​Roztocze: Zachwycające i takie urocze

Skąd nazwa tej krainy? Od rozlewających się tu potoków i roztaczających się pięknych widoków. Zatem w drogę!

Oprócz aparatu fotograficznego warto mieć przy sobie... lornetkę, bo nad Roztoczem o tej porze roku można zaobserwować przelatujące klucze żurawi, gęsi, dzikich kaczek. Są też ptaki (ślepowrony, bączki, derkacze, żurawie, orliki krzykliwe i sowy), które zostają na lęgi, na całe lato w Roztoczańskim Parku Narodowym. W leśnej głuszy gniazduje również bocian czarny, chroniony specjalną "ptasią" dyrektywą UE!

Reklama

Podczas pieszych wędrówek można spotkać w roztoczańskich lasach koniki polskie z gęstą długą grzywą. To potomkowie tarpanów. W chaszczach żyje też najmniejszy ssak występujący w Polsce - ryjówka (waży 4 g!). Mają tu swój dom rysie, wilki, żółwie błotne.

Wiosną dużo się w ostępach dzieje: słychać ptasie odgłosy i szum wody spływającej strumieniami, rozkwita roślinność... I wciąż mało tu turystów, bo Roztocze (leży przy granicy Polski z Ukrainą) nie jest tak "rozdeptane" jak na przykład Tatry. A krajobraz piękny: wyniosłe wzgórza poprzecinane gęstą siecią dolin.

Tak jak bogata jest budowa geologiczna tych obszarów, tak też zróżnicowane są stosunki narodowościowe, bo dawniej na Roztoczu mieszkali obok siebie Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Tatarzy. Do dzisiaj obok kościołów katolickich stoją cerkwie i synagogi.

Główny ośrodek Roztocza to otoczony lasami Zwierzyniec. W tym miasteczku krzyżują się wszystkie szlaki turystyczne. Nieopodal znajdują się cztery malownicze Stawy Echo - wszystko na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego.

W Zwierzyńcu warto zobaczyć słynny kościół św. Jana Nepomucena zbudowany na wodzie zabytkowy budynek Ordynacji Zamojskiej, stary browar. I niezwykły pomnik związany z inwazją szarańczy, jaka miała miejsce w tych okolicach na początku XVIII wieku. Jedyny taki na świecie!

Dobrym miejscem wypadowym na wycieczki po Roztoczu jest Zamość. Nazywany jest "perłą renesansu" lub "Padwą północy". A to dlatego, że znajduje się tu unikatowa renesansowa architektura. Miasto zaprojektował włoski architekt, Bernardo Morando, i co ciekawe - stworzył je na zamówienie hrabiego Jana Zamojskiego.

Perłą Zamościa jest ratusz i rynek oraz znajdujące się na nim kamienice z podcieniami. W jednej z nich znajduje się najstarsza w Polsce apteka otwarta na początku XVII w. i działająca do dziś. W Zamościu warto odwiedzić też Galerię Zamojską. Znajduje się tu największy na świecie zbiór ilustracji do książek (ponad 3 tys. prac). Szczegółowe informacje o zbiorach znajdziemy na stonie: www.bwagaleriazamojska.art.pl

Z Zamościa warto wpaść do Szczebrzeszyna (po drodze do Zwierzyńca). To malownicze miasteczko znane jest z... wiersza Jana Brzechwy i słów: "W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego słynie". W całym mieście jest kilka pomników śmiesznych świerszczy!

To miejscowość z długą historią, z czasów króla Kazimierza Wielkiego, bo prawa miejskie ma od połowy XIV w. Zamieszkiwana była przez różne narodowości. Dziś w mieście jest barokowy kościół, cerkiew i synagoga. Warto tu zobaczyć również jeden z najstarszych w Polsce żydowskich cmentarzy, malowniczo położony na zboczach doliny.

Kilka kilometrów za Zwierzyńcem warto odwiedzić Guciów (w gminie Zwierzyniec). Malownicza wieś położona jest w dolinie Wieprza, a dookoła rozciągają się lasy, które kiedyś były odwieczną puszczą. Przyciąga turystów, bo znajduje się tu prywatny skansen - "Zagroda Guciów", wpisany do rejestru zabytków.

Bawiąc w zagrodzie, warto wziąć udział w pokazie pieczenia podpłomyków, warsztatach tkackich albo garncarskich. W tutejszej gospodzie można skosztować niezwykłych rarytasów: zupę z pokrzywy, łupcie (gołąbki z kaszą i olejem konopnym), reczczoniak (pieróg z kaszy).

W nieodległym Krasnobrodzie zaś tryskają źródełka ze zboczy okolicznych górek. I to nie dwa czy trzy, lecz około czterdziestu źródeł! To rzadko spotykana atrakcja turystyczno-przyrodnicza.

Ale najsłynniejsze jest źródełko, nad którym ustawiono drewnianą kaplicę. Jej fundatorką była ponoć Marysieńka Sobieska, która upodobała sobie tę okolicę na miejsce schadzek z królem, Janem III Sobieskim. Woda ze źródła bijącego w kaplicy ma - według miejscowej legendy - właściwości uzdrawiające. Przybywają tu więc pielgrzymi, by czerpać siły z tej cudownej mocy.

Marta Jaworska i Jerzy Sadownik

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje