Reklama

Reklama

Arytmia uczuć

Dorota Wellman - Rozpocznijmy naszą rozmowę od dość zaskakującego pytania. Czy mężczyźni lubią się porównywać? Szczególnie w okresie dojrzewania. Jest to przecież czas, w którym zaczyna się kształtować charakter dorosłego człowieka. I w którym każdy boryka się z różnymi problemami.

Janusz Leon Wiśniewski - Takie zachowanie mężczyzn zawsze ma na celu porównanie. Każdy mężczyzna uważa, że jego penis jest za mały. I jest to taka naprawdę jedyna cecha łącząca wszystkie penisy na świecie - to przekonanie o małości. Mówiąc jednak o okresie dojrzewania u chłopców, który w moim przypadku nastąpił bardzo, bardzo późno w porównaniu z innymi kolegami, a który był dla mnie taki ważny: chodziłem do typowo męskiej szkoły, gdzie atrybuty męskości miały znaczenie - siła, muskuły, męskość, tembr głosu. Poszedłem do szkoły morskiej w wieku 15 lat, a więc byłem jeszcze bardzo niedojrzałym chłopcem. Nauka trwała w niej 5 lat. Na dodatek byłem najniższy w tej szkole i miałem dziewczęcą twarz, loki. Jak założyłem ten marynarski mundur, to po przyjeździe do domu, do Torunia, wielu osobom się wydawało, że matka mnie tak przebrała, abym ładnie wyglądał na spacerze. Wtedy strasznie mnie to bolało i bardzo się wstydziłem tego, że jestem taki mało męski. Bez zarostu i bez pryszczy, które nigdy się nie pojawiły - pewnie przez metabolizm. A prawdziwym chłopakiem stałem się i dogoniłem swoich kolegów dopiero w trzeciej klasie szkoły średniej w trakcie rejsu afrykańskiego, który odbyłem między wrześniem a grudniem. W ciągu tych dwóch miesięcy na statku urosłem jakieś 9 centymetrów. Jedno lato spędziłem w Polsce, a drugie spędziłem daleko od domu. I wtedy tak bardzo zmężniałem - pojawił się zarost.

Reklama

Dorota - Ale głos się zmienił...

Janusz - Tak, miałem już męski głos, i nareszcie byłem inaczej traktowany przez kolegów. Chociaż wcześniej nikt mi w szkole nie dokuczał, bo miałem niezły mózg i byłem użyteczny. Byłem tym, który czytał wszystkie lektury szkolne i później opowiadał je kolegom wieczorami przed snem. Byłem chyba jedynym, który je czytał. Takie było moje zadanie. Byłem również tym, który pisał za wszystkich sprawdziany, a które później podmieniano. I dlatego cieszyłem się pewnymi przywilejami. Jednak nigdy nie traktowano mnie na równi... jak prawdziwego chłopaka, mężczyznę, partnera do bójki. I kiedy wróciłem taki wysoki, to poczułem się jak mężczyzna. Pojawił się też zarost, choć muszę przyznać, że jest słaby do dzisiaj. Zatem stałem się męski, mimo że dojrzałem bardzo późno.

Dorota - Zadam ci trywialne pytanie: miałeś pryszcze? Ta kwestia mnie interesuje, ponieważ akurat teraz mój syn ma ten problem.

Janusz - Nie, zawsze miałem cerę bardzo piękną, nad czym ubolewałem. To było dla mnie wtedy bardzo niemęskie. Jest taki okres w życiu chłopaka, czy też mężczyzny, że pragnie koniecznie mieć zarost i wchodząc pod prysznic, nie chce się wstydzić przed kolegami. Dzieje się tak, dlatego że mężczyźni w ogóle oglądają siebie pod prysznicem. A u mnie te atrybuty męskości pojawiły się strasznie późno.

Dorota - A przeszedłeś inne dolegliwości dojrzewania, np. dojmujący smutek, który dotyka nastolatków?

Janusz - Ja jestem od zawsze otoczony smutkiem. Widać to w moich książkach i w felietonach. Ja zajmuję się smutkiem. Może to uczucie nie dominuje, ale jestem w smutku zatopiony. Kiedy jestem sam na sam ze sobą, to na pewno ogarnia mnie melancholia i z refleksją patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość, na przemijanie. Smutek przeważa również w mojej nastrojowości. Ale sama wiesz, że również potrafię się uśmiechać i żartować. Jednak w samotności zwykle jestem smutny.

Dorota - Skąd bierze się to młodzieńcze myślenie o śmierci i samotności?

Janusz - Można zauważyć powszechne zainteresowanie tą problematyką. Powodem może być m.in. to, że w Stanach Zjednoczonych zarejestrowano znaczną falę samobójstw po zaaplikowaniu niektórym smutnym, młodym ludziom leków nowej generacji, które miały poprawić jakość ich życia. Są to leki przeciwdepresyjne, związane z produkcją serotoniny. Jednym z najpopularniejszych leków z tej grupy jest np. Prozac. Na podstawie tych obserwacji wysunięto wnioski, że na skutek przyjmowania tych leków młodzi ludzie często podejmują próby samobójcze. I od zeszłego roku FDA, czyli Federalne Biuro ds. Rejestracji Leków, nakazuje wszystkim firmom pisanie na ulotkach ostrzeżenia, że pacjenci do 16. roku życia są narażeni po zażyciu tych lekarstw na próby samobójcze. Trudno jest jednak określić, jak się dzieje naprawdę. Według badań przeprowadzonych przez niemieckie czasopismo psychologiczne "Psychologie Heute", które regularnie czytam i wykorzystuję tę wiedzę w swoich książkach, około 73 procent młodych ludzi co najmniej kilka razy myślało o śmierci i o targnięciu się na własne życie.

Dorota Wellman, Janusz L. Wiśniewski
Arytmia uczuć

Wydawnictwo G+J

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy