Gdybym ci kiedyś powiedziała

"Gdybym ci kiedyś powiedziała" Judy Budnitz to doskonały, dojrzały debiut powieściowy, przywodzący na myśl utwory takich mistrzów pióra jak Gabriel Garcia Marquez, Isaac Bashevis Singer czy Angela Carter.

"Gdybym ci kiedyś powiedziała" jest historią rozpisaną na głosy czterech pokoleń kobiet: Ilany, Sashie, Mary i Nomie. To pełna realizmu magicznego opowieść o losach emigrantek, które w nowym miejscu próbują stworzyć własny świat. O granicach kobiecej przestrzeni, kreowaniu rzeczywistości, wreszcie - o sztuce tworzenia opowieści.

Reklama

W mrocznym świecie pełnym kobiecej magii, zaklęć i wyobraźni zdarza się to, czego nie sposób racjonalnie wyjaśnić. Żyją tu pół-ludzie, pół-zwierzęta, o losie ludzkości decydują trzy stare wiedźmy, a miłość zespala dwoje kochanków w jedno ciało.

Autorka o swojej debiutanckiej powieści:

O elementach baśniowych:

"Język pierwszej części powieści, narracji Ilany rozgrywającej się w jakimś niedookreślonym, nienazwanym kraju wschodnioeuropejskim, kreuje świat rodem z baśni, oparty na powszechnie znanych symbolach i motywach. Zapożyczałam elementy z różnych baśni i opowieści ludowych, na przykład jedna z postaci, wiedźma, wywodzi się ze wschodnioeuropejskich bajek o Babie Jadze. Podkradałam więc tego rodzaju drobiazgi, ale nic, żadna część powieści nie opiera się na moim własnym doświadczeniu".

O bohaterkach:

"Chciałam sportretować je w taki sposób, aby ukazać zarówno podobieństwa, jak i różnice między nimi. Do pewnego stopnia są do siebie podobne, ale u każdej inny element osobowości jest niemal przesadnie uwypuklony. Każda z nich jest na swój sposób bardzo silną osobowością, tyle że skupioną na innym aspekcie rzeczywistości. Chciałam też, by każda kolejna była coraz bardziej skupiona na świecie wewnętrznym - coraz bardziej wewnętrznie skomplikowana, wręcz powykręcana. Dlatego świat Mary ogranicza się prawie wyłącznie do jej umysłu".

O inspiracjach:

"Pomysł na ukazanie kilku pokoleń pojawił się po lekturze Stu lat samotności Marqueza. Ale główny temat powieści nawiązuje do problemu bycia świadkiem - mam na myśli ocalałych z Holokaustu.... Za dziesięć, dwadzieścia lat nie będzie już naocznych świadków. Pozostaną tylko dokumenty, zdjęcia i inne ślady. Jestem przekonana, że tacy świadkowie są najbardziej wiarygodnym źródłem wiedzy, choć z drugiej strony są też najbardziej niepewni, gdyż z samej definicji są niezwykle subiektywni. Dlatego w powieści chciałam odpowiedzieć na pytanie, jak dotrzeć do prawdy. Narracja prowadzona jest przez różne kobiety i czytelnik poznaje różne punkty widzenia. Czasami przeczą sobie nawzajem, ale chciałam spróbować zmusić czytelnika, żeby sam decydował, która bohaterka jest najbardziej wiarygodna".

Dowiedz się więcej na temat: świat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje