Uważaj, próchnica szkodzi nie tylko zębom!

Próchnica to choroba, która odbija się na zdrowiu całej jamy ustnej. Może też mieć istotny wpływ na nasz organizm. Ale poprzez właściwą pielęgnację i higienę, jesteśmy w stanie jej zapobiegać - zapewniają eksperci.

Jak pokazują badania ponad 90 proc. siedmiolatków w naszym kraju ma próchnicę, zaś blisko 44 proc. osób w wieku między 65 a 74 lat nie posiada własnego uzębienia. Niestety Polska znajduje się w czołówce krajów, w których problem próchnicy jest niemal powszechny.

Reklama

"Wielu osobom próchnica kojarzy się z ubytkiem. Dopiero, kiedy brakuje fragmentu zęba zaczynamy reagować. Należy jednak pamiętać, że są to już objawy choroby próchnicowej, która zaczęła się rozwijać znacznie wcześniej. Próchnica jest chorobą powszechną, ale poprzez właściwą pielęgnację i higienę, jesteśmy w stanie jej zapobiegać" - podkreśla dr n. med. Marcin Aluchna, specjalista stomatologii zachowawczej.

Konsekwencje próchnicy zębów mogą być poważne dla ogólnego stanu zdrowotnego człowieka. Chorobie towarzyszy ból, utrata zębów i upośledzenie funkcji żucia. Powoduje to negatywne oddziaływanie na samopoczucie, samoocenę, możliwość znalezienia zatrudnienia i status społeczny. Okazuje się również, że ubytek czy stan zapalny zęba, może być przyczyną innych dolegliwości, których nie kojarzymy z jamą ustną.

"Pamiętajmy, że organizm człowieka jest całością, zaś próchnica jest chorobą o bardzo dużym polu rażenia. Wielu okulistów, laryngologów czy chirurgów naczyniowych nigdy nie zapomina o współpracy ze stomatologiem. Próchnica jest chorobą tkanek twardych, po przekroczeniu pewnej granicy oddziałuje również na strukturę wewnętrzną, którą jest miazga w zębie, powszechnie nazywana nerwem. Również obecność ubytków sprzyja dodatkowo rozwojowi chorób przyzębia. Rozwój patologicznej flory wpływa bardzo negatywnie na tkanki nawet odległe. Choć dziś operuje się nieco inną nomenklaturą, dawniej obowiązywała takie określenie jak choroba odogniskowa, kiedy to infekcja czy stan patologiczny w jamie ustnej jest przyczyną wielu groźnych chorób ogólnoustrojowych" - wyjaśnia dr n. med. Marcin Aluchna.

Najnowszym odkryciem, porównywalnym z zastosowaniem fluoru w pastach do zębów, jest wykorzystanie w produktach do codziennej higieny jamy ustnej, argininy, aminokwasu, który występuje powszechnie w białkach produktów spożywczych, takich jak jaja, mięso i drób, mleko i produkty nabiałowe, warzywa (w tym rośliny strączkowe), zboża i orzechy. Występuje także w białkach tworzących ciało ludzkie.

"Zastosowanie całkowicie naturalnego i bezpiecznego dodatku, jakim jest arginina, aminokwas, z którego m.in. jesteśmy zbudowani, pozwala zmodyfikować tor przemian metabolicznych, sprawiając, że część z wrogich nam dotychczas mikrobów zaczyna nas wspierać w walce o zdrowe zęby i promienne uśmiechy naszych pacjentów" - dodaje specjalista stomatologii zachowawczej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje