Polubić swoje ciało

Teraz już wiadomo dlaczego zawodnik, który jako ostatni przybył na metę Tour de France, miał na ustach błogi uśmiech. Albo dlaczego niedzielny maratończyk nie czuje pęcherzy na stopach.

Dzieje się tak dlatego, że podczas biegania, pedałowania, wykonują oni znaczny wysiłek, przez co ich organizm staje się istną fabryką endomorfin, hormonów, które mają właściwości łagodzące ból aż do wywołania euforii.

Reklama

Zawsze nam wpajano, że wysiłek przynosi zadowolenie. To prawda. Jednak polega to nie na zasadach, a na reakcji chemicznej zachodzącej w organizmie. A więc zamiast poprawiać sobie samopoczucie "prozakiem" czy faszerować się innymi tabletkami przeciw depresji, spróbujcie bardziej naturalnej metody; pokochajcie swoje ciało.

Sport dodaje energii

Pod tym kątem przetestowano kilka rodzajów sportu. Jeśli chodzi o uzyskanie dobrego samopoczucia, najlepsze efekty daje bieganie. Zdaniem eksperta z francuskiego Narodowego Instytutu Sportu i Wychowania Fizycznego: "po godzinie biegu zaczyna się odczuwać uśmierzające działanie endomorfin; nie istnieje wówczas próg graniczny. Pojawia się odczucie podobne do tego, jak podczas brania środka zawierającego opium, jak, np. morfina'. Szkoda byłoby się tego pozbawiać. Ale uwaga! Na przyjemność trzeba sobie zasłużyć. Początkujący - nim zaczną bujać w obłokach - musza odbyć dwa lub trzy biegi tygodniowo.

Tym, którzy wzdrygają się na samą myśl, że mieliby cierpieć dla osiągnięcia fizycznej satysfakcji z uprawiania sportu, poleca się łagodniejszy wysiłek. Na przykład pływanie. Ćwiczenie absolutnie nie wywołujące urazów, które pozwala zapomnieć, że wasze ciało posiada swoją wagę, jednocześnie korzystnie oddziałowuje na rytm serca. Rower plasuje się między bieganiem a pływaniem; łydki pracują, lecz serce nie męczy się zbytnio, więc i przyjemność także jest średnia. Dla osób niespokojnych odpowiednie będą sporty walki (dżudo, karate i inne), które pozwalają skanalizować stres i agresję. Mniej porywczy skupią się raczej na odprężeniu psychicznym, jakie dają ćwiczenia jogi.

Witaminy - strzeżmy się nadmiaru

Niektórzy połykają je jak cukierki. Pastylki, kapsułki, tabletki, musujące, czerwone, zielone, żółte... na grypę, na poprawienie pamięci, na dobry wygląd. Strzeżmy się nadmiaru! Wydaje się nam, że robimy sobie dobrze. W istocie organizm - o ile w najlepszym wypadku nie pozostanie obojętny - to może raczej ucierpieć z powodu przedawkowania. We Francji opublikowano pouczający raport na temat granic bezpieczeństwa konsumpcji witamin i minerałów.

Dowiedz się więcej na temat: leki | leki psychotropowe | ciało

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje