Rada na tłusty czwartek - zjedz pączka i... na rower!

Klasyczny pączek o wadze 80 gramów ma około 340 kalorii. Aby je spalić, osoba ważąca 70 kg musiałaby jechać na rowerze bez przerwy przez 20 minut, ze średnią prędkością 30 km na godzinę. Tyle samo czasu potrzeba na spalenie czterech faworków - wyliczyli eksperci.

Organizatorzy zawodów w jeździe na rowerach stacjonarnych w woj. śląskim przekonują, że w tłusty czwartek, zamiast rezygnować ze smakołyków, warto pozbyć się zbędnych kalorii trenując na rowerze.

Reklama

- Tłusty czwartek to ten jeden dzień w roku, kiedy możemy zupełnie zapomnieć o diecie i zasadach żywienia. Nie trzeba jednak przy tym nabierać dodatkowych kilogramów. Wystarczy wsiąść na rower i popedałować przez kilkadziesiąt minut - zachęca Aleksander Zając z sieci sklepów rowerowych organizującej cykl zawodów Tour de Bike Atelier.

Jego zdaniem w zimie najlepiej jeździć na rowerze stacjonarnym.

- Nie przejmujemy się temperaturą i pogodą, a przy okazji można w pełni wykorzystać czas spędzony na siodełku. Nie musimy zatrzymywać się na światłach i skrzyżowaniach; jedziemy tak szybko, jak chcemy i jak jesteśmy w stanie - przekonuje Zając.

Uczestnicy odbywających się w kilku miastach Śląska i Zagłębia zawodów rywalizują na specjalnych rowerach stacjonarnych, podłączonych do monitora, na którym wyświetlane są trasy znane z najbardziej prestiżowych wyścigów kolarskich na świecie. Obciążenie rośnie lub maleje wraz ze zmianą prezentowanego na ekranie terenu.

W Sosnowcu do tłustego czwartku włącznie zawodnicy pedałują po "madryckich" drogach, którymi prowadziła trasa mistrzostw świata w 2005 roku. Pokonanie takiej trasy zajmuje przeciętnie właśnie ok. 20 minut. Najlepsi osiągają czas ok. 14 minut, ale ich przeciętna prędkość przekracza wtedy 45 km na godzinę, co z pewnością wystarcza na spalenie jednego pączka.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje