Schudnąć za wszelką cenę

Aby być szczupłym, trzeba się ruszać i zdrowo odżywiać. Aby wiele z nas szuka drogi na skróty i wybiera niebezpieczne, rujnujące zdrowie metody.

Podobno każdy z nas był, jest lub będzie kiedyś na jakiejś diecie. To chyba prawda, bo światu grozi dziś prawdziwa epidemia otyłości. Tyją Amerykanie, Grecy, Czesi, Niemcy, Brytyjczycy. Tyjemy i my, choć jeszcze kilkanaście lat temu Polacy byli uważani za szczupłych. Dziś ponad połowa Polaków ma nadwagę, a ponad 70 proc. próbowało przynajmniej raz w życiu się odchudzić (TNS Obop, 2011 r.). By tego dokonać, sięgamy po rozmaite metody. Nie ma dziś problemu z dotarciem do informacji, w internecie możemy znaleźć co najmniej kilkadziesiąt cudownych diet.

Reklama

Niektóre robią medialne kariery, inne znikają w niesławie. Prawie każda budzi kontrowersje, ma swoich wyznawców i przeciwników. Wystarczy jednak wsłuchać się w głosy lekarzy i dietetyków, by uzmysłowić sobie, że żadna z nich nie jest skuteczna w 100 procentach i wszystkie mają wady. Przecież gdyby taka idealna dieta istniała, problem zostałby rozwiązany raz na zawsze! A tymczasem tak nie jest.

Specjaliści tłumaczą nam od lat, że metody cud nie istnieją, a jedynym sposobem na trwałe pozbycie się kilogramów, bez szkody dla zdrowia, jest rozsądne ograniczenie kalorii i dieta zbilansowana, zawierająca wszystkie niezbędne do życia elementy. Uczą nas zasad racjonalnego odżywiania, przypominają, że niezbędny jest ruch, zmiana trybu życia na bardziej aktywny. I przestrzegają przed metodami, dzięki którym "chudniemy w oczach", by szybko odzyskać utracone kilogramy. Wszystko to wiemy, ale i tak marzymy o jednym: schudnąć szybko i jak najbardziej spektakularnie. Żeby wszyscy na nasz widok pytali z podziwem: "Wow! Jak to zrobiłaś?".

Nowe diety, ale stare przyzwyczajenia

Choć wiemy, że są szkodliwe, z upodobaniem rzucamy się na diety, które pomogą nam osiągnąć taki efekt. Są to tzw. diety restrykcyjne, które nie przestrzegają zasad zrównoważonego odżywiania. Nie zawierają wszystkich ważnych dla zdrowia składników, stosowane długo powodują niedobory, a nawet wyniszczenie organizmu. Od lat niezmiennie popularne są np. dieta kopenhaska (niskotłuszczowa i niskobiałkowa) i jej całkowite przeciwieństwo, czyli dieta Atkinsa (wyskobiałkowa i wyskotłuszczowa). Przez chwilę świat zawojowała dieta Dukana, również wysokobiałkowa, ale okazała się tak zakwaszająca, że groźna dla zdrowia. Pojawiają się mody na diety jednoskładnikowe: kapuściana, mleczna, jabłkowa, ryżowa, grejpfrutowa...

Rok temu sporo mówiło się o diecie słoiczkowej, bazującej na przecierach dla niemowlaków. Niezmiennym powodzeniem cieszą się diety w proszku, reklamowane jako sposób odchudzania dla zapracowanych. - Na każdej diecie można schudnąć, ale można przy okazji zrujnować sobie zdrowie - tłumaczy Anna Żuławnik z warszawskiej Poradni Dietetycznej Halsa. - Większość łączy też efekt jo-jo. Waga powraca błyskawicznie, gdy tylko wracamy do starych nawyków.

Magiczne pigułki przeciwtłuszczowe

"Lekarze są przerażeni szybkością działania nowej pigułki odchudzającej" , "To cud - z tą tabletką schudłam 15 kilogramów w tydzień" - głoszą reklamy w internecie. Lekarze, ci prawdziwi, rzeczywiście są przerażeni. Ale bynajmniej nie skutecznością działania "magicznych pigułek", ale pojawianiem się coraz to nowych preparatów, które mogą być dla nas niebezpieczne. Ale reklama jest skuteczna, szczególnie, gdy zostanie obudowana "prawdziwymi historiami" i zdjęciami "sprzed" kuracji i "po". Czy te zdjęcia są autentyczne, trudno powiedzieć, ale z pewnością słupki sprzedaży suplementów odchudzających idą do góry. Aktualnie dostępne na rynku medykamenty bez recepty działają na różnych zasadach, ale generalnie ich zadaniem jest utrudnianie wchłanianie i magazynowania tłuszczu. Prawdziwym hitem są tzw. termogeniki, czyli tzw. "spalacze tłuszczu".

Mówiąc najprościej, podwyższają one temperaturę ciała, przez co zamieniają energię z tkanki tłuszczowej w energię cieplną. Od lat stosują je sportowcy, kulturyści. Są mieszanką składników naturalnych (jak np. pieprz, papryka, gorzka pomarańcza, imbir) i syntetycznych (L-Karnityna, kwas linolowy CLA, pikolinian chromu, L-tyrozyna). Inny typ to preparaty z kwasem hydroksycytrynowym i gymneninowym, które zmniejszają wchłanianie glukozy i blokują powstawania tłuszczów z węglowodanów. Jeszcze inne, z kwasem chlorogenowym ACG, zmniejszają wchłanianie cukru.

Mniej chemii, więcej natury

Czy cała ta chemia, wprowadzona do naszego organizmu, na pewno działa i czy jest bezpieczna? Składniki "magicznych pigułek" często są też stosowane w lekach przepisywanych przy leczeniu otyłości. Ale wtedy występują w znacznie większych dawkach. Sprzedawane bez recepty preparaty z konieczności zawierają mniej składników aktywnych, by można było je stosować bez nadzoru lekarza. - Dlatego wiele z nich działa głównie na zasadzie placebo - uważa dietetyk Anna Żuławnik. Ale na pewno warto skonsultować się z lekarzem, nim zaczniemy je łykać, bo mogą np. wejść w niebezpieczną interakcję z innymi, stosowanymi przez nas lekami.

Dla tych, którzy wolą odchudzać się bez chemii, rynek ma do zaoferowania suplementy z naturalnych składników. Np. termogenikami (spalaczami tłuszczu) pochodzenia w pełni naturalnego są preparaty z kofeiną, guaraną i zieloną herbatą. Dużą grupę stanowią zioła i ich ekstrakty o działaniu przeczyszcząjącym. Zawierają korę kruszyny, korzeń rzewienia, liść senesu, wyciąg z aloesu. Usuwają z organizmu nadmiar wody, co zmniejsza jego masę. Ale przy okazji podrażniają przewód pokarmowy, powodują biegunki, mogą rozregulować trawienie. Inna grupa to preparaty z błonnikiem, które wielokrotnie zwiększając swoją objętość, tłumią uczucie głodu. Jednak nadmiar błonnika też nie jest wskazany. Może wywołać wzdęcia, bóle brzucha i biegunki, a także utrudnia przyswajanie soli mineralnych, związków cynku, wapnia i żelaza. Z kolei usuwanie tłuszczów z organizmu ułatwia chitosan - składnik pozyskiwany ze zmielonych pancerzyków skorupiaków morskich. Ale tego preparatu nie wolno zażywać zbyt długo, bo może wywołać poważne problemy ze skórą i wzrokiem.

Ostrożnie z zakupami w internecie

Jeszcze poważniejszym zagrożeniem są medykamenty kupowane w sieci, z nieznanych źródeł, często sprowadzane z zagranicy. W internecie jest mnóstwo preparatów zawierających składniki, które zawsze w Polsce były nielegalne albo zostały wycofane z rynku, z powodu skutków ubocznych. Tak było w przypadku dwóch jeszcze kilka lat temu bardzo popularnych preparatów odchudzających: Zelixy i Meridii. Wywoływały m.in. depresję, wypadanie włosów, problemy trawienne, anemię, bezsenność itp. Oba zawierały sibutraminę, nielegalną w Polsce i krajach UE od 2010 r. Tyle, że preparaty z tym składnikiem w dalszym ciągu są w sprzedaży w internecie. Kupując nieznane suplementy w sieci, możemy narazić się na jeszcze większe niebezpieczeństwo: nabycie preparatu, który tylko udaje suplement odchudzający, a tak naprawdę nie powinien być w ogóle zażywany przez człowieka.

Taka historia miała miejsce w ubiegłym roku. 20-letnia warszawianka zmarła po kuracji DNP, czyli dinitrofenolem, środkiem stosowanym w przemyśle chemicznym. Po jego zażyciu wnętrzności dziewczyny po prostu się zagotowały. Niestety, mimo dramatu i głośnego wyroku skazującego dla producenta (który zrobił preparat w garażu), w internecie wciąż pojawiają się ogłoszenia typu: "DNP kupię na własną odpowiedzialność". Obietnica: "Po DNP codziennie kilogram mniej" działa na wyobraźnię, szczególnie młodych ludzi, którym brak doświadczenia.

Zamiast eksperymentów diety na miarę

Chętnych do eksperymentowania z własnym ciałem nie brakuje. Od mniej więcej dwóch lat powodzeniem cieszy się tzw. dieta tasiemcowa. W internecie można kupić tabletki z główką tasiemca (najczęściej pochodzącego z Chin), który po połknięciu rozwija się w naszym ciele. Teoretycznie po schudnięciu, niechcianego lokatora można się pozbyć, ale leczenie tasiemczycy potrafi trwać wiele miesięcy, podczas których pasożyt sieje prawdziwe spustoszenie w organizmie. Na szczęście większość z nas nie sięga po tak drastyczne metody jak tasiemiec czy nieznany preparat z internetu.

Zaczynamy się odchudzać zgodnie z radami specjalistów. Dużą popularnością cieszą się np. indywidualne diety. Przygotowywane po szczegółowym wywiadzie, są jak szyte na miarę, dlatego skuteczne. Są niskokaloryczne, tak skalkulowane, by nie wyniszczać organizmu, nastawione na powolne działanie, bo tylko takie odchudzanie jest zdrowe. Stosując je, uczymy się nowego sposobu odżywiania, więc w przyszłości mamy szansę nie utyć. A jeżeli do diety dołączymy ulubione ćwiczenia czy np. jazdę na rowerze, efekty będą jeszcze lepsze. Tymczasem diety cud i magiczne pigułki, gwarantują jedno: efekt jo-jo.

Barbara Król


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje