Reklama

Czy warto robić urlop od diety?

Dieta wymaga od nas wielu wyrzeczeń, dlatego bardzo często pojawia się pokusa, by choć na chwilę od niej odpocząć i zjeść coś mniej zdrowego lub bardziej kalorycznego. Taki posiłek doczekał się nawet swojej nazwy: "cheat meal". Czy urlop od diety jest wskazany, czy wręcz przeciwnie?

- Bardzo nie lubię określenia "cheat meal", bo kogo tak naprawdę oszukujemy? - powiedziała dietetyk Urszula Somow. - Jeżeli musimy oszukiwać swoją własną dietę, z którą powinniśmy niczym z własnym małżonkiem żyć przez całe życie w zgodzie, to po co stwarzać warunki, w których doprowadzamy do "zdrady"?

- Uważam, że nie ma nic złego w tym, żeby zjeść sobie czasem pizzę czy frytki - zwłaszcza, jeśli są domowe. Natomiast nie ma sensu umoralnianie tego i nazywanie zdradą - dodała.

Według jednej z diet dobrym pomysłem jest trzymanie diety przez sześć dni w tygodniu i niejedzenie wtedy węglowodanów. Siódmego dnia spotyka nas nagroda w postaci posiłków dostarczających nam nawet 5000 kcal. Kinga Rusin wypróbowała ją na sobie i niestety okazała się ona fatalna w skutkach. O wyjaśnienie, dlaczego tak się stało, poprosiła dietetyka.

Reklama

- Bilansu kalorycznego nie da się oszukać - skomentowała Urszula Somow. - Jeśli przez sześć dni mamy deficyt kalorii, a siódmego dnia dostarczymy ich o wiele więcej niż potrzebujemy, to w skali tygodnia, niestety, jesteśmy na plusie.

Jak zatem mądrze korzystać z urlopu od diety, by nie zrujnować sobie zdrowia i nie zaprzepaścić osiągniętych rezultatów? Obejrzyj poniższy materiał i dowiedz się, co w studiu "Dzień Dobry TVN" powiedziała na ten temat dietetyk Urszula Somow.

x-news/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: dieta
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy