Trunek rodzaju żeńskiego

Mężczyzno! Zanim kolejny raz z twoich ust padnie legendarne: „Kobieto podaj mi piwo”, wiedz że gdyby nie płeć piękna, złoty trunek mógłby nigdy nie zyskać swojej obecnej formy. Napój uznawany za typowo męski swój smak, recepturę i sposób przechowywania zawdzięcza kobietom. Damską stronę jego historii możemy poznać odwiedzając Tyskie Browarium.

Niedbali mężczyźni i przedsiębiorcze kobiety

Piwo powstało przez przypadek, ale swój sukces zawdzięcza kobietom. Historia tego,  jednego z najpopularniejszych na świecie napojów alkoholowych, zaczyna się ponad 8 tys. lat temu.  Jak opowiada Stefania Dyduch, przewodniczka z Tyskiego Browarium, wtedy to na terenie dzisiejszego Iraku, pewien mężczyzna posilał się chlebem. Przy jedzeniu kruszył niemiłosiernie, a resztki pieczywa  wpadały do dzbanka z wodą. Pewnie był bałaganiarzem,  bo naczynia po sobie nie umył więc pozostawione w wodzie okruchy zaczęły fermentować. Po kilku dniach, spragniony mężczyzna napił się płynu z dzbanka i stwierdził, że napój nie tylko jest smaczny, ale również, że po jego wypiciu lżej robi się na duszy.

Reklama

O ile opowieść o niedbałym Sumeryjczyku można potraktować jako zabawny mit, o tyle na samą produkcję piwa w Mezopotamii istnieją dowody. W Luwrze przechowywane są tabliczki (tzw. Monument Bleu), pochodzące z 4 tysiąclecia p.n.e., na których przedstawiono proces warzenia piwa. O trunku tym mowa jest również w jednym z najstarszych utworów literackich,  "Eposie o Gilgameszu". Stworzony ok. 2500 lat p.n.e. tekst opisuje m.in. historię Enkidu - pół człowieka, pół zwierzę, który po wypiciu siedem dzbanów piwa pozbył się swoich nieludzkich cech.

Trunek, który zmienił Enkidu w pełnowartościowego człowieka, najprawdopodobniej został sporządzony przez kobiety. Jak opowiada Stefania Dyduch, to one były pierwszymi piwowarami, a przygotowywanie złotego trunku było typowo gospodarską czynnością.  Kobiety warzyły piwo wkładając do wypełnionych wodą dzbanków placki z wysuszonego ziarna. Do tych dwóch produktów dodawały to, co miały pod ręką, żeby ulepszyć smak trunku. Końcowy produkt był mętny, dlatego pito go w sposób dziś uważany za kobiecy czyli przez rurkę.

Stefania Dyduch opowiada, że mimo iż to kobiety odpowiadały za przygotowywanie piwa na domowy użytek, o tyle do "masowej produkcji" i piwnego biznesu nie miały już wstępu. W kodeksie Hammurabiego, znajduje się paragraf, który zakazuje kobietom ciężarnym lub miesiączkującym wstępu do gorzelni pod karą śmierci, Wierzono wtedy, że obecność kobiety będącej w odmiennym stanie może skutecznie zaszkodzić procesowi warzenia piwa.

Piwo męskie, piwo żeńskie

Kiedy starożytne cywilizacje upadły, a chrześcijańska Europa stała się potęgą, produkcja piwa została zmonopolizowana przez zakony. I tak jak zgromadzenia dzieliły się na męskie i żeńskie, tak dzieliły się i piwa.  Męskie były po to, żeby oszołomić, żeńskie po to, by leczyć i poprawiać nastrój, opowiada przewodniczka.

I to te żeńskie stały się zapowiedzią napoju, który dzisiaj możemy kupić w sklepie  - złocistego, aromatycznego,  o charakterystycznym smaku. Bo również goryczka piwa to zasługa kobiet. W XII wieku św. Hildegarda przeorysza zakonu Benedyktynów, eksperymentując z ziołami, ponownie odkryła używany już przez Egipcjan chmiel. Hildegarda zalecała dodawanie go do piwa nie tylko ze względu na jego charakterystyczny smak, ale też właściwości lecznicze i konserwujące napój.

Kobiety do zadań specjalnych

Mniej więcej w tym samym czasie gdy Hildegarda dodaje do piwa chmiel,  kończy się też zakonny monopol na produkcję piwa, a w miastach zaczynają powstawać pierwsze browary. Przewodniczka po Tyskim Browarium opowiada, że kobiety były w nich zatrudniane do wykonywania najcięższych robót. To  one przegarniały słód w czasie suszenia, każdego dnia przesypując kilka ton ziarna. Słód suszono często na "grzędach", podgrzewanych ogniem lub gorącym powietrzem. Mężczyzn na tę posadę nie zatrudniano. Z doświadczenia wiedziano, że zrezygnują po kilku dniach.

Drugim "kobiecym" stanowiskiem było też mycie i czyszczenie kadzi. Żeby doprowadzić je do porządku należało wejść do środka, gdzie często panowała wysoka temperatura, a zapach słodu oszałamiał. Kobiety mdlały, słabły, ale pracowały. Ogromne, zabytkowe kadzie, do dziś można zobaczyć w muzeum Tyskiego Browarium.

To co w browarach wyprodukowano od XIX wieku jest przechowywane w kobiecym wynalazku - puszce. Chociaż to Nicolasa Apperta podaje się jako wynalazcę metody apertyzacji czyli wekowania żywności, przewodniczka po tyskim browarze twierdzi, że tak naprawdę to jego żona, wyprawiając męża na napoleońską wojnę metodą prób i błędów wynalazła sposób na to, jak spakować mu żywność na front. Appert udoskonalił go, a szklane pojemniki, w których początkowo przechowywano żywność, bardzo szybko zamienił na angielskie puszki z białej blachy. Podobne do tych, w których dzisiaj kupuje się piwo.

Mistrzynie smaku

Mimo że dziś słód miesza się maszynowo, a kotły nie wymagają ręcznego czyszczenia, kobiety nadal pełnią istotną rolę w produkcji piwa. To głównie one odpowiadają za jego smak i jakość, w większości browarów pełniąc funkcję testerek smaku czyli kiperek. W Tyskim Browarium na tym stanowisku na jednego mężczyznę w przypada pięć kobiet. Jak tłumaczy Stefania Dyduch, nie chodzi tu tylko o mniejszą skłonność do uzależnień i popijania w pracy, ale o budowę kobiecego języka i rozmieszczenie na nim kubków smakowych, w sposób który czyni je bardziej wrażliwymi od męskich.

Pierwsze browarniczki, oberżystki, wynalazczynie puszek i najlepsze kiperki. Aż trudno uwierzyć, że kobiety mając taki wkład w historię piwa, dopiero w ostatnim czasie, przekonały się do smaku tego napoju.

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje