Sztuka prawie tajemna

Haft kojarzy się współcześnie głównie z serwetkami, kanwą i nićmi, które można kupić w dowolnym sklepie pasmanteryjnym, a zatem przede wszystkim z rzeczami użytkowymi. Rzadko kto myśli o hafcie inaczej. Tymczasem w dawnych wiekach był on cenioną sztuką, która na przestrzeni czasu prawie zanikła.

Wystawa "Patroni i święci Krakowa i Małopolski - odrodzenie zapomnianego kunsztu haftu" zaprezentowana w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa stała się znakomitym pretekstem do przypomnienia o niej Krakowianom. - Bardzo mi zależy na odrodzeniu dawnej sztuki haftu, bo trzeba przyjąć, że haft jest sztuką, zwłaszcza haft cieniowany, malarski - mówi inicjatorka wystawy Janina Ziętek, mistrzyni haftu, której prace wyeksponowano w salach Kamienicy Hipolitów. -Trzeba sobie uświadomić, że w czasach, kiedy na dworach królewskich haftowali wszyscy, w Krakowie mieliśmy tylko dwóch akupiktorów - Jana i Klemensa. Tak więc akupiktura różni się od normalnego, popularnego haftu. Zależało mi także na pokazaniu, że jest to wcale niemała dziedzina sztuki, która wymaga bardzo starannej kwerendy, można powiedzieć - iskry bożej, talentu, podstaw malarstwa, wyczucia kolorystyki i kompozycji - bez tych elementów nie da się nic zrobić. Bardzo istotne jest również spojrzenie przestrzenne, bowiem prawa fizyki są nieubłagane - każda nitka ma swoją strukturę, w zależności od splotu, rodzaju materiału, kierunku położenia nici - światło się inaczej załamuje, więc to wszystko trzeba brać pod uwagę przy akupikturze - tłumaczy Janina Ziętek, otoczona szeregiem przepięknych prac wykonanych tą właśnie techniką. Wśród nich przeważają wizerunki świętych i błogosławionych - realistyczne, sprawiające wrażenie pełnej trójwymiarowości, mieniące się pełną paletą barw.

Reklama

Droga do świętości

Przygotowując je Janina Ziętek korzystała z najlepszych i najcenniejszych wzorów, dostępnych w Krakowie. - Chciałam pokazać, że Kraków jest miastem szczególnym, które ma swoje genius loci i fenomen polegający na tym, że wyszło stąd bardzo wielu świętych, uczonych, artystów. Chciałam pokazać również historię kościoła krakowskiego, to jest drugie przesłanie. I kolejne - żeby pokazać, że droga do świętości dla każdego jest otwarta i jest możliwa - wyjaśnia dobór postaci przedstawionych haftem. Jednak wśród prac artystki pojawiają się nie tylko postaci ludzkie. Z jej pracowni wyszły między innymi dwa przepiękne ornaty, które również można zobaczyć na wystawie. Pierwszy z nich zdobi stuła dwustronna, wykonana zgodnie z zaleceniami konstytucji o liturgii, służąca do chrztu i wiatyku.

Bursztyny i gałązka oliwna

Po stronie fioletowej widnieje symbol Męki Pańskiej i Zmartwychwstania - korona cierniowa, krzyż z symbolami Męki (trzy gwoździe, włócznia, drabina), przewieszone przez krzyż płótno, stanowiące jednocześnie symbol zmartwychwstania. Po stronie prawej zamieszczono przedstawienie Ducha Świętego w nimbie ze szlifowanych bursztynów z siedmioma perłami symbolizującymi siedem darów Ducha Św. - Jest to stuła jezuicka, a jak wiadomo, jezuici są jedynym zakonem, który składa śluby bezpośredniej podległości papieżowi w sprawach misji. Dlatego symbol Ducha Św. jest w nimbie bursztynowym, jako nawiązanie do symbolu z witrażu Berniniego w Bazylice Św. Piotra w Watykanie - wyjaśnia Janina Ziętek. - Gałązka oliwna jest symbolem ciągłości Kościoła, jako drzewko długowieczne - wiemy, że istnieją drzewka oliwne pamiętające czasy Chrystusa. Na gałązce znajdują się oliwki, symbolizujące Kościół żywy, który ciągle trwa, nawiązują one do słów: "abyście szli i owoc przynosili" - dodaje. Ta stuła ma szczególny wymiar symboliczny. Jest ona zrobiona na wełnie ubraniowej firmy Giorgio Armani, a jest to dokładnie ten sam materiał, z jakiego są robione wszystkie szaty papieskie. - Tutaj chciałam również pokazać, że można pogodzić stare techniki haftu ze współczesnymi. Postać Ducha Św., która jest wypukła i trójwymiarowa jest wykonana za pomocą haftu kamieniami, natomiast oliwka jest wykonana haftem maszynowym - dodaje. Zaznacza również, że osoby zdobiące takie szaty, powinny mieć na uwadze to, że kapłan przy ołtarzu jest in personam Christi czyli w zastępstwie Chrystusa, w związku z tym strój powinien być dostojny, ale równocześnie jego symbolika powinna pomóc w skupieniu się na modlitwie. Tym samym nie mogą się znaleźć na żadnym elemencie szaty liturgicznej elementy przypadkowe, wszystkie muszą mieć swoje uzasadnienie teologiczne.

Dowiedz się więcej na temat: Kraków | szaty | symbol | Wszystkich Świętych | muzeum | technika

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje