Reklama

Reklama

Lekarze uspokajają

Sepsą nie można się zarazić - nie jest to choroba, ale gwałtowna reakcja zapalna organizmu na zakażenie.

Sepsa (inaczej posocznica) jest ostrą reakcją zapalną organizmu na zakażenie, prowadząca do niewydolności narządów wewnętrznych - wyjaśnia Janusz Świetliński z Instytutu Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka (CZD) w Warszawie. Ma bardzo gwałtowny przebieg, a w ciężkiej postaci może prowadzić do wstrząsu septycznego, a nawet śmierci.

Skąd się bierze sepsa?

Wywołują ją różne czynniki zakaźne - bakterie, wirusy, grzyby lub pasożyty. Sepsa może być następstwem urazu, zabiegu chirurgicznego, a nawet nieleczonych zębów.

Według Doroty Jastrzębskiej, lekarza specjalisty chorób zakaźnych z Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, sepsą zarazić się nie da, bo jest to indywidualna reakcja organizmu na bakterie czy wirusy.

Reklama

Co zrobić, gdy zetkniemy się z osobą, u której stwierdzono zakażenie?

- Antybiotykoterapię stosuje się tylko u osób najbliższych, które miały dłuższy i intensywny kontakt z chorym - tłumaczy Dorota Jastrzębska.

Zdaniem lekarzy, to, jak poradzimy sobie z zakażeniem, zależy od zdolności obronnych naszego organizmu. Ta sama bakteria u jednego dziecka wywoła zapalanie ucha, u innego zapalenie płuc, a jeśli będzie to dziecko, które jest osłabione, bakteria może się dostać do krwiobiegu i wtedy dochodzi do rozwoju sepsy.

Grupa ryzyka

Specjaliści podkreślają, że na sepsę bardziej podatne są osoby osłabione, chorujące na przykład na cukrzycę, nadciśnienie, przyjmujące tzw. leki immunosupresyjne. Do grup najbardziej podatnych na chorobę i najtrudniejszych do wyleczenia prof. Świetliński zaliczył też noworodki, ludzi starszych i pacjentów po ciężkich operacjach.

Według prof. Andrzeja Gładysza z Akademii Medycznej we Wrocławiu, byłego Krajowego Konsultanta ds. Chorób Zakaźnych, obecnie najczęstszą przyczyną sepsy są meningokoki i pneumokoki, Są to drobnoustroje bakteryjne bytujące w nosogardzieli u 30 do 50 proc. ludzi. Wywołują m.in. zapalenie opon mózgowych i zapalenie płuc.

Winna obniżona odporność

Do zakażeń tymi bakteriami dochodzi najczęściej w dużych skupiskach ludzi - w szkołach, na uczelniach, dyskotekach. Błyskawicznie przenoszą się drogą kropelkową, ze śliną. Jednak zarażenie nie oznacza zachorowania na sepsę.

Według rzeczniczki mazowieckiego Sanepidu, Moniki Jakubiak, co piąty człowiek ma w organizmie bakterie meningokokowe, ale nie zachoruje, bo do tego trzeba mieć naprawdę obniżoną odporność.

Jakie są objawy?

Wśród objawów sepsy lekarze wymieniają m.in. wysoką gorączkę, bóle mięśni, osłabienie, bladość. Chory może tracić przytomność, jest też narażony na pojawienie się zatorów w naczyniach krwionośnych, co objawia się wybroczynami na ciele. Nieleczona sepsa postępuje bardzo szybko.

W krótkim czasie może doprowadzić do niewydolności narządów wewnętrznych, a w konsekwencji nawet do śmierci. Ryzyko zgonu dotyczy 30 proc. pacjentów z sepsą.

Według prof. Gładysza, ważne jest, by chory, u którego podejrzewa się sepsę, jak najszybciej trafił do szpitala, gdzie zostanie zastosowana wobec niego odpowiednia terapia antybiotykowa. Dzięki niej można zatrzymać proces zapalny na poziomie pojedynczego skupiska zapalnego i nie dopuścić do rozwoju pełnoobjawowej sepsy.

Teraz odnotowują przypadki

Lekarze przypominają, że sepsa występuje na świecie od zawsze, a częstość jej występowania od lat znacząco się nie zmienia. Jednak od jakiegoś czasu przypadki sepsy są bardziej nagłaśniane, co ma związek z tym, że lekarze coraz częściej je zgłaszają.

Według Barbary Fundowicz - Towarek, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Radomiu, w Polsce rocznie sepsę stwierdza się u około 150 osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy