Powrót znienawidzonego leku?

Historia talidomidu sięga końca lat 50. XX wieku. Substancja ta zrobiła oszałamiającą karierę jako lek antydepresyjny i uspokajający.

W samych tylko latach 1957-1961 sprzedawano ją w niemal pięćdziesięciu krajach, w dodatku pod czterdziestoma różnymi nazwami handlowymi.

Reklama

Pechowy zbieg okoliczności sprawił, że lek ten przepisywano głównie kobietom ciężarnym. Powód? Jego wysoka skuteczność w zwalczaniu porannych mdłości.

Wówczas nikt nie wiedział, że lek ten powoduje katastrofalne zaburzenia dojrzewania płodu w łonie matki. Dzieci kobiet leczonych talidomidem rodziły się przeważnie z poważnym niedorozwojem kończyn oraz uszkodzeniami m.in. układu nerwowego i jelit. Lek wycofano z rynku zaledwie kilka lat po jego wprowadzeniu, lecz dla około dziesięciu tysięcy dzieci było już zbyt późno...

Historia zatoczyła jednak koło. W latach 90. XX wieku okazało się bowiem, że dzięki nowym metodom oczyszczania cząsteczek talidomidu (do stworzenia leku wybierano wyłącznie cząsteczki o odpowiednim przestrzennym układzie atomów) można uzyskać skuteczny lek, którego stosowanie nie powoduje tak poważnych konsekwencji. I choć ze względów bezpieczeństwa zakaz stosowania talidomidu przez kobiety ciężarne jest stosowany do dziś, lek ten jest obecnie skutecznym środkiem stosowanym w leczeniu m.in. szpiczaka mnogiego (rodzaj nowotworu wywodzącego się ze szpiku kostnego) oraz tocznia guzowatego.

Zaledwie kilka dni temu ogłoszono także, że związek ten może być skuteczny w leczeniu raka jajnika opornego na inne metody leczenia.

Odkrycia dokonali badacze z Centrum badań nad Rakiem Uniwersytetu stanu Minnesota. Prowadzący badania dr Levi Downs mówi: Dla niektórych kobiet rak jajnika stał się chorobą przewlekłą.

Standardowa chemioterapia może znacząco zmniejszyć masę nowotworu, lecz często nie daje całkowitego wyleczenia (wówczas mówimy o tzw. remisji choroby - przyp. tłum.).

W pewnym momencie rak nabiera oporności na tego typu leczenie. Właśnie w takich sytuacjach potrzebujemy nowych terapii.

W badaniach porównano skuteczność i bezpieczeństwo standardowej chemioterapii oraz chemioterapii połączonej z podawaniem talidomidu. Wszystkie kobiety poddane testom (a było ich 75) przeszły już wcześniej inne rodzaje terapii, lecz zakończyły się one niepowodzeniem, tzn. nie zniszczono całkowicie guza.

Okazało się, że spośród kobiet leczonych samą chemioterapią tylko 21 proc. odpowiedziało pozytywnie na leczenie. U pań leczonych kombinacją chemioterapii i talidomidu odsetek ten wyniósł aż 47 proc.

Spośród osób, które zareagowały pozytywnie na leczenie, aż 30 proc. leczonych dwoma lekami naraz uzyskało całkowitą odpowiedź, tzn. udało się całkowicie usunąć nowotwór. Analogiczny odsetek wśród pań, które zareagowały pozytywnie na samą chemioterapię, wynosił zaledwie 18 proc.

Dowiedz się więcej na temat: powrót

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje