Wysokie obcasy - szyk i ból

Szpilki są sexy. Ale częste ich noszenie deformuje stopy. Dbajmy o nogi, bo muszą nam służyć do końca życia.

Stopa człowieka, składająca się z 26 kości, 33 stawów, 19 mięśni i ponad 100 więzadeł, jest cudem inżynierii, ale nie została zaprojektowana z myślą o chodzeniu na szpilkach. Najmocniejszą kością jest kość piętowa, której tylna część, zwana guzem piętowym, spoczywa na podłożu. Na niej właśnie opiera się połowa ciężaru ciała, reszta ciężaru opiera się na kościach śródstopia i palcach. Łatwo sobie wyobrazić, co się stanie, gdy tylną część stopy uniesiemy nienaturalnie za pomocą buta.

Bolesna prawda

Reklama

W butach na obcasie wyższym niż 2-3 cm przód stopy zamiast połowy musi utrzymać 3/4 naszej wagi, a nawet więcej, zależnie od wysokości obcasa. Nic dziwnego, że chodzenie w takim położeniu powoduje przeciążenie. Równie niekorzystne jest unieruchomienie stopy w bucie. Stawy nie mogą wykonać pełnego zakresu ruchów, mięśnie nie pracują prawidłowo, słabiej krąży krew, co sprzyja powstawaniu obrzęków i żylaków. Kość piętowa służy ponadto jako dźwignia, do której przyczepione jest ścięgno Achillesa. Od ustawienia tej dźwigni zależy sposób chodzenia.

Na wysokich obcasach uderzamy piętą w podłoże, co powoduje mikro urazy stawów, więzadeł a w dalszej perspektywie - także kości. Ścięgno Achillesa stopniowo staje się coraz krótsze.

Wysokie obcasy mają zły wpływ również na kręgosłup. Wymuszają przyjmowanie pozycji, w której pogłębia się lordoza lędźwiowa, choć dzięki temu sylwetka wygląda bardziej "ponętnie".

Grunt to dopasowanie

Wielu ortopedów uważa, że pantofli na obcasie wyższym niż pięciocentymetrowy nie powinno się nosić w ogóle. Warto jednak pamiętać, że to nie tyle szpilki deformują stopy, co źle dopasowane obuwie - niezależnie od wysokości obcasów. Chodząc w szpilkach, powinnyśmy czuć, że podparciem dla sylwetki jest cała stopa, a nie tylko jej przednia część.

Podolodzy, czyli ortopedzi specjalizujący się w schorzeniach stóp, dzielą stopy na trzy kategorie: egipski, gdzie duży palec jest dłuższy niż pozostałe, grecki, gdzie drugi palec jest najdłuższy, oraz rzymski, kiedy pierwsze dwa palce są równe. Jeśli masz typ egipski i nosisz obuwie w szpic, duże palce, którym jest za ciasno, mają tendencję do układania się wzdłuż boku buta. Wykrzywiają się i zaczynają nachodzić na inne palce, tworząc bolesne haluksy wymagające niekiedy interwencji chirurga.

Jeżeli masz stopy greckie i nosisz dopasowane balerinki z okrągłym noskiem, może dojść do podwijania się drugiego palca i powstania tzw. palców młotowatych, które leczy się za pomocą specjalnych wkładek ortopedycznych, czasem również operacyjnie.

Jak nosić obcasy

Wszystkie powyższe fakty mówią same za siebie. Obcasy powinnyśmy zostawić na specjalne okazje, zakładać je najwyżej 1-2 razy w tygodniu i nie spędzać w nich więcej niż 3-4 godzin, szczególnie w pozycji stojącej. Dobrym rozwiązaniem jest zmienianie obuwia w pracy - do autobusu biegniemy w adidasach czy trampkach, by założyć eleganckie szpilki dopiero w biurze.

Jeśli nie ma mowy o zmianie butów (przyjęcia, bale, wesela), powinniśmy zaopatrzyć się w specjalne wkładki żelowe podpierające łuk poprzeczny stopy - dzięki nim chodzenie na szpilkach będzie dużo łatwiejsze. Wkładki powodują, że stopa nie przesuwa się do przodu (to ważne szczególnie w sandałach bez palców). Jednocześnie nacisk na śródstopie zostaje przynajmniej częściowo zamortyzowany.

Te z nas, które całe dnie spędzają w szpilkach, powinny zakładać na noc wkładki zapobiegające powstawaniu haluksów. Warto pamiętać, że osoby, które wiele lat chodziły w butach na obcasie, nie powinny z dnia na dzień przestawiać się na zupełnie płaskie obuwie. Mięśnie łydek są u amatorek szpilek skrócone i dlatego należy je stopniowo przyzwyczajać do coraz niższego obcasa, wykonując przy tym ćwiczenia rozciągające mięśnie. Najlepszą gimnastyką dla stopy jest chodzenie boso.

(sb)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje