Obwinia się go za wiele potknięć medycyny estetycznej, a na jego temat krąży wiele mitów. Jednocześnie jest najczęściej wykonywanym zabiegiem na świecie! Lekarz dermatolog i ekspert medycyny estetycznej, dr Agnieszka Bliżanowska dementuje plotki na temat botoksu.

Botoks powoduje efekt zamrożonej twarzy tzw. "frozen face"

Reklama

"To wina botoksu" - pod takimi tytułami internet pokazuje przykłady gwiazd, których mimika nie pracuje swobodnie. A tymczasem efekt maski, czyli unieruchomiona twarz, to rezultat nierozsądnego obchodzenia się z preparatem. - Frozen face to skutek podawania preparatu w zbyt dużej dawce, w zbyt wielu miejscach. To nie wina botoksu, tylko błąd w sztuce - tłumaczy dr Agnieszka Bliżanowska z Centrum Medycyny Estetycznej i Dermatologii WellDerm.

Botoks stosuje się do niwelowania zmarszczek mimicznych np. lwiej zmarszczki, zmarszczek poziomych czoła, kurzych łapek. Żeby uniknąć efektu maski powstały nawet specjalne techniki podawania preparatu np. Baby Botox®, czyli mniejsze dawki, podawane w innych lokalizacjach, czy mezobotoks, technika opracowana przez dr Bliżanowską, która polega na podawaniu botoksu w formie mezoterapii. - Dzięki temu delikatnie relaksujemy zmarszczki, łagodzimy mimikę, ale twarz nadal może swobodnie wyrażać emocje - podkreśla lekarz.

Nabotoksowane usta

Tak często komentowane są zbyt duże usta, a tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak nabotoksowane usta. - Toksyna botulinowa działa na mięśnie, nie jest wypełniaczem. Przesadzone usta to wynik użycia kwasu hialuronowego w zbyt dużej ilości, a nie botoksu - podkreśla ekspert i przyznaje, że botoks faktycznie wykorzystywany jest w rejonie ust. Lekarz za jego pomocą może zlikwidować dziąsłowy uśmiech, podnieść opadające kąciki ust, zniwelować zmarszczki palacza, ale... nie powiększy ust.  

Z botoksem powinno się czekać jak najdłużej

To według dr Bliżanowskiej jeden z najczęściej powielanych mitów. Kobiety bardzo często uważają, że są za młode na botoks, że to preparat zarezerwowany dla dojrzałej skóry. - To nieprawda. Botoks jest dla młodych osób. W odmładzaniu toksyną botulinową chodzi o to, by uspokoić zbyt dynamiczną mimikę, oduczyć się zbytniego marszczenia się, zanim zmarszczki z nim związane np. lwia zmarszczka, kurze łapki czy poziome zmarszczki na czole zamienią się w zmarszczki głębokie. Wtedy na botoks jest już za późno - mówi ekspert z WellDerm. Dla czterdziestek i pięćdziesiątek są inne zabiegi.

Gdy botoks "puszcza", wygląda się gorzej

Powszechnie mówi się, że gdy botoks przestaje działać, skóra wygląda dużo gorzej. - Botoks nie działa na skórę, tylko na mięśnie. Podaje się go w miejscach, w których pracują one zbyt intensywnie, powodując zagniatanie się skóry i zmarszczki mimiczne. W efekcie mięśnie odpoczywają, a zmarszczki się wygładzają - tłumaczy dr Agnieszka Bliżanowska.

Toksyna działa średnio 3-6 miesięcy i można śmiało powiedzieć, że jesteśmy młodsi o ten czas, ponieważ istniejące zmarszczki nie pogłębiają się, a nowe nie powstają. Co więcej, gdy preparat działa mięśnie odzwyczają się od intensywnej pracy, więc gdy botoks się zdezaktywuje, nie będziemy już tak mocno marszczyć czoła ze zdenerwowania, czy mrużyć tak intensywnie oczu na słońcu.

Botoksu nie należy się bać

Toksyna botulinowa jest egzotoksyną, która w odpowiednich dawkach ma zastosowanie terapeutyczne. Botoks jest stosowany w medycynie od ponad 20 lat, nie tylko w celach estetycznych. To preparat wszechstronnie przebadany, który ma obszerne dossier naukowe m.in. w neurologii i okulistyce. Ciekawostka - producentem preparatu o zastrzeżonej nazwie Botox® jest jeden z największych koncernów okulistycznych, firma Allergan. - W medycynie estetycznej toksyna botulinowa jest wykorzystywana od lat, w bardzo wąskim zakresie i w bardzo małych dawkach - zaznacza dr Bliżanowska.

materiały prasowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje