W dobie otyłości jedno ciastko nie robi różnicy
Podstawowa zasada dotycząca przybierania na wadze i jej utraty nie jest tajemnicą: pół kilograma tłuszczu to 3 500 kalorii. To proste równanie legło u podstaw powszechnie akceptowanego przekonania, że skuteczne odchudzanie nie wymaga radykalnej zmiany stylu życia, ale "stosowania metody małych kroków" - jak ujęła to Michelle Obama, ogłaszając w ubiegłym miesiącu początek ogólnonarodowej kampanii zwalczania otyłości u dzieci.
Idea ta, choć bardzo inspirująca, wprowadza w błąd. Liczne badania naukowe dowodzą, że niewielkie zmiany w zakresie spożywania i spalania kalorii nie mają prawie żadnego długofalowego wpływu na masę ciała. Kiedy odmawiamy sobie ciasteczka albo fundujemy sobie dodatkowy wysiłek fizyczny, do głosu dochodzą biologiczne i behawioralne zdolności adaptacyjne naszego organizmu, skutecznie niwelując korzyści płynące z naszego poświęcenia.
Metoda małych kroków jest skuteczna?
A czy "metoda małych kroków" rozumiana w kategoriach diety i aktywności fizycznej może przynajmniej zapobiec przybieraniu na wadze u dzieci? Część znawców tematu uważa, że tak, ale matematyka zdaje się sugerować inaczej.Niedawno w Journal of the American Medical Association (tygodnik wydawany przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne, znany również jako JAMA - przyp. tłum.) ukazał się komentarz dotyczący ignorowania adaptacyjnych mechanizmów organizmu przez teorię "małych kroków". Wzrostu liczby przypadków otyłości u dzieci, obserwowanego na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, nie można tak po prostu wytłumaczyć wypijaniem jednego napoju gazowanego w ciągu dnia czy też ograniczeniem lekcji wychowania fizycznego.
Rezygnacja z ciastka albo spacer z domu do szkoły nie ma praktycznie żadnego wpływu na zaburzoną równowagę kaloryczną, która "znacznie przekroczyła poziom, na którym większość jednostek jest w stanie samodzielnie poradzić sobie z problemem". Rezultaty, zdaniem autorów, mógłby przynieść dopiero codzienny spacer na dystansie od 8 do 16 kilometrów, odbywany codziennie przez... 10 lat.
Kontroluj kalorie
Nie oznacza to bynajmniej, że wprowadzanie drobnych zmian do swojego trybu życia to proces daremny. Potrzeba jednak, abyśmy w sposób realistyczny podchodzili do stawianych sobie celów.- Jako lekarze klinicyści cieszymy się z tych małych kroków, ponieważ często prowadzą one do wielkich zmian - mówi dr David Ludwig, dyrektor programu Optimal Weight for Life w dziecięcym szpitalu w Bostonie i współautor cytowanego komentarza z JAMA. - Otyły nastolatek, który ogranicza oglądanie telewizji z sześciu do pięciu godzin dziennie, może z czasem jeszcze bardziej zredukować czas, jaki spędza przed telewizorem. Nierealistycznym byłoby jednak przekonanie, że same takie zmiany mogą skutkować znaczną utratą wagi.
A dlaczego nie? Odpowiedź leży w biologii. Nasza waga pozostaje stabilna tak długo, jak długo ilość spożywanych kalorii nie przekracza ilości kalorii pożytkowanych przez organizm - tak podczas ćwiczeń fizycznych, jak i w celu utrzymania podstawowych funkcji ciała. Gdy bilans kalorii spożytych i zużytych ulega zmianom, człowiek przybiera lub traci na wadze.
Artykuł pochodzi z kategorii: Diety
-
Wasze komentarze


























Wasze komentarze (5)
Są dwa wyjścia: albo nie jeść ciastek i być fit, albo jeść ciastka i ćwiczyć dużo dużo.
Druga opcja ciekawsza ;]
jeśli mógłbym coś doradzić nawiązując do powyższego to zaproponowałbym laksygen.
utrata wagi byłaby większa , w o wiele krótszym czasie.
a tak na poważnie to proponowałbym osobom chcącym zrzucić trochę nadmiaru ciała wizytę u dietetyka , w dużych miastach nie powinno być problemu ze znalezieniem jakiejś promocji w stylu "kilka wizyt gratis , jeśli tylko przyjdziesz do nas" , w mniejszych zachęcałbym do wizyty u lekarza. Tym bardziej że proponowane powyżej 8 kilo w dwa miesiące raczej nie jest obojętne dla zdrowia i takie efekty można osiągnąć poprzez usuwanie wody z organizmu a nie tkanki tłuszczowej, co jest raczej niezdrowym zabiegiem kosmetycznym a nie panaceum na nadmiar tu i ówdzie
ja długo się wzbraniałam ale w końcu zdecydowałam się na stosowanie suplementów. Koleżanka poradziła mi Adipesinę, jako produkt w 100% naturalny. Oczywiście oprócz suplementu dodałam trochę ruchu (biegam dwa-trzy w tygodniu). Co do diety to nie stosuję jakiejś drakońskiej, zwracam tylko uwagę by nie jeść tłusto i bardzo mało słodyczy (całkiem zrezygnować ze słodyczy nie daję radę). Tak czy owak udało mi się w dwa miesiące zgubić 8 kg (z 68 na 60) co uważam za bardzo dobry rezultat. Kupuję adipesinę w sklepie www.sanusmarket.pl, aktualnie jest tam promocja przy zakupie dwóch opakowań (starczają gdzieś na miesiąc).