Skłonna do przesady

Gdy skóra jest podrażniona lub zaczerwieniona, martwi nas to bardziej, niż kiedy pojawiają się na niej drobne zmarszczki i przebarwienia.

Tak wynika z ogólnopolskich badań "Pielęgnacja cery wrażliwej u dermatologa" przeprowadzonych specjalnie dla TS przez firmę La Roche-Posay i Stowarzyszenie Lekarzy Dermatologów Estetycznych.

Reklama

Jeszcze kilka lat temu dermatolodzy narzekali, że Polki nie wiedzą, jak rozpoznać i pielęgnować cerę wrażliwą. To już przeszłość. Dokształcamy się. Teraz 50 proc. lekarzy uważa, że większość z nas potrafi bez problemu zidentyfikować swój typ skóry. I coraz lepiej radzimy sobie z dbaniem o tę wrażliwą.

Skąd czerpiemy wiedzę? Od dermatologów (81 proc.), koleżanek i z pism kobiecych.

- Głównym problemem kobiet ze skórą wrażliwą są zaczerwienienia na twarzy, widoczne naczynka i towarzyszące tym objawom uczucie gorąca i pieczenia skóry - mówi dr Barbara Walkiewicz- Cyrańska, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych. - Pacjentki twierdzą, że zmiany są kłopotliwe i utrudniają im codzienne życie.

Co nam przeszkadza najbardziej? Uczucie pieczenia, twierdzą dermatolodzy. Zaczerwienienia też są problemem, ale staramy się kamuflować je makijażem. Uwaga, 18 proc. kobiet wstydzi się popękanych naczynek, siedem ankietowanych na sto uważało, że są po prostu brzydkie. Pewnie dlatego natychmiast chcemy je zlikwidować, najchętniej laserem. Lekarze ostrzegają - zabieg nie da satysfakcjonujących rezultatów, dopóki skłonność do nadwrażliwości nie zostanie zaleczona. Po chwilowej poprawie problem będzie powracał.

Gdzie się leczyć? 69 procent lekarzy biorących udział w badaniu przyjmuje pacjentki głównie w prywatnym gabinecie lub klinice. To właśnie do nich najchętniej przychodzą kobiety z cerą wrażliwą. Dlaczego? - Uważam, że w państwowej przychodni leczy się poważne choroby, a nie doradza w kwestii pielęgnacji - mówi Agata, 30-latka. Dermatologa z prywatnego gabinetu traktuje trochę jak osobistego trenera, tyle że lekarz dba o dobrą kondycję i wygląd jej wrażliwej skóry. Agata może do niego zadzwonić, gdy cokolwiek niepokojącego dzieje się z jej cerą. A co pół roku chodzi na konsultacje (tak jak 61 proc. ankietowanych). Czego oczekuje? Porady w kwestiach pielęgnacyjnych i tego, że uda się zmniejszyć skłonność do podrażnień, a może nawet całkiem wyleczyć skórę.

- Jeśli mamy taką cerę, to już na całe życie - mówi dr Barbara Walkiewicz- -Cyrańska. - Żeby dobrze wyglądać, trzeba nauczyć się z nią postępować. Skóra wrażliwa potrzebuje starannej pielęgnacji odpowiednio dobranymi preparatami dermokosmetycznymi, regularnej okresowej kontroli lekarskiej i leczenia, gdy dochodzi do zaostrzenia zmian.

Wrażliwe pokolenie

Lekarz dermatolog przyjmuje w tygodniu średnio 100 osób, z tego 70 proc. to kobiety młode, do czterdziestego roku życia. Aż 30 z nich ma skórę wrażliwą! Jedna trzecia jednocześnie wrażliwą i mieszaną. Taką jak moja. W niektórych miejscach przetłuszcza się, a zarazem, np. na policzkach, ma skłonność do podrażnień. W parze z wrażliwością występuje też często przesuszenie. Te problemy również zazwyczaj dotyczą kobiet przed czterdziestką. Dlaczego? - Bo to z reguły młodzi ludzie całymi dniami przesiadują w suchych, klimatyzowanych pomieszczeniach, oświetlanych emitującymi promienie UV jarzeniówkami - wyjaśnia dr Ewa Chlebus, dermatolog z warszawskiej kliniki Nova Derm.

Kobiety dojrzałe pracują w takich samych warunkach, dlaczego więc nie skarżą się na wrażliwość skóry tak często jak młodzi? - Po pierwsze: gdy zaczynały pracę, klimatyzacja nie była powszechna. Po drugie: jeśli miały wrażliwą cerę, a nie leczyły jej przez lata, to po czterdziestce przychodzą do lekarza nie z podrażnieniem czy zaczerwienieniem, ale już z trądzikiem różowatym, atopowym lub łojotokowym zapaleniem skóry albo z alergią - mówi lekarka. Dlatego wrażliwość skóry to wystarczający powód, by umówić się na wizytę u dermatologa.

Samoleczenie

- Nadwrażliwość to nie choroba - uważa 35-letnia Ewa. Zamiast wizyty lekarskiej wybrała metodę prób i błędów. - Zauważyłam, że nie mogę myć twarzy wodą, bo potem piecze, ani pić wina, wystarczy kieliszek i policzki mi płoną! Pod wpływem stresu, po kilku nieprzespanych nocach i wtedy, gdy jestem osłabiona, pojawiało się swędzenie - opowiada.

Dowiedz się więcej na temat: dermatolog | roche | kosmetyki | skóra

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje