Reklama

To szkodzi zdrowiu dziecka

Czasem rodzice w dobrej wierze popełniają błędy, które mogą nie wyjść maluszkowi na dobre. Sprawdź zatem, czego należy się wystrzegać.

Chociaż mówi się, że to rodzice wiedzą najlepiej, co jest dobre dla ich dziecka, nawet tym doskonałym zdarza się popełniać błędy. Przyczyną niedociągnięć nie jest jednak zła wola, ale niewiedza, brak doświadczenia albo kierowanie się opiniami bliskich osób czy komentarzami z forów internetowych.

Szczególnie ryzykowne jest korzystanie z rad dotyczących zdrowia maluchów, jakie można znaleźć w sieci. Niestety, rodzice często wiedzę na ten temat czerpią właśnie z tego źródła. Jeśli chcesz naprawdę dobrze dbać o rozwój oraz zdrowie swojego szkraba, poznaj opinie pediatry o najbardziej popularnych błędach rodzicielskich i sprawdź, dlaczego należy ich unikać.

Reklama

Celowe zarażanie ospą

Niektórzy twierdzą, że im wcześniej maluch zachoruje na "wiatrówkę", tym lepiej dla jego zdrowia, bo ospa ma cięższy przebieg w dorosłym wieku. Przekonują, że kontrolowane zarażenie jest też wygodne, bo wysyp krostek nie pokrzyżuje np. wakacyjnych planów.

Opinia pediatry: Rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, jak groźna jest ospa dla małego dziecka. To choroba o ciężkim przebiegu. Wiąże się z nią wiele niebezpiecznych powikłań - m.in. zapalenie płuc. Dużym problemem jest również swędząca wysypka. Maluszek rozdrapuje ją, co może się skończyć ropnym zapaleniem skóry.

Dodatkowo skóra dziecka jest delikatna, dlatego na jego ciele po strupkach mogą zostać nieładne blizny. Ale nawet jeżeli szkrab przechodzi ospę łagodnie, po chorobie przez kilkanaście tygodni ma bardzo osłabioną odporność i częściej łapie infekcje. Wczesne przechorowanie ospy wcale nie chroni malca przed kłopotami ze zdrowiem w przyszłości.

Według naukowców, jeśli szkrab złapie ospę w ciągu pierwszych dwóch lat życia, to jako dorosły będzie aż dwudziestokrotnie bardziej narażony na zachorowanie na półpaśca (wywołuje go ten sam wirus).

Unikanie szczepień

Dla przeważającej większości rodziców szczepienia są najlepszą ochroną dziecka przed niebezpiecznymi chorobami. Są też tacy, którzy unikają podawania ich swoim pociechom, przekonując, że skutki uboczne szczepień są bardziej niebezpieczne niż sama choroba.

Opinia pediatry: Nie ma lepszego zabezpieczenia maluszka przed chorobą zakaźną niż podanie mu właściwej szczepionki. Ponieważ organizm szkraba ma kontakt z unieszkodliwionymi drobnoustrojami (które nie mogą wywołać choroby!), uczy się, jak walczyć z prawdziwymi wirusami lub bakteriami. Tak "wytrenowany" układ immunologiczny poradzi sobie potem z niebezpiecznymi drobnoustrojami.

Organizm dziecka, które szczepionek nie dostało, nie ma tej umiejętności. Dlatego gdy nieszczepiony malec zachoruje np. na odrę lub tężec, mogą one mieć bardzo ciężki przebieg. Rodzice dzieci nieszczepionych przekonują, że ich maluchy nie chorują częściej niż inne. Jest to jednak zasługa ich bezpiecznego otoczenia, czyli tych dzieci, które zostały zaszczepione.

Szybkie zbijanie gorączki

Kiedy dziecko jest rozpalone, a termometr pokazuje ponad 37˚C, trudno zachować spokój. Pierwszy odruch rodzica to jak najszybciej obniżyć temperaturę. Jednak wcale nie pomagamy tak brzdącowi.

Opinia pediatry: Podwyższona temperatura to znak, że układ odpornościowy wytwarza przeciwciała i walczy z rozwijającym się stanem zapalnym. Stan podgorączkowy (37,3-38°C) jest więc prawidłowym objawem. Zbyt szybkie podanie leku osłabia tę naturalną reakcję, dlatego temperatury do 38°C nie zbijamy farmakologicznie.

Preparaty obniżające gorączkę podajemy dopiero, gdy temperatura wynosi nieco powyżej 38°C. Maluch powinien dostać wtedy dawkę leku odpowiednią do jego wieku i wagi (gorączkującemu dziecku można też zrobić chłodne okłady). Konsultacji z lekarzem wymaga niemowlę, które nie ma jeszcze pół roku, a jego temperatura przekroczyła 38°C.

Podawanie leków "na oko"

Domowe łyżeczki mają różną objętość, dlatego smyk w ciągu dnia może dostać dawkę niezgodną z zaleceniem lekarza lub ulotką dołączoną do leku. Nieodpowiednie dozowanie może też sprawić, że kuracja nie przyniesie spodziewanych efektów.

Opinia pediatry: Leczenie chorego dziecka jest skuteczne tylko wtedy, gdy dostaje ono dawki zalecone przez lekarza. Zarówno przedawkowanie, jak i zbyt mała ilość leku mogą sprawić, że smyk dłużej będzie wracał do zdrowia. Do podawania lekarstw należy zatem używać wyłącznie dołączonych do nich miarek (nakrętki, strzykawki albo łyżeczki).

Wszystkie leki trzeba podawać o porach wyznaczonych przez pediatrę - dzięki temu ich stężenie w organizmie będzie prawidłowe. Nie wolno rozcieńczać ich sokiem, mlekiem ani wodą, bo osłabia to działanie lekarstw (chyba że wyraźnie zaleca to producent). Jeśli mama ma jakiekolwiek wątpliwości co do dawki preparatu, przed jego podaniem powinna skontaktować się z pediatrą.

Przegrzewanie

W większości domów panuje przekonanie, że malec czuje się najlepiej, gdy jest mu bardzo ciepło. Niektóre mamy nawet w słoneczne wiosenne dni zakładają dziecku grubą kurtkę i czapkę. Postępując w ten sposób, nie uodporniają go na zmiany temperatury.

Opinia pediatry: Dziecko oswajane z chłodem rzadziej choruje, bo jego organizm szybko przystosowuje się do niskich temperatur. Jeśli maluch ciągle przebywa w bardzo ciepłym mieszkaniu oraz jest ubierany zbyt grubo, poci się, a w wilgotnym ubranku szybciej się wyziębia.

Wyziębienie zaś to pierwszy krok do sezonowej infekcji. Optymalna temperatura w pomieszczeniu, gdzie przebywa smyk to 20˚C. Gdy przekracza ona 22˚C, wysychają błony śluzowe dróg oddechowych, a zarazki mają łatwiejszy dostęp do organizmu. W domu i na spacerze brzdąc powinien mieć lekkie, przewiewne ubranka, dostosowane do temperatury otoczenia. Najlepiej ubierać go "na cebulkę" i w razie potrzeby zdjąć to, co niepotrzebne.

Nadużywanie witamin

Z badań przeprowadzonych przez Ogólnopolski System Ochrony Zdrowia wynika, że polscy rodzice wydają rocznie ok. 100 mln zł na witaminy i suplementy dla dzieci. Dostaje je już co trzeci szkrab, mimo że nie zawsze jest to jednak potrzebne.

Opinia pediatry: Decyzję o tym, czy smyk powinien otrzymywać suplementy i witaminy, może podjąć tylko lekarz. Nie należy podawać ich malcowi na własną rękę. Preparaty witaminowe zwykle nie są brzdącowi potrzebne, a ich przedawkowanie bywa szkodliwe dla zdrowia.

Nie zaleca się np. podawania witamin w czasie antybiotykoterapii (bo wspomagają chorobotwórcze drobnoustroje), kiedy dziecko gorączkuje i podczas przeziębienia. Jeśli maluch właściwie się odżywia, to preparaty witaminowe są zbędne. Wyjątkiem jest witamina K podawana niemowlętom i witamina D przepisywana niemowlętom oraz małym dzieciom.


Konsultacja: dr Barbara Gierowska-Bogusz, pediatra z Instytutu Matki i Dziecka. Tekst: Beata Bujak

Mam dziecko
Dowiedz się więcej na temat: zdrowie dziecka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy