Forma nie norma

Piękne, zgrabne, pełne energii. Żadna z nich nie przestrzega drastycznej diety. Jak więc dbają o linię? Anna Dereszowska, Joanna Horodyńska, Olga Bończyk i Grażyna Wolszczak zdradzają swój sposób na świetną formę.

20+ Sportowiec wyczynowiec
Anna Dereszowska pamięta moment przełomowy: kilka lat temu, na planie filmowym. "O, jesteś w ciąży!", rzuca ktoś życzliwie. Nie jest. Ale ostatnio przytyła. - Zabolała mnie ta uwaga - wspomina. - Pomyślałam, że pora wziąć się za siebie.

Reklama

Nie decyduje się na żadne modne diety, bo jako nastolatka przeżyła okres szaleńczego odchudzania: na obiad zjadała pół jabłka, wieczorem się głodziła. Przy 170 cm wzrostu w końcu ważyła mniej niż 50 kg, co odbiło się na zdrowiu.

Teraz stosuje więc zasadę JP - "jedz połowę". Ogranicza czerwone mięso, pieczywo, pije dużo wody - minimum 1,5 litra dziennie. Drób, ryby, sałaty, ale w niedużych porcjach. Wraca do sportu. W szkole grała w piłkę ręczną, koszykówkę, tenisa, jeździła na nartach i na rowerze. Teraz zaczyna intensywnie biegać i pływać. Dobre buty, dresy plus iPod - trzy razy w tygodniu, przy ulubionej muzyce w parku przez godzinę przebiega 10 kilometrów. Podobny rygor utrzymuje na basenie: 20 długości olimpijskich, czyli kilometr.

- Kiedy już postanowię, trenuję z żelazną dyscypliną - mówi. - Bieganie i basen niesamowicie mnie relaksują. Wyłączam się. Wyciszam. Nie nudzę.

Półtora roku temu zachodzi w ciążę. Intensywnie pracuje, więc nie zapisuje się na gimnastykę. Osiem miesięcy temu rodzi się Lenka. Anna nie wpada w obsesję powrotu do idealnej figury. - Przy małym dziecku wysiłek jest tak ogromny, że kilogramów ubywa bez treningu. Uważałam na to, co jem. Bez obżarstwa, zdrowo. Spaceruje z Lenką w wózku, kiedy tylko czas jej pozwala - nawet półtorej godziny. Jeśli Anna wraca z planu po zmierzchu, maszerują po ciemku.

- Jestem typem wyczynowca - opowiada. - Kiedy się zawezmę, nie odpuszczam. Ale lubię aktywność ogólnorozwojową. Liczę, że niedługo znów będę mogła regularnie pływać i biegać. Nie byłabym w stanie chodzić na zajęcia fitnessu. Nie cierpię, kiedy ktoś narzuca mi, co mam robić.

30+ Endorfiny na siłowni

Joanna Horodyńska pół roku temu staje przed lustrem. Ma 177 cm wzrostu, waży 54 kilogramy. Jest superszczupła, ale... krytycznie przygląda się ramionom i udom. Skórze brakuje jędrności. - Nawet przy rozmiarze 34 albo 36 można mieć problem z figurą - opowiada Joanna. Postanawia zadbać o linię. Nie planuje się odchudzać, ale chciałaby mieć kobiece kształty, ze szczupłymi udami, zaokrąglonymi pośladkami, podniesionym biustem. Zapisuje się na siłownię, prosi instruktora o indywidualny plan ćwiczeń. Zaczyna treningi. Cztery razy w tygodniu, o godz. 20.30 po pracy wchodzi na salę w stroju fitness: rękawiczki, elastyczne spodnie z materiału przepuszczającego powietrze, obcisły top. Joanna tłumaczy, że gadżety i modne ciuchy pozwalają jej ćwiczyć z większą frajdą. Podobnie szczegółowy harmonogram zajęć.

Dowiedz się więcej na temat: sport | wraca | Anna Dereszowska | Joanna Horodyńska | diety | norma

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje