Domowe nie znaczy zdrowe

Kuchnia polska kojarzy się raczej z ciężkostrawnymi potrawami. Dbając o zdrową dietę nie trzeba z nich rezygnować, a modyfikować. - Wystarczy, że kotlet obtoczymy w panierce z płatków i upieczemy, a nie usmażymy - radzi psychodietetyk Elżbieta Lange.

Pierogi, gołąbki, kotlety schabowe czy mielone, bigos, golonka i "obowiązkowo" ziemniaki - oto, z czym najbardziej kojarzymy kuchnię polską. Ostatnio to się zmienia i idzie w kierunku raczej zdrowego odżywiana, choć z drugiej strony nadal mamy wiele restauracji serwujących fast food. Jak zachować w tym wszystkim równowagę tak, żeby nie rezygnować z tradycyjnych potraw? Jak przyznaje w rozmowie z PAP Life psychodietetyk Elżbieta Lange, niestety bardzo często myślimy, że jak domowe to zdrowe. Okazuje się, że nie zawsze tak jest.

Reklama

- Nasza polska kuchnia jest tłusta, ciężkostrawna, zagęszczana mąką, ale jest też piękna, przyjemna i smaczna. Dlatego warto o niej nie zapominać, ale modyfikować te potrawy. Np. taki schabowy - nie musi być obtoczony w niezdrowej panierce tylko możemy zrobić zdrową panierkę, np. z płatków kukurydzianych i zamiast smażyć go na oleju możemy zapiec go w piekarniku, dzięki czemu zupełnie zmieni swoją wartość i kaloryczność. Zmieniamy się, otwieramy się na nowe smaki, bo podróżujemy - w związku z tym te kulinaria mocno modyfikujemy i to jest fajne - mówi Lange. Warto też zrezygnować z zagęszczania potraw mąką - choć będą miały nieco inną konsystencję, smak nie będzie się zbytnio różnił.

Psychodietetyk zwraca uwagę na to, że nasze myślenie o jedzeniu jest zero-jedynkowe.

 - Z jednej strony jesteśmy zalewani śmieciowym jedzeniem i sami się trujemy. Z drugiej strony pojawia się dużo ortodoksji - tego nie jedz, to niezdrowe, tu bezglutenowe, tu bez nabiału i właściwie już wszystko eliminujemy z tej piramidy żywienia. Nie dziwię się, że przeciętny Polak w tym wszystkim się gubi - zauważa w rozmowie Lange i zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię - badań.

 - Na wiele rzeczy nadal nie ma badań. Za kilkadziesiąt lat dowiemy się, na ile eliminacja glutenu jest dla nas korzystna, a na ile nam szkodzi. Bo o ile rozumiem, że w przypadku osób z celiakią czy osób uczulonych na gluten konieczne jest odstawienie tego glutenu, o tyle u osób zdrowych nie ma takiej potrzeby, bo tam jest też błonnik, którego potrzebują nasze jelita, który jest szalenie ważny w przemianie materii - tłumaczy Lange.

Psychodietetyk radzi też, by głównie zadbać o zdrowy rozsądek, lepszą edukację i zachować w tym wszystkim harmonię, ale i pozwolić sobie czasami na przyjemności. Jednak, jak podkreśla, najważniejsze są codzienne nawyki.


"Ani nie kładziemy się spać szczupli i rano nie wstajemy nagle otyli - to się buduje latami i te codzienne złe nawyki na to wpływają. Przede wszystkim nie jemy regularnie i to jest podstawowy błąd. Pęd życia powoduje, że zapominamy o tym, ale możemy planować, możemy robić zdrowe kanapki, wziąć je do pracy. To już będzie dużo lepsze niż kupiony gdzieś w przelocie pączek czy drożdżówka. Też nie zabraniajmy sobie tych przyjemności, jak będziemy codziennie w miarę regularnie, zdrowo się odżywiać to raz na jakiś czas na pewno nie zachorujemy ani nie przytyjemy" - kwituje Lange.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje