Reklama

Reklama

"Nie!", to znaczy "NIE"!

Miała za krótką spódnicę; zbyt czerwone paznokcie; poszła nie tędy, co trzeba; zgodziła się na randkę - to znaczy, że na więcej też; mąż miał akurat ochotę na seks i od tego ma żonę... albo po prostu, znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Została zgwałcona. Są przecież gorsze przestępstwa...

Według Kodeksu Karnego gwałt jest przestępstwem przeciwko wolności seksualnej i obyczajowej, ściganym wyłącznie na wniosek osoby pokrzywdzonej. Według art. 197.

§.1. Kto przemocą, groźbą bezprawną albo podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§.2 Jeżeli sprawca w sposób określony w par. 1 doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykazania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

§.3 Jeśli sprawca dopuszcza się zgwałcenia wraz z inną osobą, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 3 lat.

Reklama

§. 4 Jeśli sprawca czynu określonego w par 1-3 działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 5 lat.

W 1998 roku zmieniono kwalifikację gwałtu jako przestępstwa ze zbrodni na występek.

Według policyjnych statystyk, od roku 2000 spada liczba gwałtów notowanych przez organy ścigania. Nie oznacza to jednak, że zmniejszyła się liczba przestępstw tego rodzaju. Jak wynika bowiem z danych Centrum Praw Kobiet, na telefony zaufania zgłasza się coraz więcej młodych dziewczyn, które nie donoszą o przestępstwie organom ścigania.

Zbieraj dowody...

Żeby nie było wątpliwości, że gwałt to gwałt, a nie "zły stosunek do stosunku po stosunku", kobieta - najlepiej ubrana w spodnie z golfem zapinane na tysiące zamków i guziczków - powinna bronić się do upadłego, a krzykiem swoim obudzić najbliższą wioskę. "Idealna" sceneria do tego rodzaju praktyk to, w społecznym przekonaniu, ciemny las lub odległe pustkowie, gdzie czai się budzący jednoznaczne reakcje osobnik.

Rzeczywistość jednak nie spełnia wymagań rodem z horrorów. Według badań prof. Zbigniewa Izdebskiego, aż 80 proc. gwałcicieli zna swoje ofiary. Nie zawsze są to typki spod ciemnej gwiazdy, na widok których przechodzimy na drugą stronę ulicy. Wręcz przeciwnie - gwałcicielami okazują się powszechnie szanowani obywatele, romantyczni chłopcy, z którymi umawiamy się na randkę, przyjaciele, szefowie, mężowie i ojcowie. Nie trzeba więc chodzić ciemną nocą przez pusty park, żeby się narazić na gwałt.

Wszystko zostanie w rodzinie

Kilka miesięcy temu obiegła świat informacja o mieszkańcu austriackiego miasteczka Amstetten - Josephie Fritzlu, który przez 24 lata więził i gwałcił swoją córkę. Sam Fritzl przyznaje bez oporów, że wszystko zaplanował, bo "urodził się, by gwałcić". Austriak na swoim koncie ma także napastowanie seksualne innych kobiet i wyrok za gwałt.

Nie trzeba było długo czekać, by na jaw wyszły nasze polskie historie rodzinne. Równie makabryczne. Światowe media nazwały 42-letniego mieszkańca małej wioski na Podlasiu "polskim Fritzlem". Mężczyzna przez sześć lat więził i gwałcił córkę, jest ojcem jej dwójki dzieci.

Inny przykład - Podkarpackie - 60-letni Józef Ch. - ojciec dwójki dzieci swojej córki wie, że to " sprzeczne z prawem Boga, ale tak się stało".

Sławno, woj zachodniopomorskie - Jan S. - ojciec Brygidy S. jest równocześnie ojcem jej siedmiorga dzieci. To nie jedyne przykłady.

Psycholog, psychoanalityk Alina Henzel-Korzeniowska uważa, że tego typu zachowania nie są efektem nadmiernej potrzeby seksualnej, z którą nie można sobie poradzić. To zbyt duże uproszczenie. Fakt współżycia seksualnego z osobami blisko spokrewnionymi to skutek nieprzestrzegania - z jakichś powodów, które wymagają wnikliwej analizy - kulturowego tabu - zakazu kazirodczych stosunków. Natomiast brutalne wymuszanie seksu na partnerze (gwałt) to wypadkowa: tłumionej agresji wobec znaczących dla gwałciciela osób (np. matka), nie ukształtowanych w wystarczającym stopniu norm społecznych, impulsu pochodzącego z określonej sytuacji (miejsce, pora dnia, wygląd ofiary), alkoholu, chwilowego pobudzenia seksualnego i wielu jeszcze innych elementów.

Sama tego chciała...

Z amerykańskich badań przeprowadzonych wśród kilku tysięcy studentek uniwersytetu Massachusetts wynika, że 13 proc. kobiet przeżyło gwałt na randce, a kolejne 10 proc. usiłowano zgwałcić. Okazuje się, że istnieje swego rodzaju przyzwolenie społeczne na takie zachowania, to rodzaj wymiany usług - chłopak, który ponosi koszta randki, ma prawo wymagać od dziewczyny "odwdzięczenia się" w postaci seksu.
Podobne obserwacje mają wolontariusze Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton. Do ich wakacyjnego telefonu zaufania zgłaszają się nastolatki (do nich bowiem adresowana jest działalność grupy) pytające, czy można odmówić chłopakowi seksu, skoro on się tego domaga. Chcą też wiedzieć, co zrobić, kiedy chłopak nalega na zbliżenie, a dziewczyna nie czuje się gotowa, ale jednocześnie nie chce zakończyć związku.

Również do Centrum Praw Kobiet zgłaszają się dziewczyny między 17. a 25. rokiem życia. O gwałtach nie mówią wprost - większość kobiet zresztą jest do centrum kierowana przez lekarzy, przyjaciół lub inne osoby. Do opowiadania o tym, co się wydarzyło są zdolne o wiele za późno, by dostarczyć dowody. Centrum oferuje im pomoc psychologiczną i prawną oraz możliwość skorzystania ze schroniska.

Luz nie znaczy przyzwolenie

W USA przełomowa w tego rodzaju przestępstwach okazała się historia Mika Tysona. W 1991 roku bokser zaprosił do pokoju hotelowego dziewczynę, z którą umówił się na randkę. Kobieta oskarżyła go potem o gwałt. Sąd przychylił się do jej zarzutów, uznając, że swobodne zachowanie nie było jednoznaczne z przyzwoleniem na seks.

W Polsce nadal pokutuje przekonanie, że dziewczyna "sama się o to prosiła". Nawet poszkodowane nie wiedzą, jak reagować na wymuszenia seksu przez rówieśników podczas imprezy, na której jest alkohol. Coraz poważniejszym problemem staje się także pigułka gwałtu. Obecna od kilku lat na polskim rynku GHB jest bezwonną i bezsmakową substancją, trudną do wykrycia. Brytyjskie statystyki mówią o ok. 12 tys. przypadków przestępstw dokonanych przy użyciu pigułki gwałtu. W Polsce takich statystyk nie ma, odnotowywane są jedynie pojedyncze przypadki, co nie oznacza, że problem nie istnieje.

Nie czyli tak

W polskim społeczeństwie pokutuje przekonanie, że gwałt małżeński to nic innego, jak sposób egzekwowania małżeńskich powinności. "Właściwie nie ma żadnej publicznej presji, by zmienić tę sytuację; w istocie wydaje się, że duża część społeczeństwa milcząco akceptuje przemoc domową i traktuje ją jako nieunikniony element życia codziennego" - uważa Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet.

Jednak z prawnego punktu widzenia, gwałt oznacza kontakt seksualny wbrew woli drugiej osoby. Dotyczy to również relacji między małżonkami. Obecnie coraz więcej uwagi poświęca się zjawisku gwałcenia żon. Z danych z USA wynika, że takie doświadczenia miało 15 proc. żon.

Niewiele kobiet jednak decyduje się na zgłoszenie tego rodzaju przestępstwa organom ścigania. Gwałt małżeński, poza tym, że trudny do udowodnienia, odbywa się w zaciszu czterech ścian, bez świadków.
Męski punkt widzenia
Według psychologów, problem gwałtów wśród młodych ludzi, poza nielicznymi skrajnymi przypadkami, polega na braku porozumienia. Kiedy dziewczyna mówi "nie" to chłopak odbiera to jako droczenie, "być może", kobiety przecież lubią być zdobywane. Z męskiego punktu widzenia gwałt nie jest wymuszeniem, nie jest też przestępstwem dużego kalibru. Wielu mężczyzn zresztą nie nazwałoby gwałtem zmuszenia dziewczyny do seksu. Młodzi ludzie czerpią bowiem wiedzę o życiu erotycznym z Internetu. To, czego nauczyli się z pornograficznych filmów, po prostu "odgrywają" w realu.

- Odgrywanie zachowań zaobserwowanych u innych wyjaśnia dość dobrze teoria społecznego uczenia się (koncepcja A. Bandury), wg ktorej człowiek naśladuje/modeluje własne zachowania w oparciu o zachowania innych osób/modeli - mówi psycholog, psychoanalityk Alina Henzel-Korzeniowska.- Modelami są osoby, które, między innymi są spostrzegane jako autorytet i ich zachowanie jest nagradzane. Człowiek będzie modelował jeśli jest pobudzony emocjonalnie, ma przekonanie, ze określone zachowanie jest wykonalne oraz koncentruje swoją uwagę na modelu. Dzieci i nastolatki mają naturalną, rozwojową tendencję do wzorowania się na innych. Brak w wystarczającym stopniu dojrzałości emocjonalnej, intelektualnej oraz społecznej będzie sprzyjał poszukiwaniu autorytetów - pozytywnych i negatywnych. .

Ponadto, w tym okresie jest bardzo silna jest również presja rówieśnicza. Grupa stanowi najważniejszy czynnik stymulujący do działania. Przed grupą trzeba potwierdzić swoją wartość np poprzez wykazaniem sie bogatym doświadczeniem seksualnym. .

Nieświadome własnych praw

Innym problemem jest edukacja - z jednej strony presja domu i kościoła, które nakazują zachowanie wstrzemięźliwości do ślubu, z drugiej strony media lansujące wizerunek seksownej dziewczyny, która ma na swoim koncie różne doświadczenia seksualne.

"Pytania, które otrzymywaliśmy, pokazywały wyraźnie, że zwłaszcza bardzo młode dziewczyny nie potrafią stawiać granic i skłaniane są do czynności, na które nie mają ochoty. Brak asertywności niestety sprzyja sprawcom przemocy i, zdarza się, że dziewczyny, które nie potrafią w sposób zdecydowany odmówić, łatwiej stają się ofiarami osób, które to wykorzystują." - czytamy w Raporcie z Wakacyjnego Telefonu Pontonowego.

Nie jesteśmy świadome swoich praw. Od dzieciństwa wpaja się nam zasady, według których dziewczynka ma być grzeczna, miła i uśmiechnięta. Nikt nie mówi, że należy bronić swoich praw i głośno mówić "nie", kiedy nie zgadzamy się na pewne sytuacje. Nikt nie uczy chłopców, że kiedy dziewczyna mówi "nie", to znaczy "nie".

Efekty? W 2007 roku policja odnotowała ponad 1800 gwałtów, z czego 120 ze szczególnym okrucieństwem. A to "tylko" oficjalne dane...

Anna Piątkowska

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: seks | chłopak | sprawca | przestępstwa | dziewczyna | dziewczyny | gwałt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy