Wieczny chłopiec może dopiec

Byłam zakochana i bardzo chciałam zamieszkać razem z Rafałem...

Z przyjemnością przytuliłam się do pięknie pachnącej koszuli Rafała. Oprócz tego, że był miły, inteligentny i wesoły, ujęło mnie też to, że zawsze miał czyściutkie i wyprasowane ubranie. Nie znoszę facetów, którzy nie potrafią o siebie zadbać. Spotykaliśmy się często i Rafał od czasu do czasu nocował też w moim studenckim mieszkaniu. Ale męczyło mnie to, bo przecież miałam na głowie jeszcze z trzy współlokatorki.

Reklama

Trudno o intymność w takiej wspólnocie. U Rafała nie mogliśmy zamieszkać, chociaż miał duży, wygodny pokój.

- Moja mama bardzo cię lubi - tłumaczył i rzeczywiście, okazywała mi wiele sympatii - ale wiesz, ona ma swoje zasady. Najlepiej, żebyśmy zamieszkali razem, sami. Byłoby nam cudownie, prawda?

Pewnego dnia przypadkiem znalazłam w gazecie niesamowicie korzystną ofertę. Ktoś chciał wynająć kawalerkę i to, jak się okazało, całkiem tanio.

- Popatrz, jaka okazja! - podsunęłam Rafałowi gazetę pod nos. - Druga taka może się nam nie trafić. Zadzwońmy tam jeszcze dzisiaj!

- Och, jak możesz to ty zadzwoń, kochanie - poprosił mnie Rafał. - Ja jeszcze muszę wracać do pracy, mam jutro kolokwium. No nie mam dziś do tego głowy, a ty na pewno świetnie sobie poradzisz!

Ucałowałam go i sama zadzwoniłam. Właścicielka okazała się przemiłą osobą i po rozmowie z nią zdecydowałam się na wynajęcie mieszkania. Przeprowadzka, niestety, zaczęła się od pecha. Wszystko mieliśmy już popakowane w kartony i czekałam na transport, gdy zadzwonił Rafał.

- Kochanie, chyba się spóźnię. Muszę dłużej zostać w pracy, a potem jadę na uczelnię! Pomogę ci zawieźć rzeczy, ale nie zdążę pomóc ci w ich rozpakowaniu.

Gdy Rafał wrócił z pracy, ja już rozpakowałam większość pudeł.

- Jestem wykończony - stwierdził. - A gdzie mam się położyć spać?

- Właścicielka zostawiła nam łóżko. Jest nowe, trzeba je skręcić. Ja nie miałam do tego głowy i siły.

- O rany! - mruknął skrzywiony, ale zabrał się do roboty. Marudził przy tym okropnie, ale puszczałam to mimo uszu. Pomyślałam, że chyba naprawdę jest bardzo zmęczony, skoro tak narzeka. Ale nie tak wyobrażałam sobie pierwszy wieczór i noc tylko we dwoje. Miało być miło i romantycznie, a tymczasem Rafał poszedł spać, a ja nadal rozpakowywałam pudła. Nie lubię zostawiać pracy niedokończonej. Byłam więc zła, gdy rano wstałam, a on spał dalej.

- Hej, obudź się - potrząsnęłam nim. - Pora wstawać!

- Jest śniadanie? - ucieszył się Rafał.

- Jak sobie zrobisz! - odpowiedziałam.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje