Reklama

Reklama

Ustawione

Gdy sprzedaje domek pod miastem i wpłaca pieniądze na lokatę, córce mówi: "Za parę lat zwiedzimy za to razem dalekie kraje, a resztę zostawię sobie na godną starość". Baśka z mamą nie chce podróżować. Po studiach marzy, by się usamodzielnić.

Reklama

Scenariusze ma trzy. Zamieszka u chłopaka. Albo weźmie kredyt na 40 lat i kupi własne mieszkanie. Ewentualnie wynajmie. Pierwszy scenariusz odpadł, bo z Darkiem przestali się dogadywać, drugi był trudny do zrealizowania: nie miała stałej umowy o pracę. Trzeci - niekorzystny, a mama jeszcze przekonywała: "Po co płacić komuś, chcę, żebyś miała coś własnego".

- Byłam w siódmym niebie. Ustaliłyśmy, że właścicielką formalną mieszkania będzie mama, żeby nie płacić podatku od darowizny - mówi Basia.

Piątek wieczorem. Basia zaprasza koleżanki na trzecią część serialu "Zagubieni". Spotykają się u niej, bo tylko ona ma czterdziestocalowy telewizor. To prezent urodzinowy od mamy. Kupiła go na raty. Otwiera drzwi i uśmiecha się na widok wysprzątanego wnętrza. Rano mama podlała kwiaty, odkurzyła, upiekła ciasteczka migdałowe. Zostawiła też karteczkę: "dla mojej zapracowanej córeczki".

Basia jest lektorką francuskiego, robi doktorat. Wolała pójść pracować za większe pieniądze do korporacji, ale mama się uparła: "Ja w twoim wieku byłam na etacie, wychowywałam dwójkę małych dzieci, robiłam magisterkę i zajmowałam się domem. A ojciec miał habilitację", mówiła. O 21 dzwonek. Mama. "Byłam obok, ale widzę, że masz gości, więc nie będę przeszkadzać.

- Ależ skąd! - krzyczą koleżanki. - Musi pani zostać". Zostaje, tylko na kwadrans. Następnego dnia dzwoni do Basi: "Pozwalasz im wchodzić w butach na kremowe dywany?!", "Kot? Nie powiedziałaś, że kupiłaś. Koty roznoszą zarazę". To kolejny powód kłótni. "Jesteś bezmyślna i nieodpowiedzialna. Przez ciebie boli mnie serce", ucina argumenty córki.

- Bałam się, że coś jej się stanie, więc rzadko ośmielałam się sprzeciwiać - mówi Basia. - Współczułam mamie, od śmierci taty nie była w żadnym związku. Wieczory spędzała przed telewizorem lub spacerując po osiedlu. Kiedy podpisałam w pracy umowę na czas nieokreślony, postanowiłam, że wezmę kredyt i oddam chociaż część pieniędzy, żeby matka miała zabezpieczenie na emeryturę. "Nie chcę od ciebie jałmużny - protestowała. - A jak ty byś się czuła, gdybym powiedziała, że oddam pieniądze za prezent, który mi dałaś?". Baśka przeprosiła za gafę, ale postanowiła, że zacznie odkładać.

Na koniec roku dostaje od szefa nagrodę: tydzień w Aspen. Termin wylotu: Wigilia, godzina 22. Baśka się boi. Nie wie, jak mama zareaguje na wiadomość, że z nią, bratem i ciotkami zdąży tylko podzielić się opłatkiem. - Miałam koszmarne poczucie winy, odwlekałam dzień rozmowy. A mama dzwoniła: "Specjalnie dla ciebie zrobię karpia po grecku". Gdy się dowiedziała, usłyszałam: "Baw się dobrze. Jakoś się pozbieram, ale i tak zatęsknisz za świętami z matką". Na wigilii wszyscy mieli grobowe miny. Ciotka powiedziała, że niszczę rodzinę, a brat, że mama ma tylko nas, dzieci. "Jak myślisz, ile świąt jej jeszcze zostało?". Wiem, czyje słowa cytował. Pojechałam w góry, ale to był najgorszy urlop w moim życiu. Nie potrafiłam się bawić, codziennie słyszałam od mamy, że zepsułam święta, że mieszkanie mi się nie należy. Po przyjeździe zaczęłam spotykać się z kolegą z pracy. Mama obiecała, że nie będzie wpadać bez zapowiedzi. Nie dotrzymała słowa.

Tata się stara

Las, łąki, rzeka. W sielankowym otoczeniu wychowuje się Marta. Restauracja przy głównej drodze, stadnina koni w głębi. Rodzice dom budowali kilka lat. - Na początku mieszkaliśmy w nieotynkowanym, do mycia mama grzała wodę w garnku. Kiedy przyszedł czas prosperity, ojciec powiększył dom. Od zawsze pamiętam rozmowy, że kiedyś będzie wielopokoleniowy - wspomina Marta. - Że zamieszkamy z moim mężem, dziećmi. Rodzice planowali idyllę.

Dowiedz się więcej na temat: mieszkanie | urodziny | prezent | córki | matka | kredyt | rodzice | ojciec

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje