Co z tą witaminą E?

Naukowcy czasem są zdolni do tego, by przyznać się do błędów. Szczególnie chętnie przyznają się do... cudzych błędów.

Badania naukowców z Oregon State University i Tufts University wskazują, że wcześniejsze doniesienia o znaczeniu witaminy E dla przeciwdziałania chorobom układu krążenia były, łagodnie mówiąc... wyssane z palca. Okazuje się, że pozytywne działanie witaminy E jako przeciwutleniacza chroniącego komórki przed szkodliwym wpływem wolnych rodników, ujawnia się przy dawkach od czterech do ośmiu razy przekraczających te, które stosowano w praktycznie wszystkich dotychczasowych badaniach. Co więcej, jest to poziom wyższy, niż dotychczas zalecana bezpieczna, maksymalna dawka.

Reklama

Doniesienia, opublikowane na łamach czasopisma "Free Radical Biology and Medicine" mogą wyjaśnić, dlaczego tak wiele z wcześniejszych badań pokazywało w tej sprawie bardzo niespójne wyniki. Prawdopodobnie całą wiedzę na ten temat trzeba więc będzie zdobywać od nowa. Na szczęście, nie odwołano zalecenia, by witaminę E spożywać w naturalnych produktach, więc migdałami, orzechami, czy brukselką możemy nadal zajadać się bez wyrzutów sumienia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje