Kobiety w depresji

Masz depresję? Ogarnia cię smutek? Przesypiasz więcej godzin, bo nie chcesz światu stawić czoła? Albo wręcz przeciwnie - nie możesz zasnąć? Nie masz energii do niczego?

Płaczesz nawet nad rozlanym mlekiem? Nie jesteś sama, jest nas więcej.

Reklama

Media raz po raz donoszą, że więcej kobiet niż mężczyzn zapada na depresję. Nie do końca wiadomo, dlaczego tak jest. Może dlatego, że kobiety są bardziej skłonne rozmawiać z lekarzami o swych przypadłościach.

Depresję najczęściej wiąże się ze zmianami, jakie zaszły w życiu człowieka, a także samotnością. Strata kogoś bliskiego, utrata pracy, problemy w związkach to czynniki zwiększające zagrożenie depresją. I jak dobrze wiemy, nawet najmniejsza, najlżejsza depresja ma wielki wpływ na życie człowieka.

Depresja jest znakiem naszych czasów. Tytułowa bohaterka serialu 'Ally McBeal' mówi o sobie i swoich czasach: 'Kto chce teraz być zrównoważony? Równowaga to przeżytek. Ja żyję w bałaganie i to lubię. Taka jestem'. Lekka psychiczna nierównowaga jest teraz w modzie. Szybko i skutecznie działające antydepresanty to podstawowe wyposażenie apteczki w przeciętnym amerykańskim domu. Dawniej trendy była kozetka u psychoanalityka (Woody Allen odbywał regularne sesje terapeutyczne), my mamy lekarstwa.

Każda szanująca się współczesna kobieta, żyjąca w stresie i bieganinie, ma w torebce receptę na prozac. W samym 1998 r. w Stanach sprzedaż tego specyfiku była na poziomie 2,6 mld dolarów. W Stanach modne są teraz t-shirty firmy Don't Panic! Z napisami: "Daj mi tylko prozac, a nikomu nic się nie stanie". Amerykańska administracja nawet zaakceptowała ten lek jako środek wspomagający przy leczeniu objawów napięcia przedmiesiączkowego. Wraz ze wzrastającą popularnością prozacu zapomina się o tym, że jest to jednak lek, a nie mały nieszkodliwy batonik przynoszący natychmiastową ulgę.

Jesteśmy zagrożeni nie tyle samą epidemią depresji, co łatwością w jej orzekaniu. Teraz jedynym remedium na rozdrażnienie, trudności z zasypianiem, brak popędu seksualnego, poczucie bezradności czy utratę apetytu będą właśnie środki antydepresyjne.

Amerykańskie stowarzyszenie psychologów alarmuje, iż w 30-50 proc. przypadków orzeczonej depresji wcale nie miało się z nią do czynienia.

Czy zatem w każdym przypadku zastosowanie środka antydepresyjnego jest najlepszym rozwiązaniem? Niekiedy wystarczy krąg rodziny i przyjaciół, wobec których można się wygadać, wyżalić i szukać zrozumienia oraz pomocy. W innych przypadkach lekarz powinien zalecić aktywność fizyczną, zaczynając od regularnych spacerów, jeszcze w innych stosowną dietę, bogatą w tłuszcz ryb takich, jak makrela, łosoś czy tuńczyk. Bywa i tak, że ulgę w stanach depresyjnych przynosi terapia ziołowa, najlepiej by odbywała się ona jednak pod czujnym okiem lekarza.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje