Reklama

Reklama

Polak w łóżku też potrafi

Z czym w łóżku Polacy mają największe problemy, a czym mogą się pochwalić? Czy współczesne kobiety stają się seksualnymi egoistkami? Odpowiedzi na te, i wiele innych pytań, udziela prof. Zbigniew Izdebski w rozmowie, z dziennikarką INTERIA.PL, Magdaleną Tyrałą

Magdalena Tyrała: Panie Profesorze, tak trochę z przymrużeniem oka: czy jako naród, możemy być dumni z naszych możliwości seksualnych?

Prof. Zbigniew Izdebski: Z moich badań z 2005 roku wynika, że na cały kontakt seksualny (z pieszczotami, grą wstępną), poświęcamy 35,5 min, natomiast sam stosunek seksualny trwa średnio 14,5 min. Porównując ten wynik z moimi badaniami z 2001 r., gdzie stosunek trwał średnio 18 min, można powiedzieć, że możliwości Polaków troszeczkę się obniżyły. Jednak do badań dotyczących długości stosunku podchodziłbym z dystansem. Większość respondentów nie przewidziała takiego pytania, a poza tym, chyba nikt podczas stosunku nie patrzy na zegarek.

Reklama

To co jest najlepszym wskaźnikiem jakości życia seksualnego?

Poczucie zadowolenia z seksu. Jak popatrzymy na seksualność Polaków, to 9 na 10 z nich twierdzi, że jest zadowolona ze swojego życia seksualnego. W tej grupie 20 proc. twierdzi, że jest nawet bardzo zadowolona. Polacy mają dość dobre odczucia, ale... Myślę też, że nie są szczególnie wymagający, jeśli chodzi o relacje seksualne. Jestem przekonany, że z seksu można czerpać zdecydowanie więcej radości, niż to czynią nasi rodacy.

Jakie inne tendencje dostrzega Pan w życiu seksualnym Polaków? Jaki jest model seksualności, do którego dążymy?

Niewątpliwie stajemy się coraz bardziej otwarci w relacjach seksualnych. Na przykład, wzrasta grupa osób uprawiających seks oralny - to już około 50 proc. naszego społeczeństwa. W poprzednich latach było ich zdecydowanie mniej, choć wzrost obserwuje się przede wszystkim w populacji ludzi młodych.

A seks analny?

Obecnie prawie 18 proc Polaków deklaruje, iż doświadczyło seksu analnego. To pokazuje, że w kwestii otwartości Polaków na seks coś się zmienia. I to zmienia się głównie obyczajowość kobiet - w sposób znacznie bardziej zdecydowany, niż obyczajowość mężczyzn.

Kobiety zaczęły więcej wymagać, są pewnie bardziej świadome siebie, swoich potrzeb...

Dokładnie tak. Ostatnie lata przyniosły wyraźny wzrost świadomości seksualnej kobiet. Ale to nie zasługa edukacji seksualnej prowadzonej w szkole, ale mediów, kolorowych czasopism dla kobiet, a także Internetu. Właśnie one wpłynęły pozytywnie na wzrost świadomości swych potrzeb u kobiet. A w konsekwencji - kobiety, bardziej świadome swoich praw seksualnych - mają zdecydowanie większe oczekiwania w seksie. Choć z drugiej strony - nadal seks jest dla nich mniej ważny, niż dla mężczyzn.

A co na to mężczyźni?

Różnie. Pojawia się coraz większa grupa mężczyzn, którzy przeżywają lęk przed seksem. Prawie co trzeci mężczyzna ma poczucie lęku wywołane brakiem pewności, co do swoich możliwości seksualnych, lub obawą przed negatywną oceną sprawności seksualnej przez partnerkę, czy partnera. Panowie zwyczajnie boją się, że nie sprawdzą się w łóżku.

Czyli to mężczyzn coraz częściej boli głowa?

Owszem, wzrasta nam grupa mężczyzn, cierpiących na takie dolegliwości. A jest to tym trudniejsze, że żyjemy w społeczeństwie - nie ma co ukrywać - nadal pełnym różnych mitów i stereotypów dotyczących płci. Do niedawna tylko kobieta miała prawo do przysłowiowego "bólu głowy"...

No właśnie, w naszej kulturze mężczyzna może nie mieć ochoty na seks...

Jak popatrzymy na naszą współczesność, to tempo życia i praca, której poświęcamy coraz więcej czasu, powodują coraz większe zmęczenie. Ludzie idą do pracy rano i często do domu nie wracają przed 21. Nie ma co się dziwić, że ten proces zmęczenia jest także u mężczyzn coraz bardziej widoczny. U jednych zmęczenie nie ma wpływu na relacje seksualne, ale u większości jednak ma. Mężczyźni są na nie szczególnie mało odporni.

A dodać trzeba, że zdrowie seksualne związane jest także z relacją, z procesem komunikowania się...

Na który obecnie nie mamy czasu...

Nie tylko nie mamy czasu. Mam wrażenie, że Polacy po prostu nie potrafią rozmawiać o swojej seksualności. Nie mają wykształconej tej umiejętności, nie nauczyli się komunikować swoich potrzeb seksualnych, a to przekłada się również na obustronny brak zrozumienia. Bo kiedy są zmęczeni, zestresowani, czy zalęknieni - nie rozmawiają o tym, tylko unikają kontaktów seksualnych. I to jest bardzo niekorzystna sytuacja.

Kobieta może czuć się odtrącona, może odczytać to jako brak zainteresowania seksualnego ze strony partnera. To może zaważyć na jej poczuciu atrakcyjności, ugodzić w jej ego, prawda?

Dokładnie tak. Kobieta może mieć poczucie, że przestała być atrakcyjna w oczach mężczyzny, albo może odczytywać to jako sygnał, że być może jest ktoś inny, komu mężczyzna poświęca swoją uwagę, że ma po prostu kochankę. Sytuacje permanentnego zmęczenia zdarzają się w życiu każdemu. Tym bardziej więc powinny być one jak najszybciej wyjaśnione, przegadane. Inaczej godzi to w relacje w związku.

A czego się w seksie boimy, a czym się chwalimy?

Przede wszystkim ciąży - tej obawia się aż 62 proc. I tu się nic nie zmienia - prawdopodobieństwo zajścia w nieplanowaną ciążę jest nieustającym lękiem od lat. Boimy się także zakażenia wirusem HIV (41 proc.) i innych infekcji przenoszonych drogą płciową (26 proc.). Zaraz po tym jest lęk przed tym, że się nie sprawdzimy w seksie (29,5 proc.) i przed oceną naszej sprawności seksualnej przez partnera czy partnerkę (27,5 proc.)

To jest realnie odczuwany lęk?

Nie, to jest deklarowany lęk, bo on się, niestety, nie przekłada bezpośrednio na bezpieczeństwo w relacjach seksualnych. Polacy mają tylko świadomość zagrożenia zarażeniem wirusem HIV i wiedzą, że warto byłoby się zabezpieczyć. Jednak sama świadomość nie wystarczy. Można by powiedzieć - owszem, boją się, gdy odpowiadają na pytania, ale, gdy dochodzi do kontaktu seksualnego - po prostu często się nie zabezpieczają.

To w sumie dziwne, że w XXI w. boimy się ciąży, prawda?

Owszem. Lęk przed ciążą jest dla mnie sytuacją bardzo smutną. Bo przecież dzięki postępowi w medycynie jesteśmy w stanie oddzielić to, co związane jest z prokreacją, od tego, co związane jest z seksem.

Pewnie dużą rolę odgrywa tu Kościół?

Rola Kościoła wyraźnie się zmniejsza. Poczucie winy i grzechu miewało w związku z seksem po około 10 proc. badanych. Znaczenie Kościoła jest zauważalne głównie w grupie osób głęboko wierzących i systematycznie praktykujących.

Ale takich osób jest coraz mniej...

Jednakże w tej grupie jest to rola bardzo znacząca. Nawet w grupie ludzi młodych, nie mówiąc już o ludziach w średnim wieku.

Czego jeszcze boimy się w seksie?

Kobiety - poza wspomnianymi wcześniej lękami - boją się na przykład oceny ich wyglądu (14 proc.). Wszyscy obawiamy się też trudności, które mogą wystąpić podczas seksu - stresu, zmęczenia, fizycznej dolegliwości, choroby, ale również nowego partnera czy - nieodpowiedniego miejsca i czasu (gdy nie jest się samym w domu). Niespełna 20 proc. kobiet narzeka na swoje, zbyt małe potrzeby seksualne czy na bolesność w trakcie stosunku. U mężczyzn podobny procent narzeka na swoje zbyt duże potrzeby seksualne oraz przedwczesny wytrysk. Mężczyźni odczuwają natomiast bardzo duży lęk przed brakiem erekcji - towarzyszy on w seksie aż 32 proc. badanych.

No dobrze, a czym się w takim razie chwalimy?

Głównie - ogólnym i subiektywnym zadowoleniem z naszego życia seksualnego. Polacy chyba nie mają do niego dystansu.

Czy nasze wykształcenie wpływa na życie seksualne? Im wyższe, tym seks jest lepszy, prawda?

Wyższe wykształcenie w wielu płaszczyznach życia przekłada się na większą satysfakcję, większą otwartość i świadomość. Ale tak naprawdę - wbrew pozorom - również większe ryzyko.

Dlaczego?

Bo wykształceni ludzie mają większe oczekiwania w seksie i większe skłonności do ryzykowania. Jest wyraźna różnica w seksualności ludzi mieszkających w dużych miastach, a ludzi w mniejszych miejscowościach, czy na wsiach. Otwartość seksualna ludzi w dużych miastach jest zdecydowanie większa.

Polak-mężczyzna jest częściej dawcą czy biorcą przyjemności?

Jest zarówno dawcą, jak i biorcą. W relacjach seksualnych mężczyzna również oczekuje pieszczot i ciepła. Tak wynika z moich badań.

Pieszczot, to znaczy seksu oralnego?

Faktycznie, mężczyźni często o tym marzą... Ale mężczyźni naprawdę lubią zwykłe pieszczoty i tęsknią za nimi. Kiedy badałem prostytutki, zauważyłem pewną nową tendencję w grupie klientów. Niegdyś mężczyźni przychodzili do agencji i koncentrowali się na stosunku seksualnym. Obecnie często przychodzą również po pieszczoty, po dotyk.

I co to może oznaczać?

Że mężczyźni w relacjach seksualnych ze swoimi stałymi partnerkami odczuwają duże deficyty tego typu kontaktów, deficyt pieszczot.

Czyli kobiety robią nam się egoistkami?

Nie wiem, czy są egoistkami, być może są zwyczajnie nieświadome potrzeb partnera.

Może problem leży w tym, że mają większe problemy z dojściem do orgazmu, którego mężczyźni w większości przypadków nie mają?

Myślę, że przyczyną jest jednak ten zaburzony proces komunikowania. Mężczyźnie, najczęściej... po prostu "głupio" jest prosić o pieszczoty. Przecież mają być twardymi mężczyznami. Zatem - uprawiają seks, ale o nim z partnerką nie rozmawiają.

Chyba w ogóle, jako naród, mało dajemy sobie takich codziennych pieszczot. Rzadko się całujemy, przytulamy do siebie, itp.?

No właśnie... Już Michalina Wisłocka bardzo dużo pisała o roli przytulania i głaskania. W końcu wytwarzają się dzięki nim endorfiny i czujemy się przez nie szczęśliwsi.

Dla niektórych takie przytulanie i głaskanie jest często dużo ważniejsze, niż samo współżycie seksualne.

Czy istnieje jakiś model zachowania seksualnego polskiego mężczyzny?

Ogólnie nie ma większych różnic pomiędzy Polakami i Polkami. Oboje najczęściej kochamy się między godziną 21-24, w piątek po południu lub w weekend. Nadal preferujemy raczej klasyczne pozycje. Zauważyć można natomiast, że coraz większa rolę w życiu seksualnym Polaków odgrywa Internet. Szczególnie dla mężczyzn. Mężczyźni coraz więcej czasu poświęcają na poszukiwanie kontaktów poprzez sieć, szukają materiałów o treści erotycznej czy pornograficznej.

W sieci wyszukują partnerek?

Tak. Internet coraz częściej służy do poszukiwania partnerki do seksu w "realu". I to do seksu bez zobowiązań, po którym seks-partnerzy często nie znają nawet swoich imion. Internet daje także szansę na poznanie kogoś na stałe, o ile ludzie nie zakłamują swoich profili i podają swoje w miarę uczciwe i prawdziwe dane.

Dość często piszę o zagrożeniach spowodowanych korzystaniem z Internetu, ale zauważam, że dla wielu jest on bardzo "szczęściodajny". Wiele osób będących w stałych związkach nie przyznaje się do tego, że poznały swego partnera za jego pośrednictwem. Jeszcze się tego wstydzą...

Czyli Internet pełni obecnie funkcje największego biura matrymonialnego?

Dobrze powiedziane...

Dla mężczyzn ważniejszy jest seks czy uczucie?

Obie sfery są ważne, jednakże ich proporcje różnie się wahają. Mężczyzna generalnie poprzez uwarunkowania biologiczne jest bardziej popędowy. Ale nie oznacza to, że nie potrzebuje uczuć. Wszystko tak naprawdę zależy od obojga partnerów, od sytuacji, od fazy życia, w jakiej się w danym momencie ów mężczyzna znajduje. Faktycznie bywa - zwłaszcza w młodym wieku - że biologia często wygrywa.

Czyli jednak ważniejszy jest seks.

Niekoniecznie. Mężczyźni podobnie często wskazują na rolę uczuć, jak kobiety. Aż 80 proc. mówi, że udany seks jest zależny od miłości między osobami.. Ale czym innym są deklaracje, a czym innym konkretne działanie. W życiu często decydują się jednak na seks bez zobowiązań.

Tak samo jest z młodymi. Zdecydowana większość 17-18-latów twierdziła, że miłość jest ważną wartością w życiu, do której należy dążyć, jednocześnie ta sama grupa (ponad 50 proc.) mówi, że można uprawiać seks bez miłości. W grupie mężczyzn, którzy przywiązywali dużą rolę do seksu, a jednocześnie niewielką do partnera (twierdzili, że głębsza więź emocjonalna z partnerem seksualnym nie jest konieczna, a także nie wykluczały posiadania wielu partnerów) - tylko 14 proc. zdecydowanie stwierdziło, że seks jest ważniejszy od miłości. To są jednak tylko deklaracje.

Ale takie deklaracje też są ważną informacją, prawda?

Bardzo ważną. Naprawdę duża liczba osób deklaruje, że pragnie stabilnego związku. Ale niestety, coś się nam w życiu wydarza i różnie się później zachowujemy. Chcielibyśmy jednak dążyć do jednego, stabilnego związku. Dobre i to.

Orgazm - jak często udaje się nam go mieć?

Większość kobiet i mężczyzn w Polsce przeżywa orgazm.

Że mężczyźni to rozumiem, ale większość kobiet?

Tak, zdecydowana większość kobiet.

Czyli Polak jednak potrafi? Ale pochwowy czy łechtaczkowy?

taki, i taki. Chociaż ja nie zawsze pytam, jaki rodzaj orgazmu dana osoba przeżywa. Nie ma co gloryfikować jednego typu. Natomiast niewątpliwie jest pewna grupa kobiet, która nigdy nie przeżywa orgazmu. W seksie jednak nie jest najważniejsze to, czy przeżywasz orgazm, czy nie. Chociaż jest on bardzo ważnym wskaźnikiem satysfakcji seksualnej, to jednak w moim odczuciu najważniejsze jest to, czy jesteś zadowolony/zadowolona z seksu - jako całości - niż to, czy ten orgazm przeżywasz, czy nie. Może się zdarzyć, że kobieta zawsze przeżywająca orgazm może nie być zadowolona z seksu.

!?

Żeby było jasne - nie chcę umniejszać wartości orgazmu. Jednak uważam, że ważniejsze jest ogólne zadowolenie z życia seksualnego, na które składają się pieszczoty i intymność, ogólna atmosfera, a nie tylko to, czy dochodzi się do orgazmu, czy nie.

Co polscy mężczyźni wiedzą o ciele kobiety? Czy każdy Polak jest w stanie odnaleźć np. łechtaczkę?

Z tą wiedzą niestety jest nie za dobrze. Nawet z samą terminologią mamy problemy. Nasza wiedza opiera się w dużej mierze na informacjach od znajomych, kolorowych pismach, czy Internecie. I ma ona często charakter sensacyjny, dość zwulgaryzowany, nieusystematyzowany. To nie jest taka wiedza, jaką chcielibyśmy, by społeczeństwo posiadało.

Czyli dużo jeszcze zostało do zrobienia?

Niestety. I kiedy mówimy o edukacji seksualnej, to nie tylko w odniesieniu do dzieci i młodzieży. Mówmy też o edukacji seksualnej człowieka w różnych fazach jego życia. Na różnych etapach potrzebujemy różnej wiedzy. Inna będzie potrzebna nastolatkom, znajdującym się w intensywnej fazie rozwoju psychoseksualnego, a inna wiedza jest potrzebna w późniejszym życiu, gdy pojawiają się fizjologiczne trudności, na przykład zaburzenia erekcji.

Rozmawiała: Magdalena Tyrała, współpraca: Mateusz Lubiński

To jest pierwsza część rozmowy z seksuologiem, prof. Zbigniewem Izdebskim. Następna - już wkrótce.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje