Dubrownik: Perła Chorwacji

Niektórzy twierdzą, że to najpiękniejsze miasto świata. Być może jest w tym trochę przesady, ale Dubrownik ma wszystko, by zasłużyć na miano perły Adriatyku.

Lśniące bielą plaże, turkusowa woda i światowej klasy zabytki. A przy tym to miasto, liczące niemal półtora tysiąca lat jest po prostu przyjazne turystom. Ma tylko 40 tys. mieszkańców i właściwie wszędzie łatwo dotrzeć na piechotę.

Powiedz tylko o czym marzysz

Reklama

Wspaniale zachowały się mury obronne i to najlepsze miejsce, by zacząć swoją przygodę z Dubrownikiem. Mury mają ok. 2 km długości i 25 metrów wysokości. Można na nie wejść - w sezonie turystycznym (od czerwca do września) - od 9 do 19.30, poza sezonem od 10 do 15. Bilet kosztuje 70 kun (ok. 35 zł) i umożliwia także wstęp do znajdującego się już poza miastem fortu Lovrijenac. Z murów rozciąga się niezwykle malowniczy widok, a przy okazji możemy ustalić sobie porządek zwiedzania, bo wszystkie najważniejsze zabytki znajdują się w zasięgu wzroku. Na Stare Miasto wejdziemy jedną z kilku świetnie zachowanych bram. Do najsłynniejszych należy brama Pile, z posągiem patrona miasta, św. Błażeja i zwodzonym mostem. Za nią od razu wejdziemy na Stradun - najsłynniejszą ulicę Dubrownika.

Warto spojrzeć pod nogi - niewiele miast może pochwalić się brukiem z... marmuru. Wygładzony przez setki lat stopami przechodniów w dzień zdaje się świecić własnym blaskiem, nocą niczym lustro odbija światła miasta. Kilka kroków dalej trafimy na Wielką Studnię Onforio. Zbudowana w 1444 roku, kiedyś dostarczała wody, dziś służy głównie do... spełniania marzeń. Podobno wystarczy napić się ze wszystkich 16 ujęć ozdobionych kamiennymi maszkaronami i pomyśleć życzenie - na pewno się spełni. Tuż obok działa bar lodowy Onforio. To dobre miejsce, by odpocząć od upału.

Tutaj wszystko - ściany, bar, siedzenia - wykonane jest z lodu. Dlatego goście już przy wejściu zaopatrywani są w ciepłe płaszcze i rękawiczki oraz powitalnego drinka na rozgrzewkę. Od maja bar czynny jest od 9 do 1 w nocy. W okolicy warto też zobaczyć Małą Studnię Onforio przy kościele św. Błażeja, klasztor Franciszkanów z najstarszą w Europie apteką (działa od 1317 roku) albo zajrzeć do położonej tuż obok katedry, w której znajduje się obraz Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny - namalowany w szkole Tycjana, być może przez samego mistrza.

Poznaj sekrety "Gry o tron"

Dubrownik to także miasto tłumnie odwiedzane przez fanów kultowego na całym świecie serialu "Gra o tron". Mury otaczające Starówkę "grają" obronne szańce stolicy Siedmiu Królestw, fortyfikacje na nabrzeżu były malowniczym tłem dla Bitwy o Blackwater, a Fort Lovrijenac posłużył jako wzorzec do stworzonej komputerowo Czerwonej Twierdzy. Kilkaset metrów dalej, na należącej do Dubrownika bezludnej wysepce Lokrum scenografowie stworzyli tajemnicze miasto Qarth. W serialu zobaczymy też wieżę Minceta, basztę Bokar, ulicę świętego Dominika, czy arboretum w Trsteno - warte zwiedzania bez względu na to czy ogląda się serial, czy nie. "Gra o tron" jest tak popularna, że organizowane są nawet wycieczki z przewodnikiem, który pokazuje wszystkie tajemnicze miejsca i zdradza kulisy filmowej kuchni. Standardowa wycieczka trwa 3 godziny i kosztuje 57,50 euro (ok. 230 zł), ale są też oferty specjalne - od całodniowej wyprawy po pakiet z noclegami "3-Night Game of Thrones". Szczegółowe programy i rezerwacje na stronie www.viator.com. 

Nie warto tracić czasu na sen

Dubrownik to nie tylko zabytki. Kto po całym dniu zwiedzania lub wylegiwania się na plaży znajdzie siły, może szaleć do świtu. Nocne życie koncentruje się na Starym Mieście, więc wszędzie łatwo trafić, a po drodze niemal na każdym placu lub w zaułku obejrzymy pokazy miejscowych artystów - od połykaczy ognia, przez zespoły taneczne, po grupy teatralne. Największą popularnością cieszą się jednak występy ulicznych śpiewaków, którzy śpiewają nastrojowe dalmatyńskie pieśni o miłości, tęsknocie i morzu. Kto zechce poszaleć w rytmie bardziej nowoczesnym, powinien zajrzeć do klubu Revelin (w starym forcie Revelin). W dzień (prócz środy) warto tam zobaczyć dwie wystawy archeologiczne, a w nocy staje się królestwem muzyki elektronicznej.

Latynoskich rytmów posłuchamy w klubie Fuego, a dyskotekowe szaleństwo "po chorwacku" oferuje największy nocny lokal Dubrownika - Factory Club (na ul. Vukovarskiej). Nie jest to jednak miejsce dla tych, którzy nie lubią tłoku, bo zwykle bawi się tu około 1500 osób. Klub czynny jest od godz. 22, a wstęp kosztuje 30 kun (ok. 16 zł). Nocne życie tętni też na plażach. Wśród młodych ludzi największą popularnością cieszy się plaża Banje (i nocny klub EastWest). Spokojniejszą rozrywkę w nocy (a w dzień atrakcje dla dzieci), a także możliwość dostania się tu... windą oferuje plaża Copacabana położona w kompleksie kempingowym Solitudo na półwyspie Lapad - w najbardziej zielonej części Dubrownika.

Dla każdego coś smacznego

Nadwątlone zabawą siły przyjemnie będzie pokrzepić specjałami miejscowej kuchni. Mając na uwadze stan portfela lepiej nie zaglądać do eleganckich restauracji - równie dobrze (a może i lepiej) zjemy w zwykłym barze. Najpiękniejsze widoki i równie znakomite, a niedrogie jedzenie - jeśli ktoś lubi owoce morza - oferuje restauracja Lokanda Peskarija w starym porcie. W środku niezbyt obszerna, ale osłoniętych parasolami stolików na zewnątrz jest sporo. Nieco drożej jest w Gill's Little Bistro (ul. Petilovrijenci 4, na Starym Mieście - choćby dlatego, że byli tu m.in. Beyonce i Jay Z), ale podobno podają tu najlepsze steki w Chorwacji. Warte uwagi jest też truflowe risotto, a menu zmienia się zależnie od tego, co szef kuchni kupi rano na targu.

Właściwie wszędzie znajdziemy też dania, z których Dubrownik słynie, m.in. zieloną menestrę (kapusta duszona z wędzonym mięsem), sałatkę z ośmiornicy, grillowane sardynki, czy słynne czarne risotto. Na deser miejscowi polecają Dubrownicką Rozatę (rodzaj mlecznego kremu) lub kotonjatę (pudding z pigwy). Do tego obowiązkowo lampka miejscowego wina - najsłynniejszym jest czerwone Plavac Mali. Dubrownik może się też pochwalić lodami - podobno jednymi z najlepszych w Europie. Gałka kosztuje wprawdzie 10 kun (ok. 6 zł), ale jest wielkości... pomarańczy.

Na pamiątkę kup... krawat

Wśród pamiątek z Dubrownika największą popularnością cieszą się... krawaty. Mieszkańcy twierdzą, że "wynaleziono" je właśnie w Chorwacji. Pochodzą od podgutnic - chust, którymi kobiety obdarowywały "na szczęście" mężczyzn wyruszających na wojnę. Wiązano je w charakterystyczny sposób - tak, żeby nie zgubić. Z Dubrownika koniecznie trzeba też przywieźć morską sól, wytwarzaną przez odparowywanie wody morskiej, tak jak za czasów starożytnego Rzymu. Oryginalne miejscowe produkty - alkohole, słodycze, oliwy, ale też sole do kąpieli, wyroby ceramiczne czy grafiki miejscowych artystów oferują m.in. Studio Aplika, Art shop "Dubrovačka kuća", czy Gift and art shop Medusa.

Choć walutą obowiązującą w Chorwacji jest kuna (ok. 0,55 zł), w galeriach, większych restauracjach, hotelach, muzeach itp. bez kłopotu zapłacimy euro. Powszechnie akceptowane są także wszystkie popularne karty płatnicze. Chorwackich pieniędzy lepiej nie wymieniać w Polsce - kurs będzie korzystniejszy jeśli zabierzemy euro i wymienimy je w banku (unikniemy prowizji). Można też wziąć gotówkę z bankomatu. Uwaga! Jeśli wymieniamy euro na kuny w banku nie wolno zgubić zaświadczenia o wymianie - może być potrzebne, jeśli przed wyjazdem zechcemy wymienić kuny znów na euro.

Joanna Kadej-Krzyczkowska



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje