Zanim się rozstaniecie...

Socjologowie, psychologowie i inni specjaliści od społeczeństwa i jego zdrowia alarmują już od dłuższego czasu: coraz więcej związków młodych ludzi rozpada się już po kilku miesiącach, po roku lub po kilku latach.

Dlaczego tak się dzieje? Kto jest temu winien? Czy można takim rozstaniom zapobiec?

Reklama

Za rozpad związków, mniej lub bardziej formalnych, odpowiadają oczywiście w największym stopniu ci, którzy się rozstają. Jednak na ich decyzję ma również wpływ bezpośrednie otoczenie, rodzina, środowisko zawodowe, obyczajowość, opinia społeczna, no i oczywiście szeroko pojęte media. Trudno tu rozdzierać szaty: rozstania były, są i będą - nie tylko w Polsce, i nie tylko wśród młodych. Warto jednak, może trochę wyprzedzając wiele z takich sytuacji, nieco wcześniej uświadomić sobie kilka aspektów takich rozstań. Może taka świadomość pozwoli w wielu przypadkach uniknąć bolesnych chwil...

Decyzje o zawarcie związku małżeńskiego lub postanowienia o byciu razem na stałe często podejmowane są zbyt pochopnie, bez głębszego zastanowienia, a niekiedy - w najgorszych przypadkach - na złość komuś (rodzicom, rodzinie, opiekunom). Trudno tu dać jakąś receptę na taką dojrzałość, jednak można spróbować odpowiedzieć sobie - przed związkiem - na kilka przynajmniej pytań, dotyczących siły uczucia, warunków materialnych, planów życiowych, oczekiwań w stosunku do partnera itp.

W wielu przypadkach decydujący wpływ na rozpad związku ma zaniknięcie rozmowy o wszystkim, co tego związku dotyczy. Od tego się zwykle zaczyna: nie mówię mu, że nie podobają mi się jego codzienne późne powroty; boję się powiedziec jej o tym, że chciałbym częściej... Potem przychodzi obraza, ciche dni i wystarczy iskra... Czy powiedzenie sobie wszystkiego przywróci równowagę? Trudno dać taką gwarancję, ale przecież spróbować nie zaszkodzi.

Niszcząco działają na takie osłabione związki wszelkie podpowiedzi: od tych koleżeńskich, przez rodzinne (teściowa, mama), po obiegowe, rodem z seriali i telenowel. W sytuacji zagrożenia związku oboje musicie szukać przede wszystkim okazji do rozmowy, do wymiany zdań i poglądów, ale z dala od osób trzecich - rodziców, dzieci, przyjaciół i innych "świadków". Pamiętajcie: kiedyś podejmowaliście decyzję o byciu razem! Czy wtedy się myliliście? Co się zmieniło, że teraz pojawił się zakręt i dążenie do zerwania? Czy i kto będzie ofiarą tego rozstania?

W sytuacji zagrożenia dla związku warto ze wszystkim poczekać. O kojącym działaniu "czasu, który leczy rany" wzmiankują już najstarsze arcydzieła literatury. Warto więc wyznaczyć sobie jakiś okres próbny - może nawet uzgodnić dłuższe rozstanie? To, czy będziemy mogli obejść się bez niego (czy bez niej), będziemy wiedzieli już po kilku tygodniach. Naprawdę!

Tych kilka uwag kieruje do Was osoba, która w swoim niemal dwudziestoletnim związku przeszła też kilka zakrętów - jak to w życiu - ale pokonała je dzięki pomocy... życiowego partnera!

dr Aldona Wacławik

Dowiedz się więcej na temat: rozstania

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje