Na trening bez makijażu

Nawet jeśli mamy problematyczną cerę, na trening lepiej się nie malować. - Pot i bakterie powodują dosyć duże zanieczyszczenie skóry - mówi PAP Life Monika Kropat. W kwestii makijażu inspirowanego Rio wizażystka proponuje jedynie muśnięcie bronzerem.

Wizażystka Monika Kropat przyznaje, że nie jest zwolenniczką nakładania makijażu w momencie, kiedy idziemy na trening.

Reklama

- Pot i bakterie powodują dosyć duże zanieczyszczenie skóry, więc to nie jest zbyt korzystne dla naszej cery, a tak naprawdę dla zdrowia naszej skóry. Makijaż zawsze zatyka pory. Dlatego jeśli wybieramy się na trening to całkowicie bez makijażu - mówi wizażystka.

Okazuje się, że nawet, jeżeli mamy problematyczną cerę, np. z trądzikiem, lepiej nie zakrywać jej makijażem, bo tylko pogorszymy jej stan.

- Wiadomo, że dla osoby, która ma problemy z cerą jest to w jakiś sposób wstydliwe, dlatego ona chciałaby to wszystko ukryć. Jednak, kiedy jest ciężki trening, przez co skóra mocno się poci, to ten podkład i tak będzie schodził. Nie jest metodą nałożenie większej warstwy podkładu, pudru i utrwalenie tego, bo skóra, wtedy jeszcze mniej oddycha - tłumaczy Kropat i dodaje, że najmniejszym złem będzie użycie kremu BB, który ma lekką formułę.

Kropat zauważa, że nawet sportsmenki raczej nie nakładają makijażu.

- Kobiety aktywnie uprawiające sport używają głównie kremów - w Rio są to produkty z wysokim filtrem - wyjaśnia wizażystka i w kwestii makijażu inspirowanego Rio de Janeiro, gdzie odbywają się Igrzyska Olimpijskie 2016, proponuje przede wszystkim zdrową, lśniącą cerę.

- Wystarczy muśnięcie bronzerem i rozświetlenie głownie kości policzkowych, grzbietu nosa, łuku kupidyna i trochę nad brwiami, tak, żeby skóra wyglądała na zdrową, lśniącą w słońcu - kwituje Kropat. (PAP Life)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje