Tłusto i... chudo?

Bita śmietana, tłusty twaróg, ukochana golonka, jajka na bekonie? Tak w skrócie wygląda kontrowersyjna dieta białkowo-tłuszczowa, znana jako dieta Atkinsa lub też dieta Kwaśniewskiego. Jemy to, co lubimy, a mimo to chudniemy - bez uczucia głodu. Niby wszystko w porządku, ale?

Na czym polega dieta?

Reklama

Twórcą diety jest amerykański kardiolog, dr Atkins. Opracowana przez niego metoda odchudzająca miała uratować Amerykę przed plagą otyłości. Zasady diety opierają się na spożywaniu bez ograniczeń produktów bogatych w białka i tłuszcze oraz ograniczaniu spożycia węglowodanów.

Dieta dr Atkinsa składa się z trzech etapów. W pierwszej fazie, która trwa 2 tygodnie, spożycie węglowodanów nie może być wyższe niż 20 gram na dobę. Oznacza to, że całkowicie zakazanymi produktami są: pieczywo, kasze, makarony, ryż, ziemniaki, owoce. Z warzyw można jeść jedynie te ubogie w węglowodany (głównie są to warzywa liściaste).

Drugi etap diety nie jest określony czasowo i zakłada dodawanie 5 gramów węglowodanów w każdym kolejnym tygodniu diety. Oznacza to, że stopniowo włączamy do menu warzywa, orzechy, niektóre owoce. Jednak dieta nadal bazuje na tłustych, bogatych w białka potrawach (wędliny, jajecznica, smażone mięsa, steki, itp.). Wzrost udziału węglowodanów w diecie trwa dopóty, dopóki waga nie zatrzyma się. Gdy przestajemy chudnąć oznacza to, że nasz organizm osiągnął maksymalny poziom spożycia węglowodanów (z reguły jest to ok. 90 gram na dobę). Jeśli dostosujemy się do tej ilości, będziemy mogli utrzymać wagę. Jeśli nadal chcemy chudnąć, należy obniżyć spożycie węglowodanów do poziomu, przy którym będzie następował proces gubienia kilogramów.

Dlaczego chudniemy jedząc tłuszcze?

Jaki mechanizm działa w organizmie pozwalając mu gubić tkankę tłuszczową, gdy jest karmiony tłuszczem? Odpowiedzi należy szukać w fizjologicznych mechanizmach ludzkiego ciała. Tłuszcze do prawidłowego spalania potrzebują węglowodanów. Oznacza to, że przy prawidłowym ich spożyciu, wszelkie procesy, których udziałem jest tłuszcz, zachodzą prawidłowo. Ze spożytego tłuszczu otrzymujemy energię, która albo jest zużywana na wydatki energetyczne, albo kumulowana w postaci tkanki tłuszczowej. Gdy spożycie węglowodanów jest za niskie (poniżej 100 gram na dobę) organizm przechodzi w stan ketozy. Oznacza to, że nie otrzymujemy wówczas z tłuszczu energii, lecz ciała ketonowe, które są produktem ubocznym "wadliwego spalania tłuszczu" (należy do nich między innymi aceton!). Ciała ketonowe są następnie rozprowadzane do organów i tkanek, gdzie są spalane. Niektóre organy, takie jak mózg czy wątroba, aby mogły normalnie funkcjonować, potrzebują glukozy, a nie ciał ketonowych. Gdy glukozy brakuje, organizm, by uzyskać energię, intensywnie spala tłuszcz. W wyniku spalania tłuszczów otrzymujemy znowu ciała ketonowe. Koło się zamyka i ponownie dochodzi do nasilonego "fat-burningu", dzięki czemu nasza waga spada.

Dowiedz się więcej na temat: tłuszcz | kardiolog | uczucia | białka | organizm | owoców | diety | dieta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje