Reklama

Reklama

Co skrywa uśmiech

Uśmiech w krainie sushi

Reklama

O tym, że uśmiech pełni różną rolę w kulturze danego narodu, świadczy analiza japońskiego uśmiechu. Cudzoziemcy, początkowo zauroczeni japońskim uśmiechem, dość szybko stają się podejrzliwi, widząc go w sytuacjach zupełnie "nietypowych": gdy Japończyk odczuwa ból, wstyd czy rozczarowanie. Czasem uśmiech wywołuje u cudzoziemców furię, odczytują go bowiem jako zuchwałość czy brak szacunku. - W Anglii czy w Ameryce było nie do pomyślenia, aby karcony służący uśmiechał się do chlebodawcy. Japończycy uczą się więc powoli, że mówiący po angielsku cudzoziemcy "nienawidzą uśmiechania się", a uśmiech może ich obrazić - pisze Szarota.

O zupełnie odmiennym pojmowaniu uśmiechu świadczą zacytowane przez niego słowa mieszkańca Kraju Kwitnącej Wiśni. "Rozmawiałem kiedyś z pewnym Amerykaninem i nie rozumiejąc tego, co mówi, uśmiechnąłem się nieświadomie" - pisze Chie Iryo. "Jak myślicie, kiedy człowiek się uśmiecha? Myślę, że wtedy, gdy jest szczęśliwy. Ale Japończycy mają kilka wyjątków od tej reguły. Jeżeli popełnisz błąd, co wtedy robisz? My, Japończycy, zwykle się uśmiechamy. Nie jesteśmy zadowoleni, tylko bardzo zawstydzeni, więc nasz uśmiech jest gorzki. Dlaczego tak się zachowujemy? Ponieważ nie lubimy wyrażać uczuć. Mamy tendencję do myślenia, że wyrażanie uczuć jest karygodne. Jeżeli cudzoziemcy poznaliby nasze słabe strony, uznalibyśmy, że jesteśmy słabsi niż oni. Dlatego uśmiechamy się, aby pokryć nasz wstyd. Inny przypadek: ktoś pyta cię o coś, a ty nie znasz odpowiedzi. Przypuszczam, że wyjaśniłbyś, dlaczego nie umiesz odpowiedzieć na pytanie, tymczasem Japończyk uśmiechnąłby się na twoim miejscu. Uśmiech oznacza w tym wypadku tyle co 'nie wiem'. Japończycy rzadko wyjaśniają cokolwiek, to właśnie dlatego japoński uśmiech ma tyle znaczeń". Autor "Psychologii uśmiechu" podkreśla, że nie oznacza to, że Japończycy nigdy się nie uśmiechają, chcąc wyrazić swoją prawdziwą sympatię czy radość.

Uśmiech kontrolowany made in USA

Mistrzami uśmiechu, niekoniecznie naturalnego, są Amerykanie. Jankesi lubią myśleć o sobie jako ludziach spontanicznych i szczerych i w pracach naukowych są często przywoływani jako antyteza Japończyków. Wszystko jednak zależy od kontekstu - twierdzi dr Szarota - bo dla przybyszów z Europy Środkowej czy Wschodniej Ameryka będzie krajem, w którym kontrola emocji przybiera skrajne formy.

Stosunek Amerykanów do własnej emocjonalności jest nieco inny niż Europejczyków. Mówiąc o emocjach, Amerykanie mówią o kontrolowaniu, radzeniu sobie, kierowaniu i panowaniu nad swoimi uczuciami. Z biegiem czasu rodacy Billa Clintona zaczęli także odczuwać coraz większą awersję do sytuacji, w których zmuszeni byli radzić sobie z emocjami innych ludzi. - Własny smutek postrzegany jest jako realny problem, który domaga się rozwiązania - pisze Stearns - ale smutek innych Amerykanie odbierają jako formę przykrej niesprawności, wywołującej w najlepszym razie irytację, w najgorszym zaś ostracyzm społeczny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje