Możesz nie wiedzieć, że je masz!

Na nadciśnienie tętnicze, główny czynnik ryzyka udaru mózgu i zawału serca, cierpi 30 proc. Polaków, a drugie tyle jest nim zagrożonych.

Według dr Tomasza Zdrojewskiego z Katedry Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Akademii Medycznej w Gdańsku, z badań epidemiologicznych przeprowadzonych w Polsce w ciągu kilku ostatnich lat wynika, że nadciśnienie tętnicze ma niemal 30 proc. dorosłych Polaków.

Reklama

O nadciśnieniu mówimy wtedy, gdy ciśnienie krwi pacjenta jest przeważnie wyższe lub równe 140/90 mm Hg (milimetrów słupka rtęci).

W badaniach tych stwierdzono, że podobny odsetek Polaków ma tzw. wysokie prawidłowe ciśnienie krwi, czyli jest zagrożonych rozwojem nadciśnienia.

- W tym przypadku ciśnienie skurczowe waha się między 130-139 mmHg, a rozkurczowe - od 85 do 89 mmHg - wyjaśnia dr Zdrojewski.

Skutki cywilizacji

Statystyki wskazują, że liczba chorych na nadciśnienie tętnicze na świecie ciągle rośnie. Jest to bowiem choroba określana jako cywilizacyjna, a wśród znanych czynników jej ryzyka znajdują się m.in. przewlekły stres, związany np. z pracą zawodową, otyłość, nadwaga i brak ruchu.

Jak podkreśla prof. Włodziemierz Januszewicz z Akademii Medycznej w Warszawie, nadciśnienie jest zaburzeniem groźnym dla zdrowia, a nawet dla życia. Uważa się je bowiem za najważniejszym czynnik ryzyka powikłań ze strony układu krążenia, takich jak udar mózgu, zawał serca czy niewydolności narządów - serca i nerek.

Zdaniem prof. Januszewicza, trzeba jednak pamiętać o tym, że dzięki postępowi nauki medycyna dysponuje obecnie wieloma lekami, które są skuteczne w leczeniu nadciśnienia i obniżają związane z nim ryzyko powikłań. Są poza tym mało uciążliwe dla pacjenta. Dzięki prawidłowemu leczeniu nadciśnienia można np. obniżyć ryzyko udaru mózgu o 40 proc., a ryzyko choroby wieńcowej i zawału o 20 proc.

Brak objawów

Warunkiem niezbędnym do tego jest jednak wczesne wykrywanie nadciśnienia i prawidłowe dobranie leków. Niestety, badania wskazują, że na 100 Polaków z nadciśnieniem tylko 12 ma postawioną prawidłową diagnozę i jest skutecznie leczonych. Dla porównania, w USA odsetek ten ocenia się na 25-30.

Problem w tym, że nadciśnienie pierwotne, które dotyczy 90-95 proc. przypadków, rozwija się bezobjawowo albo daje skąpe i mało charakterystyczne objawy, takie jak bóle głowy, osłabienie, gorsza tolerancja wysiłku, wyjaśnia prof. Januszewicz. Pierwszą manifestacją tego schorzenia u większości pacjentów są niestety groźne powikłania.

Ważną rolę w rozpoznawaniu i leczeniu nadciśnienia mają do odegrania lekarze pierwszego kontaktu. To oni powinni wykonywać wiarygodne pomiary ciśnienia tętniczego, oceniać dodatkowe czynniki ryzyka tej choroby, jak zaburzenia w gospodarce lipidowej i węglowodanowej oraz edukować pacjentów.

Dowiedz się więcej na temat: ciśnienie | ryzyko | nadciśnienie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje