Woda zdrowia doda!

Pływanie, relaksujące kąpiele, stawiające na nogi bicze szkockie, do tego cała gama zabiegów - urlop pod znakiem SPA staje się ulubionym sposobem wypoczynku Polaków.

Termin SPA pochodzi od łacińskiej sentencji "sanitas per aquam", czyli "zdrowie dzięki wodzie". Samo zjawisko nie jest jednak niczym nowym - przecież już nasze prababcie jeździły "do wód".

Reklama

Zresztą woda od zawsze miała znaczenie oczyszczające, a w różnych kulturach rytualnym kąpielom nadawano wymiar religijny. Dziś SPA to nie tylko moda, lecz także dynamicznie rozwijający się segment turystyki.

Nie żałowałem

- Moje pierwsze zetknięcie ze SPA miało miejsce kilka lat temu. Dałem się namówić na bicze szkockie w ośrodku Albatros w Krynicy Morskiej. Czekałem na swoją kolej, tymczasem z pomieszczenia, w którym odbywał się zabieg, dochodziły na przemian jęki i ryki mojego kolegi. Pewnie bym się cichcem wycofał, ale gdy ten nieszczęśnik wyszedł, rzucił do mnie tylko jedno słowo: "rewelacja!".

Uwierzyłem i nie żałowałem. Umiejętnie skomponowany przez miejscowego lekarza zestaw zabiegów postawił nas na nogi po całonocnej imprezie. Oczywiście, tego rodzaju terapia pomaga też na dolegliwości znacznie poważniejsze niż "syndrom dnia następnego".

Rusz w Polskę

W zależności od upodobań możemy skorzystać z ofert SPA nad morzem, w górach, na Mazurach czy w centrum Polski. - Przyjeżdżam tu z mężem od lat. Co roku obiecujemy sobie, że pojedziemy w jakieś nowe miejsce, a i tak w końcu trafiamy tutaj - śmieje się pani Helena, spacerując w centrum Nałęczowa.

Urokliwe miasteczko koi nerwy atmosferą prowincjonalnego kurortu. Nikt się tu nie spieszy, rozrywek też nie za wiele, za to oferta dla kuracjuszy przebogata. Dlatego do Nałęczowa trafiają goście poszukujący spokoju, relaksu - po prostu odpoczynku od codziennej bieganiny.

Z kolei miłośników gór zaprasza Muszyna. Z centrum SPA w hotelu Klimek można nie wychodzić przez tydzień. Jeśli jednak zdecydujemy się wyjść, krok stąd do stacji narciarskiej Wierchomla, do Krynicy czy na górskie szlaki. Na tych, którzy wolą morze, ośrodki SPA czekają m.in. w Kołobrzegu i Trójmieście. Mazury to oczywiście ośrodek w hotelu Mrongovia.

W zależności od zasobności portfela, a także od tego, ile czasu możemy poświęcić na zdrowotny wypoczynek, z oferty wszystkich liczących się ośrodków SPA można wybrać pobyty weekendowe (piątek-niedziela), tygodniowe lub kilkunastodniowe. Warto wykupić od razu cały pakiet pobytowo-zabiegowy, bo jego poszczególne składowe kupowane osobno byłyby po prostu droższe. Ofert jest co niemiara: poprawiające urodę, wyszczuplające, poprawiające pracę serca, ujędrniające skórę, odmładzające itd.

Pamiętać należy, że oferta spod znaku SPA to ważny, ale niejedyny element udanej kuracji. Liczy się także miejsce, czas, jaki na nią przeznaczymy, otoczenie, no i fachowość personelu. Nawet najdroższy zabieg nieumiejętnie wykonany może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Na godziny

Tym, którzy nie mają czasu nawet na krótki wyjazd, pozostaje tzw. day spa. Ten pomysł przywędrował do nas z USA. Oznacza nic innego jak zabieg lub ich serię, wykonywane w ciągu dnia, choćby w przerwie na lunch. Powstaje coraz więcej salonów, w których zapracowani biznesmeni mogą wpaść na godzinę lub dwie, by skorzystać np. z masażu, a przy okazji po prostu odpocząć.

- Mam kilkunastu stałych klientów. Niektórzy na początku chcieli ze sobą zabierać komórki, ale stanowczo im zabroniłam. Teraz nawet im to do głowy nie przyjdzie - mówi Ewa, pracownica jednego z warszawskich salonów. I podkreśla, że wśród klientów ma tyle samo panów co pań. To samo mówią pracownicy ośrodków - wszak stres, zmęczenie i potrzeba relaksu są niezależne od płci.

Marcin Lewicki

Dowiedz się więcej na temat: zabiegi | nogi | woda | zdrowie | spa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje