Dołujemy innych z zawiści

- Są też dziewczyny, które są ładne, zgrabne, doskonale wpisują się w obowiązujący ideał, a jednak - uważają, że są brzydkie. Dlaczego? Bo być może ktoś, z zazdrości czy zawiści, próbuje je zdołować, odebrać pewność siebie, sprawić, żeby poczuły się gorzej, nie pokazywały urody - mówi Stella Niedzielska, modelka.

Katarzyna Pruszkowska: Co może być źródłem kompleksów? Czy winny jest wyłącznie obowiązujący ideał piękna promowany na pokazach mody i okładkach czasopism?

Reklama

- Myślę, że opinia otoczenia, środowiska, w którym się wychowujemy, jest bardzo, bardzo ważna. Zanim zaczęłam pozować ja także miałam swoje kompleksy, z którymi stawałam przed obiektywem. Ale kiedy podczas jednej, drugiej sesji usłyszałam, że mam ładne ciało, w pewien sposób nawet wyjątkowe, bo nie takie chudziutkie, malutkie, pomyślałam, że coś w tym może być - skoro mówią mi tak inni ludzie.

- Są też dziewczyny, które są ładne, zgrabne, doskonale wpisują się w obowiązujący ideał, a jednak - uważają, że są brzydkie. Dlaczego? Bo być może ktoś, z zazdrości czy zawiści, próbuje je zdołować, odebrać pewność siebie, sprawić, żeby poczuły się gorzej, nie pokazywały urody.

Ty nie wpisujesz się w obowiązujący od lat "ideał 90-60-90", a jednak nie wstydzisz się brać udziału w sesjach i pokazywać swojego ciała.

- Tak, ponieważ wychodzę z założenia, że nie warto żałować rzeczy, które się zrobiło, bo zawsze nas czegoś uczą. Można żałować jedynie tego, czego się nie zrobiło - bo za długo się wahaliśmy albo nie starczyło odwagi.  A poza tym wierzę w słowa: do odważnych świat należy. Dlaczego mam nie realizować własnych marzeń? Tylko dlatego, że inni tak mówią?

Jak  wygląda twoja praca jako fotomodelki? Czy każdy fotograf chętnie z tobą pracuje?

- Praca wygląda różnie. Mam swoje portfolio, więc część fotografów sama się do mnie zgłasza. Ale bywa i tak, że sama mam pomysł na sesję, znajduję sobie wizażystkę i razem proponujemy komuś współpracę. Oczywiście zdarzają się odmowy spowodowane tym, jak wyglądam. Ale nie mam o to ani żalu, ani pretensji. To jasne, że każdy ma inny gust: część fotografów pracuje z określonym typem modelek np. drobnymi blondynkami, ma taki styl pracy. Ja to rozumiem. Wiem też, że nie ma się co obrażać, bo jest wielu innych fotografów, którzy chętnie pracują np. ze mną.

Jesteś tak pewna siebie, że trudno uwierzyć, że kiedykolwiek miałaś kompleksy...

- Jasne, że miałam. Większość ludzi tak ma, że chce być lepszymi, ładniejszymi, niż są. Jedne kobiety sądzą, że są za grube, chciałyby coś sobie odjąć. Inne martwią się z powodu małego biustu - te chciałyby coś sobie dodać. Od siebie mogę powiedzieć, że to, co kiedyś uważałam za swoje kompleksy, dziś uważam za swoje atuty. Przekonałam się o tym właśnie pozując.

- Fotomodeling daje mi ogromną wolność. Podczas sesji mogę stać się kim chcę: sprzątaczką, panią inżynier, królewną. Mogę wcielać się w wiele ról. Nieważne jak wtedy wyglądam, podoba mi się, że gra, możliwość totalnej zmiany.

Czy taka pewność siebie towarzyszy ci potem w "normalnym" świecie, gdzie nie ma aparatów, kamer, profesjonalnego makijażu?

- Myślę, że tak. Chociaż sama nie wiem co jest efektem czego: ja zawsze byłam otwarta, trochę szalona. Więc możliwe, że to nie sesje dają mi teraz pewność siebie, ale ta codzienna pewność siebie sprawia, że dobrze czuję się podczas sesji.

Zaczęłaś pozować już jakiś czas temu. Jakie były reakcje twojego otoczenia, przyjaciół, znajomych?

- Na początku było tak, że bałam się wspomnieć o sesjach znajomym. Moje zdjęcia są odważne: pozuję nie tylko do portretów, ale także do zdjęć topless, aktów. Nie wiedziałam więc jaka może być reakcja moich bliskich. Przyznam, że część z nich była dość nieprzyjemna: nie było tak, że zaakceptowali to, co robię, z uśmiechem na ustach, bez problemu. Ale tutaj sprawdza się kolejne powiedzenie: czas leczy rany. Miałam przyjaciela, takiego, przy którym byłam w trudnych chwilach i który nie tolerował tego, co robię. Dla mnie sprawa jest jasna: jeżeli ktoś mówi, że jest przyjacielem, powinien wspierać w realizacji marzeń. Przez ponad rok nie mieliśmy kontaktu, potem jednak powoli, drobnymi krokami, zaczęliśmy się do siebie zbliżać.

Czy rozmowa, przekonywanie innych, że to, co robimy jest dla nas ważne, ma sens? Powinnyśmy się  usprawiedliwiać przed całym światem?

- Rozmowa, chęć porozumienia jest ważna. Jeżeli ktoś, np. decyduje się na operację plastyczną, a jego otoczenie jest temu przeciwne, rozmowa może pomóc. Jedna strona wyjaśnia, co operacja może zmienić, jak wpłynąć na poczucie własnej wartości, na całe życie. Druga - może zrozumieć, że to, co początkowo wydawało się fanaberią, jest dla kogoś naprawdę ważne, może poprawić samopoczucie. To jedna strona medalu. Ale nic na siłę: rozmowa ma polegać na wyjaśnieniu, a nie na przekonywaniu do własnych racji. Nikt nie ma takiej siły, żeby zmienić cały świat i trzeba to zapamiętać. Oczywiście każda z nas ma kogoś, z czyim zdaniem się liczy: na ogół są to osoby bliskie. Ale nie ma co przejmować się ludźmi z pracy, z dalszego otoczenia.

Czy tobie zdarzyło się, że ktoś zupełnie obcy chciał wpływać na twoje życie wykorzystując to, czym się zajmujesz?

- Tak, przytrafiła mi się taka historia. Jeszcze na studiach chciałam dostać się do Wydziałowej Rady Studentów. W tym celu zorganizowałam coś na kształt profesjonalnej kampanii: na uczelni wisiały moje plakaty, załatwiłam nawet telebim, który wyświetlał krótki film o mnie. Postarałam się, dlatego było mi bardzo przykro, kiedy następnego dnia po rozwieszeniu plakatów, zobaczyłam na nich wklejki: ktoś napisał coś na kształt "zobacz, czym się zajmuje ta kandydatka" i podał linka do mojego portfolio. Nie wiem do dziś - zrobił to z zazdrości, a może moje zdjęcia wydały mu się niemoralne? Nie osiągnął jednak celu, bo ja się nie poddałam. Przeciwnie: stałam się jeszcze bardziej zawzięta w realizacji swoich celów.

- Mam jedno życie i to ja będę o nim decydowała, nie inni, często zawistni, ludzie. W takim podejściu również pomógł mi fotomodeling: lżej przyjmuję porażki, pogodziłam się ze swoim wyglądem, nie chcę się zmieniać. Oczywiście, nie mówię, że zmiany są złe. Ale decyzja o nich zawsze należy do mnie, nie do mojego otoczenia.

Mówisz, że sesje dały ci pewność siebie, że spora część fotografów chętnie z tobą pracuje. A czy zdarzały się także nieprzyjemne sytuacje?

- Jasne, że tak. Ale nieprzyjemne uwagi - o tym, że jestem "dużą kobietką", że gruba, że jak pączuś, że małe piersi, że wielki tyłek -  nie pochodziły od fotografów, wizażystek, czyli ludzi, z którymi pracuję, ale od innych dziewczyn. Modelek, z którymi, być może, nigdy nie będę miała nic wspólnego. Tak jak wspomniałaś, sesje nauczyły mnie radzenia sobie z takimi komentarzami. Dziś mogę powiedzieć, że lubię siebie, naprawdę lubię swoje ciało. Zresztą, takie nieprzyjemne komentowanie czyjegoś wyglądu to, być może, również forma leczenia się z własnych kompleksów.

- W ogóle kompleksy to bolesny temat-rzeka. Przecież nie dotyczą tylko czyjegoś wyglądu, ale także wielu innych sfer: ktoś wstydzi się swojego zawodu, ktoś inny swojego wykształcenia.

Czy uważasz, że operacje plastyczne, odchudzanie, słowem - zmiany wyglądu, mogą trwale poprawić samopoczucie?

- Oczywiście, że najlepiej zaakceptować swój wygląd, doceniać to, co się ma: zamiast koncentrować się na wadach dostrzegać plusy, np. fakt, mam większy tyłek, ale za to ładne, jędrne piersi. Ale obie wiemy, że to nie zawsze jest możliwe. Dlatego zmiany nie są złe: można zacząć się odchudzać, zdecydować się na operację. Już sama świadomość, że robi się coś dla siebie, nie jest się biernym - może poprawiać samopoczucie. Może za rzadko mówi się, że kompleksy nie leżą w ciele, ale w głowie: czasem pomaga sama zmiana nastawienia.

Czy mogłabyś poradzić coś dziewczynom, które będą chciały, tak jak ty, zająć się fotomodelingiem?

- Teraz jest łatwiej, niż było kilka lat temu. Jest wiele portali, jak maxmodels, które umożliwiają start. Wystarczy założyć konto, wrzucić kilka ładnych zdjęć - koniecznie pokazujących całą sylwetkę, bez retuszu, żeby fotograf mógł ocenić, czy takiej właśnie dziewczyny szuka. Można, na początek, zdecydować się na jedną płatną sesję: wtedy fotograf może załatwić wizażystkę, zadba o stroje, scenerię, obrobi zdjęcia. Co jeszcze mogłabym poradzić początkującym dziewczynom? Szukajcie opinii o fotografach, zawsze powiedzcie komuś z otoczenia, że idziecie na sesję. Poza tym: nie bądźcie bierne - nie oczekujcie od fotografów, że zrobią całą pracę za was: podrzucajcie im własne pomysły, szukajcie inspiracji na nietypowy makijaż, ciekawą scenerię, nietypowe stroje. To zawsze procentuje.

 

Dowiedz się więcej na temat: Monika Pietrasińska | zdjęcia | nagie zdjęcia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje